Slack w końcu do nas przemówił, a dokładnie to my przemawiamy za jego pośrednictwem. Za trzecim podejściem.

Slack to jedno z tych narzędzi do komunikacji, koordynacji pracy, którym wszyscy się mocno zachłysnęli w chwile po jego starcie. Nic w tym właściwie zaskakującego, bo ten rozbudowany komunikator daje ogromne możliwości w kontekście usprawnienia pracy, szczególnie zespołów pracujących zdalnie. Wszystkie te integracje, które pozwalają na automatyzacje otrzymywania czy też wysyłania informacji, daję właściwie nieograniczone możliwości. Wiedzieliśmy o tym, dlatego też chętnie spróbowaliśmy porzucić nasz bardzo prosty, dailywebowy system grup na Messengerze, z którego korzystaliśmy kilka ładnych, ostatnich lat.

Osobiście uwielbiam interfejs Slacka, chociaż naturalnie uważam, że nie jest on bez wad. Sposób zarządzania użytkownikami w ramach kanałów i zespołu jest chociażby czymś, z czym zawsze mam ogromny problem, gdy wracam do tego narzędzia po miesiącach przerw. Tak też było za ostatnim razem, kiedy dwa miesiące temu zdecydowaliśmy, że czas pozmieniać sposób naszej komunikacji i przenieść go na kolejny poziom i… w sposób oczywisty nasze oczy skierowały się ponownie w kierunku Slacka. Szybkie odświeżenie ustawień, nadanie uprawnień i mamy MVP.

R E K L A M A

Slack: kolejne, trzecie podejście?

Messenger to narzędzie, które pozwala również na wiele, ale w żaden sposób jest oczywiście nieporównywalne ze Slackiem. Powodów jest wiele, ale przede wszystkim rozbiega się o możliwości integracji z narzędziami. Komunikator od Facebooka nastawiony jest jednak na prostotę i ustawienia głównie w kontekście tego, jak to narzędzie wygląda, nieco mniej, jak działa. To w efekcie zamiast mnogich integracji daje nam możliwości zmiany kolorków czy emotek, ale nikt przecież od Messengera nie wymaga, by było to pełnoprawne narzędzie do pracy, ba, raczej proste rozwiązanie do komunikacji ze znajomymi.

Slack

Mimo wszystko Messenger przez ostatnia lata sprawdził nam się wybornie i gdyby nie chęć skorzystania z integracji np. z Trello, to najpewniej dalej byśmy przy nim trwali. Wracając jednak do sedna, dlaczego podejście trzecie do samego Slacka? Otóż okazuje się, że Messenger miał jedną, wielką przewagę nad Slackiem, przynajmniej w naszym wypadku.

Messenger ciągle włączony

W naszym zespole działamy na pół-hobbystycznie, a oznacza to tyle, że nasi redaktorzy działają w większości pro bono. Nie mamy nieskończonych budżetów, a te które mamy, spalamy na kilku etatowców. Efekt jest taki, że nie możemy wymuszać stałej obecności od naszego zespołu na Slacku, ale również na Messengerze. Jednak Messenger to narzędzie, z którego korzystają wszyscy i w efekcie tego, członkowie naszego zespołu i tak mimo wszystko Messengera odpalali, a przy okazji uczestniczyli w naszych dyskusjach. Przewrotnie było w przypadku Slacka. Efekt był taki, że i tak kończyliśmy na komunikacji istotnych rzeczy za pośrednictwem Messengera, by większość wiedziała o ważnych wydarzeniach czy ustaleniach.

Slack

Teraz to nam się nieco zmieniło przez setup, który mamy, a i Slack zaczął się sprawdzać jako jedno, jedyne i słuszne narzędzie do komunikowania się i działa to wybornie.

Slack nie bez wad

Pomimo wszystkich wielkich możliwości Slacka, potencjału, który my najpewniej dopiero liznęliśmy, to nie jest on pozbawiony wad. Nie jestem pewien, czy to właściwie określenie na brak funkcji, której mi osobiście bardzo brakuje: śledzenia informacji o tym, kto odczytał wiadomość.

W przypadku Messengera miałem jasną i klarowną informację, czy cały mój zespół odczytał ważny komunikat, poprzez informacje o avatarach, które wyświetlały się pod nią. W Slacku analogicznej, natywnej opcji, chociażby podobnej do tej z Messengera, niestety nie ma. Oczywiście można spróbować to rozwiązać organizacyjnie (każdy redaktor potwierdza odczytanie), ale nie jest to już tak funkcjonalne, jak rozwiązanie natywne.

Jest to rzecz, z którą najpewniej trzeba się pogodzić, bo ilość zalet i możliwości jest ogromna. Tym bardziej że z narzędzia da się bez przeszkód korzystać w opcji darmowej. A ze smaczków szczególnie świetnie prezentuje się (dosłownie) integracja z Giphy (/giphy). Bardzo gorąco polecam!

Slack