To może być ostatni smartwatch jaki kupię w życiu – recenzja UNA Watch
Na tę recenzję smartwatcha UNA Watch dałem sobie nieco więcej czasu.
Jesteśmy świeżo po corocznej prezentacji nowych iPhone’ów. Apple tradycyjnie przedstawiło także kolejną generację Apple Watch, a zegarki właśnie trafiają do pierwszych klientów, którzy złożyli zamówienia na najnowszy model. Teraz, jak i w ubiegłym roku, rok wcześniej i trzy lata temu firma przekonuje nas, że tegoroczny model jest najlepszy w historii i dlatego warto wymienić dotychczasowy sprzęt na nowy. UNA z kolei, niewielka szkocka firma chce nas namówić do czego zgoła innego. A co jeśli już nigdy nie musiałbyś wymieniać swojego smartwatcha? Jasne, gdzieś już to słyszeliśmy. Modułowe smartfony póki wciąż leżą w grobach na cmentarzu pomysłów technologicznych, które się nie przyjęły. Ale tym razem, to naprawdę może się udać!
UNA Watch – unboxing i pierwsze wrażenia
Moje perypetie związane z odprawą celną zegarka opisałem szczegółowo w pierwszych wrażeniach i nie chciałbym się w tej recenzji powtarzać. Wspomnę jedynie o tym, że o ile macie wybór, zamawiajcie elektronikę z magazynów zlokalizowanych na kontynencie. Może to oszczędzić wiele nerwów.
UNA Watch był wyczekanym przeze mnie smartwatchem, który miał dotrzeć niemal rok wcześniej, bo w sierpniu 2025 roku. Wsparta przeze mnie na Kickstarterze kampania zakończyła się ogromnym sukcesem, ale producent nie ustrzegł się opóźnień i problemów. Pierwsza partia zegarków, która częściowo została rozesłana do klientów okazała się wadliwa i UNA zarządziła akcję przywoławczą. Ot, takie uroki zamawiania sprzętu na platformie crowdfundingowej.
Oczywiście biorąc udział w internetowej zbiórce wiedziałem o takim ryzyku, ale co innego być poinformowanym, że projekt może się opóźnić, a w najgorszym razie w ogóle się nie zrealizować, a co innego czytać kolejne maile z przeprosinami i nowymi terminami realizacji, zastanawiając się, gdzie jest moje 200 funtów. UNA była jednak od początku szczera w swoich komunikatach, regularnie publikowała nowe informacje dotyczące poszczególnych etapów produkcji i nawet gdy niektórzy wspierający poddawali w wątpliwość istnienie smartzegarka, firma nie utraciła w moich oczach wiarygodności. Otwierając pudełko z upragnionym sprzętem mogłem być tym bardziej wymagający, w końcu producent dostał kilka dodatkowych miesięcy na dopracowanie smartwatcha, ale cały czas brałem poprawkę na to, że to ich pierwszy produkt, do tego wyprodukowany na zlecenie w ilości pewnie kilku tysięcy sztuk.
Kartonik, w który zapakowano zegarek jest nadzwyczaj skromy i zupełnie nie przypomina opakowań produktów pochodzących od globalnych producentów takich jak Apple, Google, Samsung czy Garmin. Zespół UNA podkreśla na każdym kroku, że zrównoważonym rozwoju, dbaniu o środowisko i jak najmniejszy przyczynek do tworzenia elektrośmieci. Dlatego też smartwatch ma wymienne części i zwykły port USB-C. Wewnątrz opakowania znalazłem zatem ulotkę z podziękowaniem za wzięcie udziału w kampanii, silikonowy pasek, zegarek oraz krótki przewód USB. Gdybym mógł wybrać, ja bym z tego dodatku zrezygnował, aczkowiek przyznać trzeba, że przewód jest solidny i nie tak krótki (50 cm) jak można by się spodziewać.
Gdy pierwszy raz wziąłem UNA Watch do ręki, zaskoczyła mnie jego lekkość. Zegarek waży 50 gramów, ale jego wygląd wskazuje na to, że powinien być cięższy. Cóż, to dlatego, że całość wykonano z plastiku. Dla mnie, przyzwyczajonego do Apple Watch’a z aluminium i szkła z ceramicznym wykończeniem wewnętrznej części z sensorami to spora różnica. Choć w pierwszych chwilach UNA Watch nie wypadał korzystnie w bezpośrednim porównaniu z droższą konkurencją, po krótkim czasie dostrzegłem, że wykonano go z dobrej jakości materiałów, a przyciski mają wyraźny i klik. Ekran UNA Watch nie tylko nie jest dotykowy, ale przede wszystkim to MIP LCD charakteryzujący się doskonałą widocznością w pełnym słońcu i bardzo niewielkim zużyciem energii.
