Testujemy Jimmy PW11 Pro Max. To odkurzacz 5 w 1, którym posprzątasz dosłownie wszystko
Jimmy PW11 Pro Max to jeden z pierwszych odkurzaczy, jaki pojawił się w ofercie chińskiego producenta po wejściu na polskim rynek. Firma zadebiutowała w naszym regionie w grudniu 2024 roku i sprzęt wjechał w końcu do mojego mieszkania. Zapraszam na garść wrażeń po miesiącu użytkowania.
Jimmy PW11 Pro Max to odkurzacz 5 w 1, który przyjechał do mnie w dosyć niestandardowym opakowaniu. Zazwyczaj pudła, w których mieści się sprzęt – są pionowe, a te było poziome. Pod kolejnymi warstwami znajdowały się następne elementy odkurzacza. Wszystko kompaktowo spakowane i trzeba przyznać, że mnogość różnych końcówek jest ogromna. To największy atut Jimmy’ego. Sprzątniemy mieszkanie na sucho, mokro, dotrzemy w najdalsze zakamarki, a nawet pozbędziemy się pajęczyn z sufitów. Przyjrzyjmy się jego możliwościom.
Jimmy PW11 Pro Max – specyfikacja techniczna

| Moc ssania | 110 AW |
| Czas pracy na akumulatorach | Tryb podłogowy – do 45 minut Tryb dywanowy – do 25 minut Tryb ręczny – do 80 minut |
| Czas ładowania od 0 % do 100 % | ok. 4 h |
| Maksymalna moc wejściowa | 460 W |
| Funkcja mopowania | Tak |
| Pojemność zbiornika na czystą wodę | 600 ml |
| Pojemność zbiornika na brudną wodę | 450 ml |
| Pojemność zbiornika na kurz | 300 ml |
| Pojemność akumulatora | 4600 mAh |
| Poziom hałasu | 80 db |
| System osuszania | Tak |
| Waga | 4,6 kg |
| Cena | 1999 zł |
Jimmy PW11 Pro Max ma stację dokującą, która nie tylko jest potrzebna do ładowania urządzenia głównego, ale również posłuży jako miejsce, gdzie możemy umieścić wszystkie końcówki. Korpus z silnikiem nie jest ciężki. Waży zaledwie 1,5 kg, a to też zasługa małego zbiornika na kurz o pojemności 0,3 l. Coś za coś – musimy co prawda częściej go opróżniać, ale za to otrzymujemy naprawdę leciutkie urządzenie. Oczywiście – mam na myśli wariant w sprzątaniu na sucho. Jego małą wagę docenimy, kiedy postanowimy użyć urządzenia jako ręczne i dzięki dołączanej dyszy odkurzyć sufit. A to oczywiście tylko jedna z możliwości. W zestawie zajdziemy:
- dualną szczotkę podłogową,
- wałek dywanowy z metalową rurą,
- silnikową końcówkę do materaców,
- narzędzie do tapicerki
- narzędzie szczelinowe
Jimmy PW11 Pro Max to zaskakująco dużo końcówek
Nikt, kto miał wcześniej do czynienia z odkurzaczem pionowym, nie będzie miał problemu ze złożeniem sprzętu, a gdyby nawet – instrukcja w języku polskim skutecznie w tym pomoże. Montaż i wymiana końcówek polega na systemie wciskanych łączeń elementów. Wszystko jest świetnie dopasowane, a spinanie/rozpijanie kolejnych końcówek to komfortowy proces, do którego nie musimy przykładać dużo siły. W przypadku takich kompleksowych urządzeń to bardzo cenna funkcjonalność.
Po podłączeniu stacji dokującej do prądu, warto naładować odkurzacz do 100%. Niestety, musimy uzbroić się w cierpliwość, bo ten proces trochę trwa. Naładowanie akumulatora od 0% do pełna to ponad 4h. W sumie nie jestem specjalnie zdziwiony, bo obecnie mało jest na rynku odkurzaczy, których czas napełniania energią jest krótszy. Wyświetlacz ledowy, zlokalizowany blisko rączki poinformuje nas o stanie naładowania. Ma również funkcje głosowe (w paru językach), ale na szczęście nie jest to urządzenie, które lubi sobie pogadać :)
Z wyświetlacza zdecydowanie wygodniej się korzysta, kiedy używamy urządzenia, bo gdy Jimmy przebywa w stacji dokującej, to napisy są do góry nogami. Powyżej tego panelu mamy trzy klawisze, które pomogą nam aktywować tryby sprzątania (automatyczny, podłogowy, dywanowy), włączyć/wyłączyć urządzenie i manualnie skropić wodą podłogę. Do zestawu został dołączony detergent, który powinien starczyć na wiele mopowań.
