Przed Wami recenzja smartfona Infinix Hot 11s NFC. Producent zalicza udany polski debiut, ale na sukces wizerunkowy musi jeszcze zapracować.

Kiedy dowiedziałem się, że marka Infinix wchodzi do Polski, szczerze się ucieszyłem. Każdy podobny powiew świeżości w skostniałym segmencie daje nadzieję na jego ożywienie. Tak było na przykład z realme, które idealnie wpasowało się w nasze polskie podwórko. Czy podobnie będzie i tym razem? Kilka tygodni, które miałem okazję spędzić z rzeczonym urządzeniem, nieco rozjaśniły mi sytuację. Producent delikatnie bada rynek i Infinix Hot 11s NFC jest w tej materii zwykłym barometrem nastrojów konsumentów. Dobrze, ale czy rzeczony sprzęt ma szansę na prawdziwy sukces rynkowy? Owszem, choć pewne kwestie mogą mu nieco przeszkodzić. Do rzeczy.

Infinix

Wyposażenie i konstrukcja Infinix Hot 11s NFC

W zestawie sprzedażowym, w którym dotarł do mnie (do Was również może) smartfon Infinix Hot 11s NFC znajdziemy ładowarkę, kabel USB-A do USB-C oraz silikonowe etui. Skromnie, ale w zupełności wystarczająco. Choć należę do osób, które starannie dobierają zabezpieczenie smartfona, cenię producentów, którzy dorzucają do pudełka gratis w postaci case’a. Prawda jest taka, że większość użytkowników i tak nie zmieni go w ciągu pierwszych miesięcy po zakupie. Jest to wiec niewątpliwy plusik. Zanim przejdę do omówienia konstrukcji, budowy i jakości wykonania sprzętu, chciałbym pochylić się nad wyposażeniem w moduły i systemy łączności. Okazuje się, że jest tutaj dość bogato jak na tę klasę cenową.

R E K L A M A

Infinix HOT 11s NFC

Infinix HOT 11s NFC

Infinix wykorzystał w modelu Hot 11s NFC: WiFi n, Bluetooth w wersji 5.0 LE, GPS, NFC do realizacji płatności zbliżeniowych, a także USB-C oraz czytnik linii papilarnych w przycisku. Tym ostatnim zajmiemy się w kolejnej sekcji. Dodam jeszcze, że ucieszyła mnie obecność głośnika stereo. Nie jest to może element na miarę tych montowanych w iPhone’ach czy urządzeniach gamingowych ASUS ROG Phone, ale muszę przyznać, że głośnik sprawował się całkiem zachęcająco jak na tę półkę. Jest naprawdę donośnie, choć powyżej 60-70% potencjometru nie można już mówić o czystości.

Infinix HOT 11s NFC

Infinix Hot 11s NFC to duży smartfon i nie ma co do tego wątpliwości. Wymiary wynoszące 168,9 x 77 x 8,8 mm mówią same za siebie, natomiast ku mojemu zaskoczeniu, sprzęt leżał w dłoni pewnie. W zasadzie nawet dłuższe sesje growe (mój rekord to prawie 4 godziny z drobnymi przerwami) nie powodowały dyskomfortu. Istotne jest również to, że sprzęt nie nagrzewa się nadmiernie, co również ma swój udział w opisywanym komforcie. Tył, podobnie jak ramka, został wykonany z tworzywa sztucznego. Jego jakość jest jak najbardziej ok, nic nie skrzypi, nic niepotrzebnie się nie ugina, natomiast odnoszę wrażenie, że materiał mógłby być bardziej – stonowany. Refleksy dzięki fakturze plecków chronią co prawda przed odciskami palców, ale nie jest to ten feeling, którego oczekuję. Mam cały czas z tyłu głowy cenę urządzenia i fakt debiutu na polskim rynku, dlatego też nie uznałbym tego za żadną wadę. Przyciski pracują sprawnie i niesamowicie spodobał mi się ich twardy skok i charakterystyczny klik.

Specyfikacja techniczna Infinix Hot 11s NFC

Ekran 6,78″, IPS. 90 Hz, 2460 x 1080 pix, 396 ppi, 20:9, 500 nitów
Procesor MediaTek Helio G88, 12 nm
GPU Mali-G52 MC2
RAM 4 GB
Pamięć na dane 64 GB eMMC 5.1
Aparat tylny 50 MP f/1.6 PDAF / 2 MP czujnik głębi / QVGA
Aparat przedni 8 MP f/2.0
Akumulator 5000 mAh
Ładowanie 18 W
Inne WiFi n, BT 5.0 LE, GPS, NFC
Wymiary 168,9 x 77 x 8,8 mm
Waga 199 g
System Android 11, XOS 7,6
Cena 949 zł