Wygląd i jakość wykonania
UNA Watch to jedyny na rynku smartwatch wyposażony w port USB-C. To rzuca się w oczy i nie będę ukrywał, że był to jeden z największych argumentów za zakupem tego zegarka. To w połączeniu z baterią mającą zapewniać nawet 10 dni pracy na jednym ładowaniu miało dać solidne podstawy do stworzenia zegarka idealnego. UNA Watch niewątpliwie wygląda bardziej sportowo niż smartzegarki od Apple, Samsunga czy Google. Zastosowanie łatwo wymiennych części i wspomniany port sprawia, że jest też od nich grubszy mierząc 14,4 mm (Apple Watch ma 9,7 mm grubości). Odmienność od produktów big techów dają też cztery fizyczne przyciski funkcyjne oraz brak dotykowego ekranu. Dla mnie to same zalety. Przyciski delikatnie wystają poza obudowę, co ułatwia obsługę, a zimą powinno zapewnić bezproblemowe sterowanie także w rękawiczkach.
Na spodzie umieszczono czujniki tętna oraz natlenowania krwi przykryte warstwą przezroczystego plastiku. Wyżej znajduje się wytłoczone w obudowie hasło One watch for life, które w zwięzły sposób przekazuje wartości jakie stoją za projektem. Jak wspominałem wcześniej, mamy tu do czynienia z tworzywem sztucznym, o trwałość którego na początku się obawiałem. Po miesiącu codziennego użytkowania stwierdzam, że nie ma się czego bać. Materiał jest trwały i solidny. To, co zaszkodziło pokrywce sensorów to środek chemiczny DEET i nie była to w żadnym wina producenta. Co więcej, dzięki temu, że uszkodziłem część zegarka, mogłem w najlepszy sposób przekonać się, że modułowość UNA Watch naprawdę ma sens, a samodzielna naprawa smartwatcha jest bardzo prosta.
Front zegarka pokrywa wzmocnione szkło mineralne, a funkcje poszczególnych przycisków podpisano. Bezel ma matowe wykończenie i na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest metalowy. Spasowanie materiałów jest bardzo dobre, nie ma mowy o luzach czy innych niedoskonałościach za co należy się pochwała biorąc pod uwagę skalę produkcji. UNA Watch skupia się w większej mierze na śledzeniu aktywności fizycznej i sporcie niż na monitorowaniu zdrowia i to widać na pierwszy rzut oka. Z wyglądu zegarek przypomina nieco Garmina Instinct 3, ale mimo to ma swój niepowtarzalny styl i może się podobać. W zestawie jest także pasek wykonany z miękkiego i przyjemnego w dotyku silikonu. Dużym plusem jest spora ilość dziurek, które pozwalają dopasować rozmiar wręcz idealnie, a design paska i jego dodatkowe, okrągłe otwory podkreślają sportowy charakter UNA Watch.
Aplikacja i obsługa powiadomień ze smartfona
UNA Watch współpracuje z aplikacją, która pozwala na przeglądanie informacji o bieżącej aktywności fizycznej, pozwala przeglądać szczegóły poszczególnych treningów, daje dostęp do statystyk sumujących kroki, pokonane piętra czy uśredniających odczyty tętna z ostatniego dnia, tygodnia i miesiąca, a także po niedawnej aktualizacji, jest możliwość instalowania aplikacji tworzonych przez użytkowników. W sklepie znajduje się obecnie kilkanaście darmowych programów obejmujących nawet proste gry. Do użytecznych apek zaliczyć można kompas, zegar pokazujący aktualna godzinę w kilku strefach czasowych, narzędzie pokazujące czas wschodów i zachodów słońca czy program pomagający w ćwiczeniach oddechowych.
Co kilka dni biblioteka się powiększa, a co najważniejsze, wokół UNA Watch buduje się powoli zaangażowana społeczność programistów. Mało tego, UNA ma publicznie dostępną roadmapę prezentującą funkcje, nad którymi zespół obecnie pracuje i każdy może tutaj dodać swój pomysł albo zgłosić błąd w istniejącym już rozwiązaniu. Sama aplikacja działa poprawnie, jest czytelna, a co ważnie nie zawiera żadnych dodatków AI ani innego rodzaju śmieci, które niestety coraz częściej wpychane są użytkownikom na siłę. Na ten moment największą wadą apki jest to, że nie ma ona integracji z Apple Health i dane zdrowotne czy podsumowania treningów są dostępne tylko w ramach aplikacji UNA. Na roadmapie pojawiała się pół roku temu prośba o wsparcie integracji z Apple Health zyskując jak dotąd ponad 70 głosów w górę. Ticket jest w statusie in review, zatem jest szansa na to, że prędzej czy później zostanie zrealizowany.