Przejdźmy już do samej pracy odkurzacza. Jimmy PW11 Pro Max cechuje się silnikiem bezszczotkowym 460 W, mocą ssania na poziomie 110 AW i wymiennym akumulatorem o pojemności 4600 mah, który powinien starczyć na 40 minut nieprzerwanej pracy w trybie standardowym (podłogowym) i ok. 20 minut, kiedy włączymy tryb dywanowy. Co więcej – w formie urządzenia ręcznego to ponad godzina pracy. I ja w tym czasie bez problemu wyczyściłem całe mieszkanie na sucho i mokro. Odkurzacz dostosowuje mop ssania do napotkanych zanieczyszczeń i faktycznie wykrywa zabrudzenia bezbłędnie.
Odkurzaczem wjedziemy pod łóżko i wyczyścimy sufity
Wartym odnotowania jest fakt, że działa również pod kątem 180 stopni (co nie jest wcale takie oczywiste), więc bez problemu wjedziemy nim pod łóżko, czy szafki o nieco wyższych nóżkach. Podczas używania końcówki, służącej do sprzątania na sucho otrzymamy dodatkowe podświetlenie z przodu, dzięki któremu dokładnie zauważymy, gdzie znajdują się drobinki kurzu.
Odkurzacz świetnie sobie radzi przy krawędziach, a dosyć niskiej wysokości szczotka pozwoli na wjechanie pod meble. Końcówka szczelinowa umożliwi na dotarcie do tych najbardziej niedostępnych miejsc. Ja odczułem też ogromną przyjemność z odkurzania sufitów i ścian. Powtórzę jeszcze raz – dzięki małej wadze nie odczujemy zmęczenia i bez problemu sprzątniemy przestrzenie na wysokości bez potrzeby wchodzenia na krzesła.
Sprząta na sucho, mokro i sam suszy rolki

Oczywiście, kiedy zdecydujemy się na sprzątanie na mokro, to sprzęt już jest dużo cięższy, ale wynika to ze sporej wielkości zbiornika na czystą wodę o pojemności 0,6 l. Jest on zlokalizowany u samej podstawy, ale napełnienie go nie powinno sprawić problemu. Pojemnik na brudną wodę o pojemności 0,45 l został umieszczony na korpusie, co też nie powinno nikogo dziwić. Opróżnianie go jest banalnie proste – wystarczy wyciągnąć górną część i wylać nieczystości. Nieco bardziej musimy się natrudzić, gdy postanowimy wyczyścić pojemnik na kurz. Dodatkowo trzeba ściągnąć sitko z filtrem, które polecam zlać wodą, bo potrafią się tam znaleźć niechciane zabrudzenia, zebrane z podłogi.
Ogromnym plusem jest opcja samoczyszczenia i suszenia się rolek. Wystarczy włożyć odkurzacz do stacji dokującej i wybrać przyciskiem odpowiedni tryb. To ogromna oszczędność czasu, bo nie musimy po każdym mopowaniu spędzać dodatkowych minut na dbanie o czystość i przyjemne zapachy – jak wiadomo nie powinno zostawiać się mokrych rolek.
Werdykt
Jimmy PW11 Pro Max to świetne, kompleksowe urządzenie 5 w 1, za które nie przepłacimy. Cena 1999 złotych jest adekwatna do jego możliwości. Ma parę małych mankamentów, związanych z długim czasem ładowania, czy nieco niewygodnym opróżnianiem zbiornika na kurz. Jednak warto jeszcze odnotować, że akumulator jest wymienny, więc przy zakupie dodatkowej baterii możemy cieszyć się prawie 2-godzinnym sprzątaniem. Cieszy mnogość końcówek. To optymalne rozwiązanie dla osób, które chcą nie tylko odkurzyć przestrzenie, ale również dokładnie wyczyścić dywany, tapicerkę i wymopować podłogi.
Stacja dokująca pozwala na umieszczenie wszystkich końcówek w jednym miejscu. Dawno nie miałem w ręku odkurzacza pionowego, który testowało mi się tak komfortowo. Możliwość dodatkowego spryskania bardziej uciążliwych plan i podświetlenie to kolejne z ciekawych funkcjonalności. Firma Jimmy zaliczyła całkiem dobry start na polskim rynku. To również idealny sprzęt dla osób, które zastanawiają się nad kupnem pierwszego odkurzacza pionowego. Oferuje wiele możliwości przy niewygórowanej cenie.








