Wiele oczekiwałem od serialu Królowa, ale nie było to oczekiwanie bezpodstawne. Produkcja zapowiadana była z wielkim rozmachem, a główna rola przyznana Andrzejowi Sewerynowi tylko pobudzała apetyt jeszcze bardziej. Pierwsze zwiastuny pokazywały produkcję kompletną i wyjątkową. Taką, której w Polsce próżno było szukać wcześniej, a tym bardziej przyjąć ją bez większego oburzenia.

Netflix rzeczy poruszające tematy światopoglądowe robi najlepiej, co zresztą jest krytykowane przez niektóre środowiska konserwatywne. Takim tematem producenci zajęli się właśnie w mini-serialu Królowa i moim zdaniem zamysł był bardzo dobry.

R E K L A M A

Niejednokrotnie „przejechałem” się jednak na filmach czy serialach od Netflixa. Z drugiej jednak strony takie sytuacje nie powinny dziwić, bo gigant streamingowy hurtowo wypuszcza kolejne pozycje, co niestety zaczyna się przekładać na jakość tychże. Najnowszy polski serial Netflixa trafił na mój ekran dopiero w ostatni weekend, a opóźnienie spowodowane było brakiem czasu. Chciałem jednak przysiąść się do Królowej porządnie, aby dokładnie spojrzeć na to, co Netflix nam zaoferował.

W dalszej części tekstu mogą pojawić się spoilery!

Królowa zaczyna bardzo dobrze, bo fabuła pierwszego odcinka osadzona jest w Paryżu, gdzie znana miejscowa gwiazda sceny drag queen, Sylwester Borkowski vel. Loretta postanawia zakończyć sceniczną karierę. We francuskiej stolicy czuje się idealnie, rozpoznawany jest na ulicy, ma grono przyjaciół i odpowiada mu arystokratyczne życie w typowym, francuskim stylu. Pewnego dnia jednak odnajduje go wnuczka, która desperacko szuka dawcy nerki dla swojej matki, która została porzucona przez Borkowskiego.

Królowa: historia, jakich mało

Chcąc chociaż w małym stopniu zmazać skazę na swoim rodzicielstwie, Sylwester udaje się do Polski, gdzie w małej mieścinie czeka na niego córka Wioletta i wnuczka Iza. Ta pierwsza niestety nie jest zadowolona z jego przyjazdu, dlatego młodsza z kobiet podstępnie przygotowuje przeszczep, aby matka się nie dowiedziała.

Sylwestrowi jednak bardzo ciężko odnaleźć się w miejscu, które jest zupełną przeciwnością znanego mu Paryża. Zacofane społeczeństwo aż kipi swoją homofobią, a codzienne życie sprowadza się do plotek. Historia dzieje się w Kłodzku, jednak miasto nie jest do końca odwzorowane (nie, w Kłodzku na pewno nie ma tylko jednej taksówki!). Twórcy starali się przekoloryzować stereotypy o Polakach z mniejszych miejscowości i chyba im się to udało.

Oglądając Andrzeja Seweryna w akcji możemy przypomnieć sobie jego najlepsze role z przeszłości, ale także odnieść wrażenie, że aktor przeżywa drugą młodość. Znakomita gra dwóch postaci: emerytowanego krawca-geja, a także znakomitej, osławionej drag queen, Loretty. Nie wiem, czy Pan Seweryn znał wcześniej język francuski, ale w serialu odnajduje się w nim idealnie.

Uzupełniająca aktorską obsadę Maria Peszek poza pierwszymi dwoma odcinkami nie odstaje jakościowo od starszego kolegi po fachu. Bardzo dobrze wpisała się w rolę schorowanej kobiety w średnim wieku, twardej, śląskiej kobiety, jak i dobrej opiekunce w miejscowym przedszkolu.

Dalej… jest bardzo źle

Niestety na tym można zakończyć komplementowanie serialu, bo problem zaczyna się pojawiać, kiedy spojrzymy na fabułę produkcji. Pomysł oceniłbym na 10/10, jednak wykonanie i scenariusz przynajmniej o połowę mniej. W fabule można znaleźć sporo dziur i niedorzeczności, m.in. błyskawiczne dojście do siebie zarówno Sylwestra (po wycięciu nerki), jak i Wioletty (po przeszczepie). Przygotowywany przez większą część dwóch odcinków występ, kończy się zaskakująco nudno i biednie, tak jakby producentom zabrakło budżetu na odcinek finałowy.

Zostawiając na boku Marię Peszek i Andrzeja Seweryna, muszę pochylić się nad młodszym pokoleniem aktorów, a dokładniej na grającej Izabelę, Julii Chętnickiej. Młoda aktorka zupełnie nie poradziła sobie w swojej roli, zaniżając znacząco poziom całego serialu. Aktorka ma braki w dykcji, ograniczone gesty i mimikę twarzy. Nie wiem, czy to było specjalne, ale odnosiłem wrażenie, że nie chce się jej po prostu grać, a postać Izy miała naprawdę duży potencjał.

Podsumowując, zachęcam do obejrzenia serialu i wyrobie sobie własnej opinii. Produkcja składa się z zaledwie czterech odcinków i jest dość lekka, jak na historię, którą opisuje. Serial dostępny jest w całości na platformie Netflix.

Heroes of Might and Magic 1-3: wspomnień czar