DDR5 i wysokie ceny zbierają swoje kolejne ofiary. Producenci szykują się do powrotu do 8 GB RAM w laptopach.
Kryzys na rynku pamięci DDR5 (i innych) pogłębia się coraz bardziej, a ceny stają się coraz bardziej absurdalne. W obliczu dynamicznych zmian na tym froncie, wielu producentów sprzętu szykuje się do pewnego radykalnego kroku…
Kto by pomyślał, że sytuacja na rynku pamięci RAM posunie się w takim kierunku. Ledwo ponad miesiąc temu można było zaobserwować wzrosty cen o 200-300% – w dniu dzisiejszym takie ceny byłyby jak marzenie. Jednakże, pewne segmenty rynku, niczym ta słynna wioska galów, dzielnie broniły się przed kryzysem, ale jak się okazuje, taki stan długo się nie utrzyma.
Powrót do przeszłości
Zdaniem firmy Trendforce, zajmującej się analizowaniem sytuacji rynkowej, ceny pamięci nie wrócą prędko do swoich dawnych poziomów, a wręcz przeciwnie – firma uważa, że poziom cen wzniesie się na jeszcze wyższe pułapy, a wraz z tym nadejdzie nowa rzeczywistość w dziedzinie ilości pamięci obecnej w urządzeniach takie jak laptopy czy smartfony.
Według raportu opublikowanego w czwartek, 11 grudnia, wzrosty cen pamięci DRAM w przypadków smartfonów poskutkują stopniowym przejściem z pamięci RAM o pojemności od około 8 do 16 GB (w zależności od półki cenowej), do zakresu 4-12 GB, z „największymi” pojemnościami zarezerwowanymi dla flagowców, podczas gdy reszta trzymałaby się dolnej granicy tego zakresu.

W przypadku laptopów, Trendforce prognozuje, że urządzenia z najwyższej półki będą celowały w 16 GB RAM, podczas gdy reszta będzie stopniowo schodzić do 8 GB. Dlaczego nie 4GB? Wynika to z faktu, że dzisiejsze systemy operacyjne słabo sobie radzą z tak małą ilością pamięci, a 8GB jest uznawane za absolutne minimum. Nie wygląda to dobrze…
Co z obecnymi wersjami pamięciowymi? To nie jest tak, że producenci odejdą całkowicie od konfiguracji z 32 lub 64 GB pamięci – zostaną w ofercie, ale spore skoki cenowe są gwarantowane. Zdaniem serwisu NotebookCheck, firmy takie jak Dell czy Framework zdążyły już podnieść ceny wyższych wersji pamięciowych, a reszta producentów z pewnością już się do tego szykuje.

O jakich wzrostach możemy mówić? Posłużę się tutaj przykładem z tekstu z początku listopada – zestaw kości Kingston FURY o łącznej pojemności 32 GB. Taki pakiet kosztował w sklepie x-kom odpowiednio 300 zł (pod koniec października), 900 zł (w połowie listopada) oraz… 2299 zł (w dniu dzisiejszym). A ludzie mówili, że to na krypto można było się ładnie dorobić…
Podsumowując i reasumując, nie jest dobrze. Absurd cenowy na rynku pamięciowy rozkręcił się na dobre i nie zamierza prędko hamować. Tak więc, o ile w normalnych okolicznościach nie jestem zwolennikiem nakręcania innych na prędkie zakupy, tak w tej sytuacji mam do powiedzenia tylko jedną rzecz – najlepszym momentem na zakup komputera lub telefonu był dzień wczorajszy, a drugim najlepszym, dokładnie ta chwila.