Ostatnie urządzenia Galaxy S mają swoich zwolenników jak i przeciwników. Większość negatywnych opinii wiąże się jednak raczej z brakiem postępu niż z designem samego smartfonu, bowiem pomysł z poprowadzeniem wyspy aż do krawędzi jest ciekawy i mi osobiście się podoba. Jako użytkownik S21 Ultra na co dzień, aż oczy mnie bolą gdy widzę zdjęcia nadchodzącego następcy. Czy Samsung zrobił jakieś cięcia w dziale projektowym?

To jeszcze S czy już Note?

W sieci już krążyło wiele renderów serii S22, ale nie było jeszcze żadnego potwierdzenia w postaci zdjęć. Rendery wydawały mi się również nie aż tak brzydkie jak ich realizacja. Po poniższych zdjęciach widać jasno, że Samsung za wszelką cenę chciał połączyć serię S z wycofanym Note, ale wyszedł im po prostu Note.

Jedynym nawiązaniem do serii S jest zestaw aparatów, który został żywcem przeniesiony z S21 Ultra. Jest to bowiem 108 Mpx w kamerze głównej, 12-megapikselowa matryca do zdjęć szerokokątnych, 10 Mpx ze zbliżeniem 3x oraz 10 Mpx ze zbliżeniem 10x. Żałuję, że nie przenieśli wyspy, ponieważ to, co prezentuje sobą przepremierowy produkt jest po prostu brzydkie. Dużo więcej w S22 Ultra znajdzie się cech z Note, bowiem mamy prostszą formę bryły telefonu z zaokrągloną krawędzią na dwóch bokach oraz miejsce na rysik S-Pen.

Na moje oko nadchodzący S22 będzie miał również rozmiar i proporcje znane z Note Ultra, ale to może być kwestia perspektywy.

Note, czyli S, czyli po co?

Wiem, że wśród nas jest wielu zwolenników Note i bardzo im na rękę zastąpienie topowej eSki Notem. Ja jednak poszukuje sensu wycofania serii Note po to, by takowy stworzyć tylko w nowej nazwie i zastępując inny telefon. Czy nie można było pozostawić S21 i S21 Plus, a dla wymagających mieć Note w jednej słusznej, najbardziej wypasionej, formie? No cóż, na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi dopiero w lutym następnego roku kiedy to nowe eSki ujrzą światło dzienne oficjalnie.