Olbrzymi ekran i przyzwoita biometria

W Infinix Hot 11s NFC zastosowano ogromny, nawet jak na dzisiejsze standardy, ekran o przekątnej 6,78-cala. To oznacza, że użytkownik otrzymuje do wykorzystania całkiem sporą przestrzeń roboczą. Dodajmy do tego rozdzielczość FHD+ (2460 x 1080 pix) i proporcje 20:9, a okaże się, że zagęszczenie pikseli na cal wynosi 396 ppi. To więcej niż wystarczająca wartość i faktycznie obraz jest tu ostry i wyraźny. Jasność w peaku osiąga 500 nitów, co wydaje się tylko „w porządku”, natomiast w praktyce pozwoliło to na uzyskanie satysfakcjonującej czytelności nawet w pełnym słońcu. Nie mówię tylko o kontrastowych treściach, ale również o przeglądaniu mediów społecznościowych z multimediami.

Odświeżanie obrazu odbywa się w trybie 60 Hz, 90 Hz lub automatycznie, w zależności od typu wyświetlanej treści. Oznacza to płynne animacje interfejsu, które – co by nie mówić – cieszą oko użytkownika. Małe zastrzeżenia mam co do barw. Pokrycie sRGB jest bliskie wzorcowemu, natomiast do DCI-P3 brakuje już sporo. Na polu kolorystyki jestem bezkompromisowy i potrafię marudzić tu i ówdzie, jednakże jestem pewny, że przeciętnemu użytkownikowi odwzorowanie barw tutaj zastosowane w zupełności wystarczy. Ogólny odbiór jest jednak pozytywny. Na plus jest też także to, że ekran zdaje się niemal nie palcować. Odciski palców to zmora, której tutaj udało się skutecznie uniknać. Brawo Infinix.

Infinix HOT 11s NFC

Co z biometrią? Rzecz jasna mamy tutaj opcję odblokowywania twarzą, ale ja nie mogę jej polecić. Nie chodzi o to, że Infinix rozwiązał to źle. Przeciwnie – mechanizm działa bardzo dobrze. Co jest wiec jest nie tak?  Zawsze powtarzam w recenzjach, że skanery twarzy 2D nie są szczególnie skuteczne i relatywnie łatwo je oszukać. To problem lwiej części smartfonów. Z tego też powodu polecam czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku zasilania. Ten sprawuje się świetnie, jest relatywnie szybki i co ważne – cechuje go niski współczynnik występowania błędów. W zasadzie doświadczałem ich jedynie w przypadku, gdy miałem wilgotne opuszki palców.

Wydajność i oprogramowanie

Mamy do czynienia z urządzeniem budżetowym. Dziś w kwocie oscylującej wokół tysiąca złotych znajdziemy właśnie takowe. Średniaki przeskoczyły cenowo półkę wyżej. Czego możemy więc spodziewać się po „niedrogim” Infinix Hot 11s NFC? Sprzęt pracuje pod kontrolą chipsetu MediaTek Helio G88 wykonanego w 12 nm procesie technologicznym. To niższy segment, ale radzi sobie z grami, nawet tymi bardziej wymagającymi, a uruchamianie zasobożernych aplikacji nie jest tu problemem. Dławikiem okazuje się pamięć na dane eMMC 5.1. Gdyby w smartfonie umieszczono UFS, nawet serii 2., sprawy miałyby się o wiele lepiej. Oczywiście, wtedy cena sprzętu musiałaby pójść w górę, a tego nie chciał ani producent, ani klienci (zapewne). Czy to oznacza, że jest źle? Co to, to nie. Infinix Hot 11s NFC oferuje przyzwoitą w swojej klasie wydajność i co ciekawe – mimo 4 GB RAM, aplikacje nie są tu agresywnie ubijane. To się chwali.

W benchmarku GeekBench 5.4.4 Infinix Hot 11s NFC wykręcił 367 punktów w trybie pojedynczego rdzenia i 1330 punktów w teście wielordzeniowym. AnTuTu 9.4.3 pozwolił osiągnąć 217 706 pkt, podczas gdy w PCMark for Android (Work 3.0) smartfon zdobył 7216 punktów. Wild Life Extreme Stress Test potwierdził świetną kulturę pracy, która w aplikacji CPU Throttling Test objawiała się spadkami na śmiesznie niskim poziomie 9% po 15-minutowym obciążeniu. Przekładając to na skondensowany przekaz – wydajność jest adekwatna do półki cenowej, a w sprzęcie nie występuje znaczące obniżanie taktowania procesora podczas stresu.

