20.11.2023 16:00 | Aktualizacja: 20.11.2023 16:01

Recenzja The Invincible – to nie jest gra dla wszystkich 

Po obejrzeniu napisów końcowych The Invincible, które miałem okazję prześledzić po blisko 6 godzinach rozgrywki, nasunęła mi się w głowie jedna myśl. Niezwyciężony nie jest grą dla wszystkich.

the invincible niezwyciężony

Budzisz się na nieznanej planecie, próbując sobie cokolwiek przypomnieć. Po niezbyt efektywnych próbach zaczynasz się rozglądać, żeby lepiej rozeznać się w nietypowej sytuacji. Poza wspaniałymi formacjami skalnymi Twoją uwagę przykuwa plecak, w którym może znajdować się kajecik z najistotniejszymi informacjami. A przynajmniej taką masz nadzieję.

Tak uroczym i enigmatycznym początkiem uraczeni zostaną gracze, którzy sięgną po polską grę na motywach powieści Stanisława Lema. Z pierwszych informacji dotyczących liczby sprzedanych kopii wynika, że do tej pory nie było zbyt wielu śmiałków na kosmiczną przygodę. Nie jest to dla mnie żadne zaskoczenie, ponieważ The Invincible jest grą specyficzną. Jedni będą chwalić ją w niebogłosy, drudzy jedynie prychną z irytacji (co widać na przykładzie recenzji). Do jakiej grupy zaliczysz się Ty, czytelniku? 

Tajemnice planety Regis III 

Na wstępie muszę zaznaczyć, że gra należy do gier fabularnych z gatunku hard sci-fi. Rozgrywka jest więc znacząco uproszczona i mało w niej jest do roboty. Pierwsze skrzypce grają liczne i długie dialogi, które trwają aż do ostatniej sceny fabularnej. Na całe szczęście rozmowy w Niezwyciężonym są intrygujące, ciekawe i błyskotliwe. Nawiązują też wielokrotnie do tematyki naukowej, ale w sposób przystępny i raczej zrozumiały. Dzięki tym elementom historia wciąga jak bagno. 

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

Nieprawdopodobną pracę wykonali przede wszystkim scenarzyści oraz aktorzy głosowi (grałem na angielskiej wersji językowej). Myślę, że nie będę daleki od prawdy, jeśli główną bohaterkę nazwę jedną z najjaśniejszych gwiazd The Invincible. Astrobiolożka Yasna jest postacią, którą można polubić i docenić. Bardzo szybko można zauważyć także to, że jest postacią z krwi i kości.  

Mimo iż znalazła się w trudnej sytuacji, potrafiła zachować trzeźwy umysł i profesjonalizm. A nie jest to wbrew pozorom takie proste, ponieważ przyszło jej funkcjonować na podejrzanej i nieco złowieszczej planecie Regis III – a po kolegach z załogi ani widu, ani słychu. Na całe szczęście z pomocą przychodzi astrogator Novik. Dowódca kosmicznej ekspedycji znajduje się na orbicie, więc Yasna może rozmawiać z nim na odległość. Z ręką na sercu mogę napisać, że słuchanie tego duetu jest bardzo przyjemne. Czuć między nimi przyjacielską i ciepłą relację. 

Przed premierą gry obawiałem się, że dialogi będą znacząco uproszczone. Na całe szczęście producenci z wielkim sprytem rozwinęli tę kwestię, umożliwiając graczom wybór określonych odpowiedzi, które potrafią znacząco się od siebie różnić. Dodatkowo mają skromny wpływ na zakończenie, ale trudno powiedzieć mi na ten temat więcej, ponieważ na koniec zabrakło skrupulatnego podsumowania wyborów grającego. Nie pogniewałbym się na krótką prezentację, którą widzieliśmy chociażby w Wiedźminie 3 lub Pillars of Eternity 2. 

the invincible 1
Mam nadzieję, że widok okienka od programu nie popsuje wrażeń! Wybaczcie za to!

Wracając jeszcze do wyboru, dzięki kilku odpowiedziom gracz nie jest tylko i wyłącznie biernym słuchaczem – ma realny wpływ na rozmowy i relacje z postaciami. Chcesz być wredny? Bardzo proszę. Opanowany? Nie ma problemu. Różnorodne decyzje dają więc poczucie pewnej kontroli i pozwalają wyrazić własną opinię. Świetna sprawa! W The Invincible wpleciono także wiele tematów, które zachęcają do refleksji na temat ludzkiego życia, automatyzacji czy kosmicznych zagrożeń.  

Najwięcej czasu poświęcono tej ostatniej tematyce, ponieważ planeta Regis III skrywa wiele przerażających tajemnic. Pierwsza z nich dotyczy zaginionych członków załogi – jest to też pierwsze zadanie, które czeka na gracza po zapoznaniu się z podstawowymi mechanizmami rozgrywki. Od razu uprzedzę, że poszukiwania są zaledwie wstępem do rozbudowanej opowieści, którą śledzi się z wielką przyjemnością i pewnym napięciem. Polakom udało się bowiem doskonale oddać powagę sytuacji przy umiejętnym budowaniu klimatu. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie głosy aktorów pełne emocji, zwroty akcji i poczucie osamotnienia oraz bezradności, jakie czasem pojawiają się na ekranie. Co tu dużo mówić, historia The Invincible jest po prostu świetna. 

