Środki przeciw komarom i kleszczom mogą uszkodzić Twój smartwatch. Nie popełnij mojego błędu!
Substancja DEET zawarta w środkach przeciw owadom dla nas jest zbawieniem, ale dla plastikowych elementów smartwatchy i smartopasek stanowi spore zagrożenie.
Lato to okres, w którym chętnie spędzamy czas na świeżym powietrzu i chcemy chronić się przed uciążliwymi owadami – muchami, komarami i kleszczami. Jednocześnie zależy nam na rejestrowaniu aktywności, do czego świetnymi narzędziami są smartwatche i smartopaski wyposażone w sensory mierzące tętno i inne istotne parametry zdrowotne. Niestety okazuje się, że niektóre środki odstraszające kleszcze i komary mogą uszkodzić powierzchnię czujnika, co może negatywnie wpłynąć na jakość pomiarów wykonywanych przez urządzenie. Przekonałem się o tym, nomen omen na własnej skórze w miniony weekend.
DEET zawarty w środkach przeciw komarom i kleszczom może uszkodzić sensor smartwatcha
Komary i muszki są uciążliwe, ale nie aż tak niebezpieczne jak wszechobecne na łąkach, w lasach i w parkach kleszcze. Przed tymi ostatnimi udało mi się w tym roku uchronić pewnie dzięki odrobinie szczęścia, ale w głównej mierze przyczynił się do tego środek odstraszający zawierający sporą ilość DEET (N,N-Dietylo-m-toluamid). Na rynku jest co najmniej kilka tego typu repelentów o różnym stężeniu, ja stosuję mocną 50% odmianę. Środek ten opracowało amerykańskie wojsko w 1946 roku i stosowało go podczas wojny w Wietnamie, a na rynku cywilnym pojawił się w 1957 roku. Jest zatem substancja znana od dekad. Okazuje się jednak, że pomimo powszechnego użycia, pozostaje niebezpieczny dla noszonej przez nas na co dzień elektroniki.

Od około dwóch tygodni testuję UNA Watch, który z blisko rocznym opóźnieniem wreszcie do mnie dotarł. Pierwotnie pierwszy tekst na temat tego, pod pewnymi względami rewolucyjnego smartwatcha miał dotyczyć moich pierwszych wrażeń i skomplikowanej historii związanej z przesyłką, ale jak to bywa, rzeczywistość zmieniła moje plany. W miniony weekend wybrałem się na łono natury i jak zwykle spryskałem się środkiem przeciw owadom zawierającym 50% DEET. Zdjąłem zegarek z nadgarstka, bo nie chciałem go opryskać, ale chwilę później założyłem go z powrotem na rękę. Wszystko wydawało się w porządku, robiłem tak wcześniej nosząc Apple Watch i nie odnotowałem żadnych problemów.

Po powrocie do domu okazało się jednak, że powierzchnia pokrywająca sensory mojego UNA Watch zmieniła swoją strukturę. Na początku myślałem, że to po prostu brud, trochę potu i przetarcie wilgotnym ręcznikiem rozwiąże sprawę. Niestety myliłem się. Wszystko wskazuje na to, że DEET, który miałem na skórze pod zegarkiem zareagował z przezroczystym plastikiem pokrywającym sensory smartwatcha i teraz mam na tej powierzchni odbite ślady włosów z nadgarstka. Możliwość takiego scenariusza potwierdził producent, od którego dowiedziałem się, że DEET może wchodzić w reakcję z niektórymi tworzywami sztucznymi, skutecznie je zmiękczając lub topiąc, więc nawet pośredni kontakt (pozostałości na rękach lub cząsteczki aerozolu osadzające się w pobliżu) może potencjalnie spowodować tego rodzaju zmętnienie.

UNA to modułowy smartwatch, który dzięki swojej niecodziennej budowie ma być naprawialny w stopniu niespotykanym wcześniej w tej kategorii urządzeń. W teorii zatem moduł czujnika powinno się dać wymienić, choć póki co na stronie producenta nie ma jeszcze dostępnej pełnej oferty podzespołów. Sklep dopiero co się otworzył i jak na razie wyświetlacz i bateria pozostają w statusie comming soon. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się sprawdzić, czy moduł, który uszkodziłem da się wymienić i cieszyć się w pełni sprawym zegarkiem. Oczywiście sam sensor wciąż działa i mierzy tętno, niestety nie mam pewności do poprawności pomiarów. Po wszystkim porównałem odczyty z Apple Watch 7 i różnice we wskazaniach tętna na żywo mieszczą się w przedziale kilku procent. Na nieszczęście nie zdążyłem porównać wskazań przed uszkodzeniem powłoki sensora.

Przeszukałem internet i okazało się, że kilka tygodni temu jeden z użytkowników smartopaski zwrócił uwagę na ten sam problem. Źródła donosiły, że Google odmówiło naprawy z tytułu gwarancji, bo uszkodzenie powstało z winy użytkownika. W opisywanym przypadku także chodziło o DEET. Redaktorzy portalu 36kr.com przeanalizowali sprawę i zwrócili uwagę na to, że zniszczenie plastiku w kontakcie w DEET nie oznacza, że producent smartopaski czy smartwatcha użył kiepskiej jakości tworzywa, a wynika z faktu, że N,N-Dietylo-m-toluamid to prostu silna substancja chemiczna o szerokim spektrum działania z tworzywami sztucznymi. Reaguje z PC (poliwęglan), PMMA (akryl), PS (polistyren), PVC (polichlorek winylu), TPU (termoplastyczny poliuretan), miękką gumą, a także różne powłokami, powierzchniami lakierowanymi i ekologiczną skórą.
Substancja ta może wchodzić w reakcję z wieloma tworzywami sztucznymi o dużej masie cząsteczkowej. Wnika ona do wnętrza cząsteczek tworzywa, rozrywa łańcuchy polimerowe tworzyw o dużej masie cząsteczkowej i powoduje ich depolimeryzację.
Na koniec wrócę jeszcze do Apple Watch, którego sensory wydają się odporne na DEET. Tylne części zegarków Apple są wykonane ze szkła ceramicznego, które nie reaguje z DEET. Jak wspomniałem wcześniej, korzystając z tego samego repelentu na komary i kleszcze w parze z AW nie zauważyłem żadnych negatywnych skutków, jednak jak zwraca uwagę redaktor 36kr, niektórzy producenci droższych smartwatchy mogą pokrywać szkło specjalną powłoką mającą lepiej przepuszczać światło, która z kolei może korodować w kontakcie z DEET. Podobnie jak wykonane z tworzyw sztucznych paski. By chronić smartwatch można zatem skorzystać z preparatów zawierających inne substancje odstraszające owady, albo zrezygnować z mierzenia aktywności po spryskaniu się środkiem z DEET. Pytanie, co cenimy sobie bardziej, komfort i zdrowie czy elektronikę.
