Steam Machine z wyciekiem w kwestii ceny. Tanio nie będzie, ale tragedii też nie ma.
Pod koniec ubiegłego tygodnia, media obiegła nieoficjalna informacja o cenie wielce oczekiwanego komputera gamingowego od Valve. Doniesienia z Czech, bynajmniej na pierwszy rzut oka, nie napawają optymizmem.
Steam Machine od momentu swojej zapowiedzi w listopadzie rozbudza wyobraźnie graczy. Założenie było proste – rozsądna specyfikacja oraz zoptymalizowany i dopracowany system zamknięty w małej obudowie i opatrzony przystępną ceną. Na ten moment nie wiadomo co Valve miało na myśli przez przystępną, ale biorąc pod uwagę doniesienia zza granicy, możemy się domyślać. Ile może kosztować Steam Machine?
Czeski błąd?
Wszystko zaczęło się na Reddicie, gdzie użytkownik u/Pajman64 opublikował swoje odkrycie ze strony czeskiego sklepu Smarty.cz. Według autora posta, po otwarciu strony produktu w trybie deweloperskim, w źródle strony można było znaleźć ukryte informacje o cenie. Wiadomo, nie ma pewności, że są one autentyczne albo jakkolwiek zgodne z rzeczywistością, jednakże tak czy inaczej mogą one pokazać czego możemy się spodziewać? Jakiej ceny więc można oczekiwać?

Według Smarty.cz, Steam Machine w wersji z dyskiem 512 GB miałoby kosztować około 19 900 koron czeskich, co przekłada około 3500 zł. Wariant z dyskiem 2 TB miałby natomiast kosztować około 22 300 CZK, co odpowiada mniej więcej wartości 3900 zł. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sklep ma swoją marżę (która w przypadku Steam Decka wynosi 17 procent), cena przy zakupie na Steam może być trochę niższa. Wszystko to oczywiście przy założeniu, że te ceny mają jakiekolwiek odniesienie w rzeczywistości. Jak na to zareagowała społeczność?
„Steam Machine? Za tyle to nie.”
Wiele osób wyraziło swoje niezadowolenie ceną na poziomie 900 – 1000 USD (co odpowiada wspomnianym 3500 – 3900 zł). Ich zdaniem, taka cena jest zdecydowanie za wysoka. Jednakże, patrząc na to z drugiej strony i biorąc pod uwagę sytuację na rynku, mogłoby być o wiele gorzej.
Jeśli mam być szczery, jeśli Steam Machine kosztowałoby 3500 zł (albo coś w tej okolicy), biorąc pod uwagę specyfikę tego sprzętu i jego możliwości, prawdopodobnie bym się na nie skusił. Ciężko byłoby w tej cenie znaleźć lub złożyć komputer, który w podobny sposób łączy wydajność z małym rozmiarem (pomijam fakt istnienia Maca mini M4, bo mało który komputer jest w stanie go przebić pod względem opłacalności).

To czy taka potencjalna cena jest zła czy dobra zależy tylko i wyłącznie od naszych oczekiwań, a w tej kwestii Valve od samego początku otwarcie mówiło, że chce być konkurencyjne względem komputerów, a nie konsol (o czym ci najgłośniejsi z graczy zdążyli zapewne zapomnieć).
Według wyliczeń dziennikarzy i twórców kanału Linus Tech Tips, sama produkcja Steam Machine kosztuje tyle ile konsole obecnej generacji na premierę, a trzeba do tego doliczyć jeszcze marżę oraz koszty dystrybucji. O ile taki Microsoft czy Sony mogą sprzedawać sprzęt ze stratą i odrobić ją później przy sprzedaży gier, tak Valve nie ma gwarancji, że każdy użytkownik ich nowego komputera będzie korzystał na nim ze Steama – jest to prawdopodobne, ale mimo wszystko sprzęt ten jest reklamowany jako komputer, a nie konsola.
Podsumowując i reasumując…
Jeśli wierzyć plotkom, Steam Machine może mierzyć się z nieco trudniejszym startem, niż wielu oczekiwało. Społeczność wyraziła swoją dezaprobatę i z pewnością optymizm względem nowego sprzętu od Valve nie co osłabł. Gracze oczekiwali cudu, a zapowiada się na to, że wyjdzie realistycznie. Nie znaczy to jednak, że taka cena jest jednoznacznie zła, bo wszystko zależy od perspektywy. Za dużo jak na konsolę, ale jak na komputer? Moim zdaniem w sam raz.
Jeszcze tak na koniec dodam, że im dłużej o tym myślę, tym bardziej zaczynam wierzyć, że te całe zdarzenie nie jest dziełem przypadku i Valve w taki (czy też inny) sposób chciało sprawdzić jak społeczność zareaguje na określony pułap cenowy, bez jakichkolwiek oficjalnych zapowiedzi. Nie sugeruję, że tak jest, ale kto wie…