Swoje dwa grosze dorzuca także wspaniałe udźwiękowienie. Muszę przyznać, że bardzo podobają mi się brzdęki otoczenia, które są wyjątkowo niepokojące. Natomiast proste, ale konkretne melodie budują klimat i bawią się emocjami gracza. Ba, nawet zwykłe zakłócenia na łączach są świetne, bo doskonale oddają sytuację, jaka ma miejsce gdzieś w kosmosie. Chciałbym zdradzić więcej, ale musiałbym wtedy za dużo napisać o fabule. A tego nie chcę! Dodam tylko, że rewelacyjnych dźwięków z czasem zaczyna przybywać. 

The Invincible 3
Zwróciliście uwagę na zabrudzenia?

Nieodkryte piękno 

Kilka miesięcy temu miałem okazję po raz pierwszy uruchomić Cyberpunka 2077. Szczęka mi opadła, gdy zobaczyłem urok Night City. Podobne uczucia towarzyszyły mi podczas pierwszych minut spędzonych z The Invincible, ponieważ planeta Regis III jest po prostu piękna. Widowiskowe krajobrazy, cudowne formacje skalne czy widoczne planety na niebie. To po prostu mistrzostwo!  

Należy pochwalić Polaków za dodanie pewnych szczegółów, które dodatkowo upiększają eksplorowany świat i nadają mu rzeczywistego smaku. Mam tutaj na myśli chociażby pyłek widoczny na hełmie bohaterki lub ślady obuwia zostawionego na piasku. To przecież szczegóły, których nie trzeba było dodawać! A jednak są i robią świetne wrażenie. Słowa pochwały należą się także za dobór fantastycznej palety barw, która zmienia się w zależności od warunków pogodowych i pory dnia. Czasem podziwiamy ciemniejszą pomarańcz, czasem jasną żółć. 

A to wciąż nie wszystko, ponieważ w świat gry wspaniale wkomponowano elementy atompunkowej rzeczywistości. Dobrym przykładem mogą być latające talerze, które już w ubiegłym wieku potrafiły zaprzątać myśli ludzi. Do tego dorzucono wiele analogowych narzędzi z odpowiednią modyfikacją. Do urządzeń jeszcze wrócę przy okazji dodatkowych informacji na temat rozgrywki. 

The Ivincible 2
Wspomniana atompukowa rzeczywistość na przykładzie panelu sterowania.

Co tu dużo mówić, wizja artystyczna jest jednym z najważniejszych elementów The Invincible i z całą pewnością wyróżnia się na tle konkurencji. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Starfielda, który do tematu podszedł dosyć lekceważąco, oferując nijaki i skromny wizerunek przyszłości. Bethesda mogłaby więc zerknąć na Niezwyciężonego, aby lepiej zrozumieć kunszt tworzenia kosmicznych światów oraz dopieszczonych przedmiotów, strojów i robotów.  

Przejdź tu, podjedź tam. The Invincible to wciąż symulator

Zdawałem sobie sprawę z ograniczonej rozgrywki The Invincible jeszcze przed premierą. Nie spodziewałem się jednak, że kwestia ta okaże się aż tak problematyczna. Nie zrozumcie mnie źle, na początku rozgrywki zapoznajemy się z kilkoma urządzeniami, które pomagają w eksploracji tajemniczej planety. Po chłopsku można powiedzieć, że do dyspozycji są skaner otoczenia, wykrywacz metali, lornetka i notatnik (detekor i telemetr mogą mówić nieco mniej, prawda?).  

Każdy z wymienionych przedmiotów spełnia swoją funkcję w sposób klarowany. A korzystanie z nich jest bardzo przyjemne dzięki dopieszczonym animacjom, które znacząco wpływają na imersję oraz klimat produkcji (przybliżanie i ostrość lornetki rządzi!). Tak po prawdzie mówiąc, dotyczą one nie tylko przedmiotów, ponieważ nawet zwykłe wspinanie jest płynne i odczuwalne. Ważne też jest to, że podczas wykonywania wszelakich zadań nieprzerwanie słuchamy ciekawych i angażujących dialogów. Można byłoby stwierdzić: rozgrywka wcale nie jest taka zła!   

The Invincible 5
Niestety rozgrywka sprowadza się często do zwykłego kliknięcia.

I tak faktycznie jest, ale do pewnego momentu. Mimo że wraz z rozwojem rozgrywki pojawiają się nowe elementy i zadania, gracz coraz częściej ma coraz mnie do roboty (zabrakło też zagadek środowiskowych). Były takie chwile, gdy po prostu stałem, czekając na koniec istotnego dialogu. Dlaczego w tym samym czasie nie zdecydowano się na jakieś proste zadania do wykonania? Na początku rozgrywki mamy pełne ręce roboty, więc nie stałem jak słup soli. Co się zmieniło? 

