Dzięki ładowarce Anker Prime wreszcie mam porządek na biurku
Przetestowałem ładowarkę Anker Prime, która zostanie ze mną na dłużej. A trafiła do mnie przypadkiem.
Ładowarka Anker Prime trafiła do mnie zupełnym przypadkiem. Testować miałem bowiem inne urządzenie tej firmy, które jednak okazało się niedostępne. Finalnie trafił do mnie ten sprzęt i po kilku dniach okazał się strzałem w dziesiątkę, ale o tym trochę później.
Anker Prime specyfikacja
Zanim przejdziemy do dalszej części recenzji, przyjrzyjmy się bliżej specyfikacji testowanej ładowarki.
| Numer modelu | A2683 |
| Ładowarka Anker (200 W, 6 portów) | Supercharged 6-w-1 stacja ładująca na biurko |
| Wejście | 100-240 V~, 3,2-2,5 A, 50-60 Hz |
| Wyjście USB-C | USB-C1 / C2 / C3 / C4: 5,0 V ⎓ 3,0 A, 15,0 W / 9,0 V ⎓ 3,0 A, 27,0 W / 10,0 V ⎓ 2,25 A, 22,5 W / 15,0 V ⎓ 3,0 A, 45,0 W / 20,0 V ⎓ 5,0 A, 100,0 W (maks. 100,0 W) |
| Wyjście USB-A | USB-A1 / A2: 5,0 V⎓3,0 A, 15,0 W / 9,0 V⎓2,0 A, 18,0 W / 10,0 V⎓2,25 A, 22,5 W / 12,0 V⎓1,5 A, 18,0 W (maks. 22,5 W) |
| Wymiary | 4,4 × 3,0 × 1,4 cala / 112 × 76 × 35 mm |
Anker Prime wygląd i jakość wykonania
Jako projektant mam słabość do sprzętów, które są ładne. Często zdarza mi się wybierać urządzenia, które mają gorszą specyfikację, ale wyglądają lepiej od bezpośrednich konkurentów. Nie wyobrażam sobie także trzymać na biurku coś, co mi się nie podoba, bo to miejsce, w którym codziennie spędzam mnóstwo czasu. Na szczęście Anker Prime jest naprawdę ładnym sprzętem. Obudowa zewnętrzna jest wykonana z plastiku z powłoką metalową, a z przodu, tam gdzie znajdują się porty, mamy do czynienia z błyszczącym czarnym plastikiem, w motoryzacji nazywanym piano black.
Jeżeli chodzi o jakość wykonania, to nie mam się tutaj do czego przyczepić. Sprzęt jest solidny i ciężki. To ostatnie to w przypadku ładowarki, która większość swojego żywota spędzi na biurku dobra cecha. Nie ma obawy, że przy małym pociągnięciu za kabel, ładowarka będzie przemieszczała się po całym blacie. Na plus także gumowe nóżki. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to właśnie ten lakierowany czarny plastik na froncie. Piano black przyzwyczaiło nas do tego, że rysuje się od samego patrzenia i umieszczanie go tam, gdzie kierujemy metalowe wtyczki nie wydaje się najlepszym pomysłem. Ja wprawdzie nie porysowałem jeszcze swojego frontu, ale obawiam się, że to kwestia czasu.
Anker Prime funkcje i możliwości
Anker Prime to ładowarka o mocy 200 W, która pozwala na ładowanie nawet sześciu urządzeń na raz. Dzięki dwóm portom USB-A i czterem portom USB-C możemy przed wyjściem na jakiś mały spacer z aparatem naładować zarówno jego, jak i telefon, smartwatcha, smartfon czy laptopa, a i tak zostanie nam jeszcze jeden wolny port. Przy jednoczesnym używaniu dwóch portów USB-C, każdy port może dostarczyć do 100 W mocy. Skraca to znacznie czas ładowania urządzeń o wysokim zapotrzebowaniu na energię. Producent chwali się, że możemy naładować dwa 14-calowe MacBooki Pro do 50% w zaledwie 28 minut. Nie mam niestety takich egzemplarzy, więc do testów użyłem tego, co mam w domu – 13-calowego MacBooka Pro z M1 i również 13-calowego MacBooka Air z M3. Rzeczywiście naładowanie ich od zera do 50% baterii zajęła około pół godziny.
Anker chwali się bezpieczeństwem swoich urządzeń. Testowany Prime wyposażono w systemy MultiProtect i ActiveShield 3.0, które zapewniać mają kompleksowe bezpieczeństwo, monitorując temperatury ładowania. System MultiProtect zapewnia ochronę wysokiego napięcia wyjściowego, regulację prądu wejściowego i wyjściowego, ochronę przed zwarciem na wejściu i wyjściu oraz kontrolę temperatury wyjściowej. Chińska firma chwali się, że dzięki ActiveShield 3.0, ich urządzenie monitoruje temperaturę 60 000 000 razy dziennie. Dobrze czytacie, ponad 60 milionów razy dziennie czyli 80 razy na sekundę. To naprawdę robi wrażenie! Ładowarka kompatybilna jest z całym portfolio Apple, ale też urządzeniami Samsunga czy Google.
Anker Prime uporządkował moje biurko
Obiecałem Wam na początku tekstu, że opowiem jak Anker Prime stał się strzałem w dziesiątkę. Od kilku miesięcy próbuję ogarnąć kable na i przy biurku. A mam ich trochę, bo właśnie w tym miejscu, poza laptopem, na którym pracuję na co dzień, ładuję smartfon, smartwatcha, słuchawki, testowane aparaty i prywatnego Canona i wiele innych sprzętów, które recenzuję dla Was na łamach stałki i dailyweba. Próbowałem użyć długiej listwy z dodatkowymi portami USB, jednak denerwowały mnie plątające się wszędzie kable.
Gdy kupiłem naklejany organizer na kable, to najpierw nie do końca zadowolony byłem z wystających spod biurka końcówek kabli, by potem, cała misterna konstrukcja przyklejona do tyłu biurka spadła, rozgrzana ciepłym powietrzem z kaloryfera. Gdy zacząłem testy ładowarki Prime okazało się, że jedna ładowarka o dużej mocy na biurku w zupełności mi wystarcza, a nieużywane kable w sekundę chowam w szufladzie. Dla Was to prawdopodobnie banał, dla mnie prawdziwy gamechanger.
Anker Prime to bardzo dobrze wykonana i świetnie wyglądająca ładowarka o mocy 200 W, która pozwala na ładowanie nawet sześciu urządzeń na raz. Wyceniono ją na 349 złotych, co jest kwotą dość sporą, choć i tak o kilkadziesiąt złotych mniejszą od applowskiego zasilacza USB-C o mocy 96 W. Moim zdaniem jednak warto tyle na ładowarkę od Ankera wydać. Moja po testach pozostanie na moim biurku, bo okazała się strzałem w dziesiątkę.




