TomTom Tom – może i nazwa zabawna, ale sprzęt na poważnie konkuruje z Yanosikiem
Yanosik zyskał w naszym kraju szaloną popularność. Dzięki tej popularności stał się bardzo dokładnym narzędziem. Teraz TomTom Tom stanie się jego głównym konkurentem.
Trochę sobie żarty robię, bo producent nie nazwał TomTom Toma w ten sposób. Komunikuje on nazwę Tom by TomTom i twierdzi, że Tom jest inteligentnym asystentem kierowcy oraz drugą parą oczu dla kierowców.
Tom By TomTom, czyli po naszemu Tomek!

TomTom zaprezentował urządzenia, które z jednej strony konkuruje z Yanosikiem, a z drugiej jest zupełnie innym spojrzeniem na to samo zagadnienie. Gdy ekrany w naszych samochodach mają rozmiary tak duże jak monitory na biurku, TomTom nie próbuje wprowadzić kolejnego. Tom by TomTom ma wielkość pudełka zapałek, ładuje się poprzez USB C (a bateria starcza na miesiąc) i ostrzega o zdarzeniach drogowych alertami świetlnymi i dźwiękowymi. Jest przy tym jednak bardzo dyskretny.
Tom ostrzega o zbliżających się fotoradarach stacjonarnych, pułapkach mobilnych, strefach niebezpiecznych (we Francji) i odcinkowych pomiarach prędkości, wypadkach, nagłych zatrzymaniach ruchu, nieoczekiwanych spowolnieniach oraz korkach. W zależności od sytuacji robi to różnymi kolorami. Producent wbija tu szpilę w konkurentów i twierdzi, że w przeciwieństwie do nich stworzył produkt dla kierowców, a nie reklamodawców (chyba nawet wiem, o kogo tu chodzi).
Małe urządzenie nie wymaga abonamentu, a jego używanie wiąże się tylko z jednorazową ceną zakupu, która wynosi 349 zł. TomTom korzysta ze społeczność ponad 600 milionów połączonych urządzeń. Urządzenie łączy się z aplikacją TomTom na smartfony i współpracuje z Apple Car Play i Android Auto. Więcej informacji na stronie producenta.