Co istotne, z czasem pojawiają się też wyjątkowo fajne elementy związane chociażby z sondą – sprawdzenie kamer lub latanie. Twórcy nie zdecydowali się jednak na ich rozbudowanie, mimo że pasowały idealnie i wsparłyby nieco bierną rozgrywkę. Nawet notes z mapą, który na początku jest nieocenionym przyjacielem, z czasem staje się zwyczajnym dodatkiem. Na całe szczęście sytuację ratują wyjmowane z niektórych urządzeń “slajdy”, które uchodzą w grze za fotografie. Jest to jedna z najfajniejszych i najprzyjemniejszych części odkrywania opowieści, ponieważ ich zdobywanie nie zawsze jest takie oczywiste. 

Dużo gorzej prezentują się tu i ówdzie porozrzucane notatki. Natrafiłem raz na dziennik, przy którym ślęczałem ponad kilkanaście minut, ponieważ nie należał do krótkich wpisów. Nie powiem, zawierał naprawdę interesujące informacje… po prostu taka forma mnie nie przekonuje. Dużo lepiej prezentują się “laboratoryjne” przedmioty, ponieważ bohaterka lubi powiedzieć na ich temat kilka zdań. A że głos aktorów jest na wysokim poziomie, od razu człowiekowi robi się jakoś przyjemniej. 

The Invincible 4
Strafield nie ma podjazdu, sorry.

Ostatnim istotnym elementem rozgrywki jest podróżowanie kosmicznym samochodzikiem. Z jednej strony doceniam interaktywny interfejs, który pozwala na kilka fajnych drobiazgów, gdy już zasiądziemy za kółkiem, z drugiej strony jazda nim jest przeciętna. Można odnieść wrażenie, że “autko” ślizga się po piasku. Co jest dosyć dziwne, ponieważ bohaterka twardo stąpa po ziemi, dzielnie walcząc grawitacją. Co gorsza, wiele razy obawiałem się, że za chwilę zacznę obserwować świat do góry kołami. Nie tak to powinno wyglądać.  

Nie wspominam także o sztucznych ograniczeniach świata, które znacząco pogarszają chęć eksploracji wyjątkowej i pięknej planety. Mówię tutaj przede wszystkim o niewidzialnych barierach oraz pewnych skałkach. Pierwsza sprawa jest dosyć prosta, więc weźmy się za tą drugą. Dotyczy ona miejsc, w których bohaterka może wskoczyć na półkę. Czasem należy znaleźć odpowiednią ikonę wspinania, co za bardzo wybija z rytmu. 

Z klimatu wyrywa jeszcze jedna poważna sprawa. The Invincible przegrywa z optymalizacją, która lubi od czas do czasu sprezentować nieprzyjemną teleportację. Najczęstszym problemem jest losowy spadek fps’ów – w moim przypadku mowa o zjeździe z 60 do 20 klatek. W przypadku produkcji nastawionej na klimat oraz imersję coś podobnego można uznać za dużą wadę, która nie powinna mieć miejsca. Grałem chwilę po premierze, więc miałem już okazję zagrać na skromnej aktualizacji. Niestety nie rozwiązała ona uporczywej kwestii klatek. Natomiast w chwili pisania recenzji pojawił się hotfix 1.0.2 wprowadzający między innymi DLSS.

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

Podsumowanie recenzji The Invincible! Polacy nie gęsi, swojego Firewatcha mają 

Pozwolę sobie wrócić do moich słów z początku recenzji – The Invincible nie jest grą dla wszystkich. Docenią ją przede wszystkim fani dobrych, interesujących i kosmicznych opowieści. Natomiast miłośników rozbudowanej rozgrywki czeka twardy orzech do zgryzienia, ponieważ bardzo szybko można zauważyć, że produkcja nie oferuje zbyt wiele do roboty. Nie pomogą nawet całkiem przydatne przedmioty i dodatkowa zawartość do podniesienia. 

Twórcy zapowiedzieli już, że ich kolejna gra będzie inna (skromna sprzedaż The Invincible musiała dać się we znaki). Nad czym boleśnie ubolewam, ponieważ uważam, że recenzowana gra to naprawdę kawał dobrej roboty. Po prostu nie udało się uniknąć pewnych problemów. Mimo wszystko uważam, że odważna próba przeniesienia świata z książki Lema jest warta naszych pieniędzy. Trzyma kciuki za deweloperów i ich kolejny projekt, ponieważ widzę ogromny potencjał na przyszłość.

Ocena końcowa:
✪✪✪✪☆

 Zalety: Wady: 
► Przepiękna planeta ► Ograniczona rozgrywka
► Fantastyczna opowieść ► Optymalizacja
► Udźwiękowienie ► Znikomy wpływ na koniec
► Głosy aktorów ► Niewidzialne blokady
► Budowanie napięcia
► Stylistyka

Grę kupiłem za własne pieniądze na PC. Dostępna jest na platformach Steam lub GOG.