Choć zegarek posiada sensor mierzący poziom natlenowania krwi, parametr ten nie jest jeszcze nigdzie wyświetlany (stosowny ticket jest na roadmapie). W przeciwieństwie do konkurencyjnych smartwatchy, UNA nie pokaże też powiadomienia o zbyt wysokim tętnie, ale ta funkcja jest już obecnie w dewelopmencie. Braków w stosunku do oferty big techów jest niemało lecz produkt cały czas się rozwija i nowe opcje są sukcesywnie dodawane. Co do powiadomień ze smartfona, to UNA wspiera ich obsługę, a zatem dostajemy informacje o połączeniach, wiadomościach czy mailach, choć w przypadku iOS, by powiadomienia wyświetlały się na zegarku, w Ustawieniach iPhone’a konieczne jest włączenie pełnej widoczności poglądów powiadomień. Dla mnie to spory minus, bo na co dzień mam ukryte podglądy, przez co początkowo myślałem, że funkcja powiadomień na zegarku po prostu nie działa.
Plusem tej sytuacji jest to, że funkcji ukrywania podglądów można użyć jako swego rodzaju filtra dla pojawiających się na zegarku powiadomień, bo obecnie takowego nie ma, więc albo dostajemy wszystkie notyfikacje albo żadne. Zegarek może wibrować oraz pikać, gdy przyjdzie nowa wiadomość. Przyznam, że ja korzystam tylko z dźwięków, bo zastosowany przez UNA wibrator jest głośny i niezbyt przyjemny. Co warte podkreślenia, powiadomienie pokazuje się na ekranie w momencie nadejścia, ale nieodczytane po kilku sekundach znika, a na tarczy wyświetlającej aktualny czas nie ma żadnej ikony, która sygnalizowałaby nową notyfikację. W tym miejscu trzeba też dodać, że UNA Watch ma tylko jeden wzór tarczy zegarka.
Śledzenie aktywności
Smartwatch posiada krótką listę dyscyplin, jakie możemy śledzić obejmującą wędrówkę, spacer, jazdę na rowerze, trening na bieżni, ćwiczenia (workout) i bieg. Kolejne rodzaje aktywności mają pojawiać się w przyszłości. Jak widać póki co jest skromnie, dlatego warto wiedzieć, że UNA Watch to w tym momencie zegarek dla osób lubiących aktywność i regularnie trenujących, ale w mojej ocenie to nie jest sprzęt dla tych, którzy do tej pory świadomie korzystali ze sprzętu Garmina wykorzystując jego zaawansowane pomiary z dokładnością dystansu do tysięcznej części metra i każdego oddechu. Smartwatch UNA obsługuje dwuzakresowy GPS L1 + L5, GLONASS, Galileo, BeiDou, NavIC oraz QZSS, także do podstawowych zastosowań i casualowych treningów z pewnością ten sprzęt wystarczy.
Ja zabrałem UNA Watch w góry i nie żałuję. Trasa zapisała się całkiem dokładnie, nie miałem problemów ze znalezieniem sygnału, chociaż trzeba przyznać, że po uruchomieniu wędrówki czy jazdy na rowerze, odnalezienie pozycji zajmuje zegarkowi dłuższą chwilę. Czasem kilkanaście sekund, ale zdarzało mi się czekać minutę czy nawet więcej. Po rozpoczęciu śledzenia aktywności użytkownik ma do dyspozycji kilka ekranów z danymi różniących się od siebie w zależności od typu aktywności. I tak np. podczas jazdy na rowerze można zobaczyć aktualną prędkość, średnią czy przejechany dystans oraz strefę tętna. Podczas wędrówki na podglądzie pojawia się np. wysokość nad poziomem morza. To bardzo użyteczne dane, które prezentowane są czytelnie.
Zapisy aktywności dostępne są w aplikacji, gdzie można zobaczyć mapę oraz więcej szczegółów dotyczących tempa, pokonanych przewyższeń czy wykresy tętna. W ciągu ostatniego miesiąca zarejestrowałem kilkadziesiąt kilometrów pieszych wycieczek i blisko 150 km przejechany rowerem i generalnie jestem zadowolony z funkcjonalności UNA Watch w tym zakresie. Raz przydarzyła mi się tylko sytuacja, w której po przejściu nieco 20 kilometrów, tuż przed końcem wycieczki, gdy chciałem już zapisywać trening, zegarek nagle się zrestartował, a ja straciłem cały zapis tej kilkugodzinnej wędrówki. Szkoda, bo w mojej historii byłby to rekordowy wpis.
