Świat się kończy! MacBook Pro z dotykowym ekranem może zadebiutować w przyszłym roku
Docierają do nas naprawdę zadziwiające plotki. Według tych najnowszych w 2026 lub 2027 roku, na rynku miałby zadebiutować MacBook Pro z dotykowym ekranem.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Apple od wielu lat unikała takiego rozwiązania w swoich laptopach i to z dużą zaciekłością zwalczając ten pomysł. Jeśli dobrze pamiętam, Steve Jobs kilkukrotnie publicznie się o tym nawet wypowiedział. Ostatni raz stało się to chyba podczas premiery macOS X Lion w 2010 roku. Stwierdził wtedy, że takie rozwiązanie jest bezsensownym półśrodkiem. Twierdził, że korzystanie z ekranu dotykowego w pionowym ekranie to katorga dla rąk i nadgarstków. Naturalnym jest jedynie dotyk na płaskiej, poziomej powierzchni — w tym celu powstały świetne, duże touchpady i w końcu iPad. Czy Apple o tym zapomniało?
MacBook Pro ale dotykowy

Jeszcze w tym roku oczekujemy premiery nowych MacBook Pro 14 i 16 z procesorami z serii M5 oraz innych sprzętów. Prawdopodobnie premiera ta odbędzie się w październiku. Może się okazać, że będzie to ostatni MacBook Pro w formie, jaką znamy.
Według informacji od uznanego analityka Mich-Chi Kuo Apple przygotowuje dwa urządzenia o niespotykanej wcześniej formie. Pierwszym ma być MacBook w nowej, jeszcze bardziej przystępnej cenowo wersji z procesorem z iPhone’a. Na razie nie mamy o nim jednak więcej informacji. To, co przynosi Kuo dotyczy MacBooka Pro z dotykowym ekranem OLED. Wedle jego informacji sprzęt ten pojawi się po modelu z procesorem M5 (którego premiera niebawem nastąpi). Oznacza to, że dotykowy MacBook Pro posiadałby procesor z serii Apple M6 i zadebiutowałby pod koniec 2026 roku lub na początku 2027 roku. Co ciekawe technologia ta nie ma być zastrzeżona dla najdroższych laptopów firmy, ale w przyszłości może trafić również do tych tańszych jak MacBook Air.
Nauczyłem się nie oceniać sprzętu, który dysponuje funkcjami, których nie potrafię zrozumieć. Przetestowałem jednak dziesiątki laptopów z dotykowym ekranem — na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki, kiedy dotykowy ekran był przydatny do czegokolwiek. Rozmawiałem też ze znajomymi dysponującymi takim sprzętem i kolegami z innych redakcji — mogę powiedzieć, że podtrzymują oni zdanie Steva Jobsa. Niech laptop jest laptopem, a tablet tabletem…
