Suunto Run 2: lekki i solidny zegarek dla sportowca. Moje pierwsze wrażenia
Od kilku dni noszę smartwatch Suunto Run 2, zatem przyszła pora na podzielnie się moimi pierwszymi wrażeniami. Na wstępie zdradzę jedynie, że nie obyło się bez zaskoczeń!
Suunto Run 2 to najnowszy zegarek w portfolio fińskiej marki, który zadebiutował na rynku w pierwszej połowie września. Dwójka to godny następca wydanego nie tak dawno temu (w maju 2025) modelu pierwszej generacji. Zachowując te same wymiary i wagę producentowi udało się udoskonalić wyświetlacz, powiększyć pojemność baterii, zastosować lepszy sensor mierzący tętno, dodać nowszej generacji GPS, a co więcej umożliwić obsługę map offline i odtwarzanie muzyki bez konieczności streamowania jej ze smartfona. Brzmi niewiarygodnie dobrze! Jedyne, co nie jest lepsze względem ubiegłorocznego modelu to cena, która w przypadku najtańszej wersji podskoczyła o nieco ponad 20%.
Suunto Run 2 – unboxing
Design opakowania zegarka Suunto Run 2 bardzo mi się podoba, choć muszę przyznać, że wydaje mi się on nieco niespójny. Na szorstkiej, matowej obwolucie przedstawiono wizerunek smartwatcha, jego nazwę i zdjęcie fragmentu drogi, a z boku nadrukowano hasło Adventure starts here (przygoda zaczyna się tutaj). To wszystko nadaje sportowego, może nawet nieco surowego charakteru i pasuje do sprzętu zaprojektowanego z myślą o bieganiu i trenowaniu na zewnątrz. Wewnątrz znajduje się jednak czarne, wypolerowane pudełko, którego styl skojarzył mi się z produktem eleganckim, z wysokiej półki, odpowiednim do garnituru. Użytkowo, nie ma to większego znaczenia, ale mimo wszystko wrażenie jest takie, jakby obydwie części pudełka dedykowane były dwóm różnym urządzeniom.
Wewnątrz znajdziemy zegarek z naklejką na ekranie ze znanym już hasłem oraz silikonowy pasek. W przegródkach umieszczono przewód USB-C zakończony specjalną końcówką do ładowania i transmisji danych oraz grubą instrukcję. Dodatkowo mamy jeszcze kartę szybkiego startu oraz kilka firmowych naklejek, co jest bardzo miłym akcentem. Na początku byłem zaskoczony tym, że poza jasną obwolutą, wszystko inne jest tak bardzo czarne. Chwilę później jednak dotarło do mnie, iż testowana przeze mnie wersja zegarka to All Black. Wygląda więc na to, że oznaczenie dotyczy nie tylko koloru smartwatcha i paska, ale także zawartości opakowania.
Wygląd i jakość wykonania
Zegarek wykonano z wysokiej jakości materiałów, co widać już na pierwszy rzut oka. Czuć to już w pierwszych chwilach po wyjęciu z opakowania i oderwaniu naklejki z powierzchni wyświetlacza. Bezel jest stalowy, co daje poczucie produktu premium, a przy tym zapewnia wytrzymałość na lata. Matowy materiał idealnie połączono z czarnym tworzywem, z którego wykonano drugą część obudowy smartwatcha. Spasowanie jest na najwyższym poziomie. Na kopercie w dwóch miejscach znajduje się napis SUUNTO – nadrukowano go na zewnętrznej części bezela oraz wytłoczono na lewej krawędzi obudowy. Moim zdaniem jedno oznaczenie w zupełności by wystarczyło.