Na tarczy zegarka przez cały dzień wyświetlają się paski postępów dotyczące kroków i minut poświęconych aktywności. Dzienne cele ustawia się w profilu w aplikacji na smartfonie i co dla mnie ważne, można tez zdefiniować ilość pięter do pokonania. Do licznika kroków i pięter nie mam zastrzeżeń, ale licznik czasu aktywności pozostaje dla mnie zagadką. W jakiś sposób mierzy on chyba ogólną ruchliwość w ciągu dnia, bo pasek napełnia się nawet wtedy, gdy w danym dniu nie uruchomię żadnego treningu do śledzenia, a zdarzało się też, że mimo 25 minutowej przejażdżki na rowerze, zakładka Aktywność naliczyła mi jedynie 9 minut.
Bateria
Producent na stronie podaje, że zegarek działa na jednym ładowaniu nawet 10 dni w trybie smartwatcha. W moim przypadku, bez uruchamiania treningu, zegarek pracował nie więcej niż 7 dni. Jak dotąd nie udało mi się przebić tego wyniku i muszę niestety stwierdzić, że wskaźnik poziomu baterii to coś, nad czym deweloperzy UNA powinni popracować. Problem polega na tym, że zegarek potrafi przez nawet dwa – trzy dni pokazywać stan baterii 99%, po czym rozpoczyna się szybki zjazd do około 30%. Przykładowo w czwartek o godzinie 15:00 odpiąłem zegarek od ładowarki przy 99%, kolejnego dnia o 7 rano wskaźnik nadal pokazywał 99%, w sobotę także, a już w poniedziałek rano było 79%. We wtorek wieczorem około 22:30 zorientowałem się, że wskaźnik pokazuje mi 31%. Niemniej jednak 5 – 7 dni uznać można za standardowy czas pracy.
W przypadku treningów jest niestety gorzej niż się spodziewałem. Ponownie posłużę się przekazem ze strony UNA: do 20 godzin w trybie GPS. Przykładowo 2 godziny i 15 minut jazdy na rowerze spowodowało zużycie z 67% na 40%. Jedną z górskich wędrówek zacząłem o 8 rano ze stanem 97%, a o 15:30 zakończyłem z 36%. Innym razem o 7:30 z 99%, by o 15:00 zakończyć z 52%. Biorąc pod uwagę, że prezentowany przez aplikację poziom naładowania akumulatora nie spada równomiernie, realny czas pracy w trybie GPS oceniłbym na kilkanaście godzin. Jest to niestety sporo mniej niż deklarowane 20 godzin, choć jak wspominałem wcześniej, dla sportowca amatora, czy pół profesjonalisty taki wynik może okazać się zadowalający. Pamiętajmy, że UNA Watch ma port USB-C, a podczas dłuższej wyprawy w góry czy na rower powerbank i tak warto mieć ze sobą.
Podsumowanie
UNA Watch to nie tylko smartwatch. To nowatorskie na rynku podejście do tej kategorii produktu. Miesiąc spędzony z tym zegarkiem na nadgarstku przekonał mnie, że alternatywa dla big techów istnieje, a modułowość i naprawialność tego sprzętu to nie tylko ładne hasło w kampanii na Kickstarterze, ale rzeczywistość, w której stronę warto iść. Kilkuosobowy zespół UNA wykonał świetną robotę tworząc od zera produkt wokół którego udało się stworzyć oddaną społeczność. Twórcy zegarka podobnie jak deweloperzy i projektanci Mudity słuchają głosu użytkowników i wcale nie na wyrost jest stwierdzenie, że klienci ten sprzęt współtworzą. Trzeba jednak pamiętać o kompromisach.
Smartwatch małego szkockiego start-upu nie ma integracji z Apple Health, brakuje mu możliwości płacenia w sklepach, nie daje punktów za dobry sen i nie jest wodoodporny. Sporo funkcji oczywistych dla produktów Apple, Google’a, Samsunga czy Garmina jest obecnie w produkcji, albo dopiero na etapie projektowania, a wdrożenia innych pewnie nie zobaczymy nigdy. Z jednak drugiej strony UNA Watch bez dotykowego ekranu OLED i tysiąca aplikacji nie rozprasza, nie walczy o uwagę i nie potrzebuje nietypowej końcówki ładowarki. Czy ten smartwatch jest lepszy niż wspomniani konkurenci? Obiektywnie nie, ale Mudita Kompakt czy Jolla Phone też nie pokonują iPhone’a czy Galaxy S w tabeli ze specyfikacją, bo za tym sprzętem stoi inna filozofia. Czy UNA Watch to one watch for life? Wciąż tego nie wiem, ale od miesiąca Apple Watch pozostaje w szufladzie.
Plusy
- port USB-C
- modułowość
- nieświecący ekran MIP LCD
- fizyczne przyciski zamiast dotykowego ekranu
- minimalistyczny UX
Minusy
- brak pełnej wodoodporności (zanurzenia w wodzie)
- nierównomiernie spadający wskaźnik poziomu baterii
- nieprzyjemny i głośny wibrator


























