Uwielbiam pisać, mimo tego, że zawodowo z pisaniem nie miałem właściwie wiele wspólnego. Można nawet rzec, że jestem zdecydowanie po drugiej stronie barykady, razem z tymi, którzy uważają, że mają raczej umysły ścisłe. O zgrozo jednak, kończąc zawodowo jako kierownik projektów IT, patrząc na swoją przeszłość edukacyjną, łatwiej szło mi z językiem polskim niż z matematyką.

Na DailyWeb połączyłem pisanie z pasją do technologii, jak by to nie brzmiało w oklepany sposób. Mam z tego ogromną frajdę, by nie powiedzieć nawet poczucie misji. Są jednak takie dni, w których ciężko usiąść, zebrać się w sobie i po prostu coś napisać. Kiedy jednak ten moment startu zostanie w końcu przełamany, później pojawia się inny problem. Wiem, o czym chce napisać, zacząłem już nawet, ale szukam sobie rozproszeń, tylko po to, by tego tekstu nie dokończyć. Nie mam pojęcia, z czego to wynika, ale zdaje się, że chyba w końcu znalazłem na to ciekawy sposób.

R E K L A M A

The Most Dangerous Writing App

The Most Dangerous Writing App to remedium na moją „blokadę”

The Most Dangerous Writing App wydaje się odsieczą dla wszystkich, którzy mają analogiczny problem. Teraz, o ile jestem wytłumaczony, bo mam temperaturę, czuje się fatalnie, a w domu mam szpital, o tyle aplikacja ta powoduje we mnie automatyczną mobilizację, by nie przestawać pisać. Boję się nawet zakasłać, by nie utracić tego, co już zdołałem napisać. A w jaki sposób ona działa?

Otóż model jest bardzo prosty. Ustawiacie sobie określony czas i uruchamiacie edytora tekstu. Jeśli zatrzymacie swoje pisanie przez kilka sekund, całość treści znika. Absurdalnie proste i absurdalnie skuteczne. Ten tekst powstał jako efekt wykorzystania tego narzędzia i pojawiające się czerwony kolor wokół edytora i rozmazujące literki działają bardzo skutecznie jako przypomnienie tego, że jeśli nie będziesz pisał/a dalej, to utracisz to, co już napisałeś.

Ponadto to proste narzędzie oferuje takie funkcje, jak chociażby zmiana kolorystyki edytora czy późniejszy eksport tekstu do formatu .doc. Jeśli sama aplikacja/strona wydaje się dla Was zbyt mało radykalna, jest jeszcze tryb hardcore, w którym nie dość, że tekst zniknie, to dodatkowo nie widzicie tego, co już napisaliście. Cały stworzony tekst jest zamazany.

The Most Dangerous Writing App

Oczywiście nie zachęcam Was do pisania, kiedy macie temperaturę, jak ja dzisiaj, ale moja ciekawość wygrała, sam The Most Dangerous Writing App wydaje się doskonałym narzędziem do porzucenia wszystkich rozpraszaczy i skupienia się na tym, co chcecie napisać. Na mnie działa.

Skróty w Gmailu, czyli pożałujesz, że nie znałeś ich wcześniej