Run 2 wyposażono w obrotową koronkę oraz dwa fizyczne przyciski, które najczęściej służą do zatwierdzania wybranej opcji lub cofnięcia czy też anulowania. Koronka dzięki wibracjom ma bardzo przyjemny, twardy skok, który nie daje wątpliwości co do tego, że wykonaliśmy obrót w jedną czy drugą stronę. Przyciski wystają poza obrys obudowy, z jednej strony ułatwia korzystanie z nich, ale z drugiej powoduje, że zwiększa się ryzyko przypadkowego przyciśnięcia, gdy zegarek znajdzie się pod rękawem kurki czy bluzy. Warto wspomnieć także o pasku. Ten wykonano z miękkiego i bardzo przyjemnego w dotyku silikonu. W wyglądzie paska wyróżniają się poprzeczne nacięcia które nadają mu sportowego charakteru. Także i na tym elemencie znajdziemy wytłoczone logo SUUNTO, a na klamerce kolejne.
Pod spodem koperty umieszczono czujniki tętna oraz natlenowania krwi a także styki ładowarki. Końcówka jest magnetyczna, ale nie trzyma tak mocno jakbym się tego spodziewał. Dość łatwo można rozłączyć urządzenie ze źródłem zasilania i przerwać ładowanie, czy transmisję danych. Z najsolidniejszym tego typu rozwiązaniem spotkałem się jak dotąd w zegarkach Polar, które pod tym akurat względem wyznaczają dla mnie standard. Suunto Run 2 jest zaskakująco lekki. Urządzenie, waży jedynie 35 gramów i trzeba przyznać, że to robi wrażenie. Sprzęt zaprojektowano z myślą o biegaczach, a na dłuższych dystansach każde dodatkowe obciążenie może mieć wpływ na wynik i komfort biegu. To ważne i Finom należą się przy tej okazji słowa uznania.
Obsługa i aplikacja
Zegarek wyposażono w ekran AMOLED o rozdzielczości 466 x 466 pikseli i przekątnej 1,32”. Choć spodziewałem się, że wyświetlacz będzie wysokiej jakości to i tak byłem pozytywnie zaskoczony. Panel jest ostry i jasny (do 2000 nitów) i fantastycznie odwzorowuje kolory. Dużym plusem są dla mnie fizyczne przyciski i koronka, które sprawiają, że w zasadzie nie trzeba dotykać ekranu. Po ostatnich tygodniach, które spędziłem z UNA Watch odzwyczaiłem się od tego typu rozwiązań i uważam, smartwatche zdecydowanie lepiej obsługuje się mechanicznie. Interfejs Suunto Run 2 cieszy oko, menu już od pierwszych chwil jest dość intuicyjne, choć widzę już, że do rozszyfrowania niektórych funkcji i oznaczeń z pewnością przyda mi się instrukcja.
Układ i charakter poszczególnych opcji daje jednoznacznie do zrozumienia, że to sprzęt zaprojektowany z myślą o sporcie – śledzeniu wyników, statystyk i przeglądania danych, a nie jest to smartwatch skupiony na tym, by być czymś w rodzaju małego smartfona na nadgarstku. Dostarczona przez Suunto aplikacja jest dość przejrzysta i designersko spójna z interfejsem zegarka. Program daje możliwość skonfigurowania pulpitu z wyszczególnieniem widgetów umożliwiających przegląd najświeższych danych zdrowotnych i treningowych. Muszę przyznać, że mnie jako biegacza i rowerzystę amatora przytłoczyła mnogość tych danych i ilość kafelków z wykresami. CTL, TSS i szereg innych skrótowców wymaga ode mnie zapoznania się z definicjami i na pewno nie będzie to zadanie do ogarnięcia w jedno popołudnie. Spodziewam się jednak, że zagłębienie się w te szczegóły da mi najlepszy pogląd na to, co z moją formą i zdrowiem.