Nad całością czuwa Android 11 z autorską nakładką XOS 7.6 i tutaj mam niestety kilka cierpkich słów. W zasadzie przeszkadzało mi tylko jedno – bloatware. Nie rozumiem, po co producent wepchnął tu na siłę niepotrzebne, często śmieciowe aplikacje. Wydaje mi się, że rynek odszedł od podobnych zabiegów jakiś czas temu, dlatego liczę, że przy kolejnych premierach, Infinix postąpi podobnie. Samo oprogramowanie jest za to przejrzyste i wygodne. Możemy spersonalizować pod siebie większość elementów i odnoszę wrażenie, że producent pozwolił tu na więcej, niż można oczekiwać.

Możliwości fotograficzne, czyli o aparacie i kamerze słów kilka

W Infinix Hot 11s NFC użyto łącznie czterech aparatów, natomiast dla mnie liczą się tylko dwa – szerokokątna jednostka główna z autofokusem z detekcją fazy (PDAF), z matrycą o rozdzielczości 50 MP i obiektywem z przysłoną f/1.6 oraz kamerka do selfie. Ta druga oferuje rozdzielczość 8 MP i jasność f/2.0. Jak sobie radzą? Aparat główny umieszczony na pleckach w dobrych warunkach oświetleniowych generuje przyjemny dla oka obrazek, a automatyka sprawnie określa ekspozycję. Rozpiętość tonalna jest jak najbardziej w porządku, ale kolorystyka bywa miejscami zimniejsza. Ilość szczegółów wypada dobrze, ale dostępny w aparacie tryb nocny nie jest szczególnie efektywny. Nie zrozumcie mnie źle – spełnią swoją rolę, ale mógłby czynić to nieco skuteczniej. Właśnie dlatego warto szukać dodatkowego oświetlenia.

Selfie mogą się podobać, natomiast jest to poziom charakterystyczny dla tej półki cenowej. Mawiają, że obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, dlatego też zachęcam do zapoznania się z galerią próbek zdjęciowych. To da jeszcze lepszy pogląd na możliwości fotograficzne Infinix Hot 11s NFC. Jeśli chodzi o wideo, sprzęt oferuje maksymalną jakość w rozdzielczości 2K i 30 FPS. W dzień jest dobrze, czysto i płynnie, natomiast nagrywanie nocą można sobie odpuścić, po prostu. Smartfon może nie spełnić tutaj oczekiwań. W zasadzie nie spełniają ich również inne smartfony kosztujące mniej niż tysiąc złotych, ale z obowiązku musiałem o tym wspomnieć.

Czas pracy na akumulatorze i ładowanie

Pojemność 5000 mAh jest dość popularna. Właśnie taki nominał ma ogniwo zastosowane w Infinix Hot 11s NFC. Podczas mojego dość intensywnego użytkowania, sprzęt był w stanie wytrzymać z dala od ładowarki jednej pełny dzień. Wynik 1,5 dnia średnio intensywnej pracy jest oczywiście realny, ale wiele zależy od tego, w jaki sposób wykorzystujecie zasoby urządzenia. Postanowiłem, sprawdzić, jak akumulator Infinix Hot 11s NFC poradzi sobie z grami i oto efekt – sprzęt odmówił posłuszeństwa po 4 godzinach hardcore’owych zmagań z dość wymagającymi tytułami. Co z ładowaniem? Tutaj jest przeciętnie, nie źle, nie dobrze – ot standardowo. Przy wykorzystaniu ładowania mocą 18 W musimy przygotować się na dwie godziny spędzone przy gniazdku, choć trzeba pamiętać o tym, że pierwsza godzina zapełnia akumulator w 55-60%.

Infinix HOT 11s NFC

Podsumujmy…

Infinix Hot 11s NFC nie jest urządzeniem przełomowym, ale chyba nikt nie oczekuje, że jakikolwiek przedstawiciel tego segmentu cenowego nim będzie. Mimo to, czas testów będę wspominał pozytywnie. Wygodna konstrukcja, duży czytelny ekran, który nie zbiera odcisków palców, w połączeniu z kompletnym zestawem łączności i całkiem satysfakcjonującym aparatem – debiut smartfona można uznać za udany. Nie ma róży bez kolców i tutaj też mam pewien niedosyt. Gdyby do testowanego setupu dodać szybszą niż eMMC 5.1 pamięć oraz nieco bardziej stonowane plecki, producent mocno by u mnie zaplusował. Nie można mieć jednak wszystkiego. Reasumując, jest dobrze, ale nic ponad to. Cena jest jak najbardziej adekwatna do możliwości oraz specyfikacji technicznej.

Infinix HOT 11S NFC w Polsce. Pierwsze wrażenia z użytkowania smartfonowej nowości