Samsung przebudowuje line-up S26 odwzorowując ofertę Apple
W połowie maja Samsung otworzył zawody w nowej kategorii na rynku smartfonów. Do dyscypliny, w której wygrywa ten, kto stworzy najsmuklejszą odmianę swojego flagowca niebawem dołączy Apple. Tymczasem padają pierwsze ofiary tego emocjonującego wyścigu – wersje Plus.
Samsung i Apple mają łącznie niemal połowę rynku smartfonów i co ciekawe dzielą tę część między siebie prawie po równo (z minimalną przewagą po stronie Amerykanów). Nie dziwi więc fakt, że ci dwaj giganci wyznaczają trendy i niejako decydują o tym, jakie telefony nam się podobają. Samsung ze swoją szeroką ofertą obejmującą kilkadziesiąt modeli zaspokaja potrzeby zarówno mniej jak i tych najbardziej zaawansowanych użytkowników, natomiast Apple skupia się na węższej grupie odbiorców, mając w portfolio jedynie kilka urządzeń. Jeśli zatem przyjrzymy się flagowcom, to pole rywalizacji zawęża się dość mocno.
Samsung rezygnuje z S26+ i stawia na Edge
Cykl wydawniczy Apple i Samsunga nie pokrywa się ze sobą. Producenci prezentują swoje najlepsze modele na początku roku oraz w ostatnim kwartale i co za tym idzie, wprowadzając zmiany w portfolio, któryś z gigantów siłą rzeczy zawsze będzie naśladował rywala. Tym razem, to Koreańczycy pierwsi wprowadzili do sprzedaży smukłą (5,8 mm grubości) odmianę flagowego modelu. Jak wiemy z licznych przecieków, Apple swój odchudzony wariant iPhone’a zaprezentuje we wrześniu. Line-up obydwu producentów przez lata ewoluował, ale możemy w uproszczeniu powiedzieć, że obaj giganci mieli w ofercie podobne urządzenia. Podstawowy wariant (Galaxy S2X, iPhone 1X), model z większym ekranem i baterią (Galaxy S2X+, iPhone 1X Plus) oraz najbardziej zaawansowany (Galaxy S2X Ultra i iPhone 1X Pro Max).
Plotki na temat wykreślenia z oferty Apple modelu Plus pojawiały się w sieci już od dłuższego czasu, w zasadzie od momentu, w którym zaczęło się mówić o iPhonie 17 Air. Samsung natomiast utrzymał powiększoną wersję podstawowego wariantu smartfona z serii Galaxy S i w styczniu wprowadził na rynek Galaxy S25+. Teraz jednak okazuje się, że Koreańczycy zamierzają pójść w ślady Apple i w przyszłorocznym line-upie S26, modelu S26+ po prostu nie zobaczymy. Jego miejsce na stałe ma zastąpić odmiana Edge, tak jak w portfolio Apple, zamiast 17 Plus otrzymamy możliwość zakupu 17 Air.
Koreański portal technologiczny The Elec dotarł do informacji, zgodnie z którymi Galaxy S26 będzie miał 6,27-calowy wyświetlacz, S26 Edge 6,66-calowy, a Galaxy S26 Ultra 6,89-calowy. Oznaczałoby to, że ekran podstawowego modelu urośnie o 0,07″, a w S26 Edge skurczy się o symboliczne 0,03″. Śmiem twierdzić, że większość klientów nie zauważy różnicy. Znaczące jest to, że oferty dwóch rywali unifikują się. Z jednej strony, użytkownicy będą mieć mniejszy wybór, bo z oferty wypada tańsze urządzenie z lepszą bateria, ale z drugiej dzięki temu, że Samsung i Apple będą miały niemal dokładne odpowiedniki swoich flagowców, przesiadka z jednego ekosystemu do drugiego będzie łatwiejsza. Wydaje się, że o to chodzi producentom, by człowiek nie czuł, że przechodząc do tego drugiego obozu, musi z czegoś rezygnować, zmiana ma być na tyle komfortowa, by można było dokonać jej bez zbędnego wysiłku. Któremu producentowi zrównanie oferty przyniesie więcej korzyści? Przekonamy się pewnie za kilka miesięcy.