Trening
W niespełna tydzień udało mi się zarejestrować już kilka treningów. Pieszą wycieczkę, biegi interwałowe i jazdę na rowerze. Niewątpliwie plusem jest przejrzystość informacji wyświetlanych na zegarku podczas treningu. Pojedyncze ekrany nie są przeładowane, a jasny i ostry wyświetlacz pomaga w odczycie danych w ruchu. Znów nawiążę jednak do poprzedniego akapitu, w którym stwierdziłem, że ilość mierzonych wskaźników i ich dokładność jest dla początkującego aż przytłaczająca. Profesjonaliści z pewnością będą zachwyceni, zwłaszcza, że w aplikacji jest możliwość tworzenia własnych treningów i dostosowywania do nich ekranów. Naprawdę każdy znajdzie tu odpowiedni dla siebie widok. Na razie za mną dopiero trzy krótkie biegi, bo odbudowuję formę, ale już teraz zauważyłem, jak lekki jest Suunto Run 2. Naprawdę jest ledwo wyczuwalny na nadgarstku!
GPS działa w Suunto Run 2 bardzo dobrze, nie mam póki co najmniejszych zastrzeżeń co do jego dokładności (dla przypomnienia: mamy tu dwuzakresowy odbiornik L1+L5 obsługujący GPS, GLONASS, GALILEO, QZSS i BEIDOU). Podczas jazdy rowerem doceniłem to, że mogę zobaczyć prędkość w czasie rzeczywistym. Z ciekawością wypróbowałem także tryb nawigacji z wykorzystaniem map offline i to niestety mój największy jak dotąd zawód. Niestety okazało się, że Nawigacja nie może prowadzić do wybranego punktu rysując trasę na mapie, a jedynie wskazywać kierunek. Działa jednak opcja powrotu do miejsca startu po śladzie widocznym już na mapie, ale cóż, do miejsca do docelowego trzeba mimo wszystko dotrzeć na własną rękę. Nieco do życzenia pozostawia także płynność przeglądania okolicy i scrollowanie ekranu w trybie nawigacji, wygląda na to, że brakuje po prostu mocy obliczeniowej.
Podsumowanie
Suunto Run 2 wygląda na zegarek sportowy z krwi i kości. Interfejs użytkownika, gigantyczne możliwości personalizacji treningów i wyglądu aplikacji oraz menu urządzenia, niewielka waga. Wszystko to sprawia, że aż chce się wyjść z domu i spędzić aktywnie czas. Najnowszy smartwatch od Suunto jak najbardziej sprawdza się także w roli przedłużenia smartwatcha obsługując powiadomienia, wyświetlając pogodę czy umożliwiając sterowanie muzyką, ale to mam wrażenie przystawki do głównego dania. W pierwszym tygodniu, o czym nie wspomniałem wcześniej, bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie też bateria. Piątego dnia korzystania ze smartwatcha, z kilkoma zaliczonymi treningami, mierzeniem snu i ciągłym dostarczeniem powiadomień pozostało mi wciąż 20% energii. Jak będzie dalej? Sprawdzę to w kolejnych tygodniach, a Wy dowiecie się wszystkiego w pełnej recenzji.
Dane techniczne
| Wymiary | 46 × 46 × 11,7 mm |
| Waga | 35 g |
| Wyświetlacz | 1,32″ LTPS AMOLED, 466 x 466, 2000 nitów, szkło Gorilla Glass |
| Materiał wykonania | Bezel: stal nierdzewna Koperta: poliamid wzmocniony włóknem szklanym Pasek: silikon |
| Wodoszczelność | 5 ATM |
| Bateria | 380 mAh |
| Czas pracy – codzienne użytkowanie | Do 10 dni |
| Czas pracy – GPS | Do 24 h |
| GPS | Nowa generacja, dwuzakresowy L1 + L5 |
| Systemy satelitarne | GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou, QZSS |
| Sensor tętna | Nowy, 12-kanałowy |
| Tlen we krwi | Tak |
| Mapy offline | Tak |
| Muzyka offline | Tak |
| Podcasty offline | Tak |
| Real-Time Run Insights | Tak |
| Pamięć | 4 GB / 64 GB |











