Smartfon Motorola edge 30 NEO, którego premiera odbyła się kilka dni temu w Mediolanie, trafił w moje ręce. Oto pierwsze wrażenia z użytkowania niezwykle udanej konstrukcji.

W ubiegły czwartek mieliśmy okazję uczestniczyć w premierze nowych smartfonów serii Motorola edge 30 w Mediolanie. Wśród zaprezentowanych nowości znalazły się warianty Fusion, Ultra oraz NEO. Ostatni z modeli trafił do mnie na testy zaledwie dzień później, a co za tym idzie, w domu (po powrocie) czekała na mnie miła niespodzianka. Dlaczego miła? Okazuje się, że tytułowy smartfon nie jest po prostu „kolejną Motorolą”, lecz czymś, co zdaje się idealne trafiać w dzisiejszy rynek. Połączenie więcej niż sensownej specyfikacji technicznej, przyciągającej wzrok stylistyki i kolorystyki Pantone, dodatków oraz długiego wsparcia – to może się udać.

Motorola edge 30 NEO

Motorola edge 30 NEO: pierwsze wrażenia

Zanim omówię to, co zaobserwowałem, chciałem nieco nawiązać do samej specyfikacji technicznej. Co prawda opisał ją już dla Was Sebastian, natomiast i tak pokuszę się o małe odświeżenie tych informacji. Motorola edge 30 NEO pracuje pod kontrolą średniopółkowego, acz całkiem sprawnego i cechującego się wysoką kulturą pracy układu Qualcomm Snapdragon 695 5G, 8 GB RAM i 128 GB pamięci na dane użytkownika. Co ciekawe, w teście CPU Throttling test okazało się, że sprzęt nie zwalnia szczególnie nawet przy 15-minutowej pracy pod dużym obciążeniem. To cieszy podobnie jak obecność ładowarki o mocy 68 W w zestawie sprzedażowym. Mało tego, sam smartfon obsługuje ładowanie bezprzewodowe. Moc technologii indukcyjnej jest tu ograniczona do 5 W, ale jak to mówią – lepszy rydz niż nic. W tej kategorii cenowej to i tak miły ukłon w stronę użytkownika.

R E K L A M A

Motorola edge 30 NEO

Na plus jest również obecność głośników stereo, którym zamierzam przyjrzeć się nieco uważniej. Pierwsze chwile z systemem opartym na Dolby Atmos pokazały, że rozwiązanie to ma potencjał. Doceniam też bogate wyposażenie, w którym nie zabrakło WiFi ac, Bluetooth 5.2, akumulatora o pojemności 4020 mAh oraz dwóch mikrofonów, które bardzo sympatycznie zbierają dźwięk otoczenia. Jeśli chodzi o aparaty, mamy tu setup składający się z 64 MP jednostki głównej ze światłem f/1.8 z OIS, 13 MP ultraszerokiego kąta oraz 32 MP kamerki do selfie. Moduł ultraszerokokątny z przysłoną f/2.2 służy także do zdjęć makro oraz jako wsparcie dla efektu rozmycia. Brawo Motorola! Nie widzę sensu we wpychaniu na siłę dodatkowych jednostek do makro i rozpoznawania głębi, a co za tym idzie, chwalę sobie ten krok.

Motorola edge 30 NEO

Ekran to 6,28-calowy pOLED o rozdzielczości FHD+, z którego korzysta się bardzo przyjemnie. Kolorystyka cieszy oko, ślizg palca jest bliski idealnemu, a jasność maksymalna radziła sobie nawet w bardzo mocno naświetlonym pomieszczeniu. Czy podobnie będzie wyglądać to w pełnym słońcu, przekonamy się w najbliższych dniach. Chwilowo, aura nie rozpieszcza nas promieniami UV, a szkoda. Motorola edge 30 NEO pracuje pod kontrolą systemu Android 12, natomiast producent zapowiedział dwie duże aktualizacje oprogramowania oraz 3-letnie wsparcie w postaci łatek bezpieczeństwa. Dobrze, tyle w kwestii formalności. Czym tak naprawdę uraczyła mnie tytułowa Motorola?

Co w Motoroli edge 30 NEO jest naprawdę cool?

Otóż na wyspie kamery znalazła się obwódka, której częścią jest LED. Nie, dioda nie służy do doświetlania scenerii, lecz do realizacji powiadomień. Kolejny bonus to etui, którym okazuje się sztywny, transparentny case, który nie przypomina w niczym tandetnych dodatków, znanych z wielu innych zestawów sprzedażowych. Jako użytkownik smartfonów serii Apple iPhone chwalę sobie gest puknięcia w tylną część obudowy, który uruchamia wybrane przede mnie funkcje. Taki ficzer znalazł się właśnie w smartfonie Motorola edge 30 NEO i ku mojemu zaskoczeniu działa naprawdę sprawnie. Co ważne, nie aktywuje się przypadkowo, o co początkowo się obawiałem.

Pantone

Design smartfona jest przemyślany, a konstrukcja niezwykle wygodna. To nie jest standardem w dzisiejszym świecie urządzeń mobilnych. Petardą okazuje się dla mnie też współpraca z Pantone, amerykańskim przedsiębiorstwem związanym z przemysłem poligraficznym. Jak łatwo zgadnąć, Pantone udostępniło dla Motoroli palety kolorystyczne. Liliowy wariant Very Pery, który mam okazję testować, wygląda kapitalnie, a matowa faktura obudowy nadaje mu dodatkowego charakteru.

Pytanie, czy Motorola edge 30 NEO jest warta ceny 1899 zł? Odpowiedź poznamy już wkrótce. Na ten moment wracam do realizacji naszej procedury testowej pozwalającej ocenić sprzęt.

Motorola Edge 30 neo, fusion i ultra – oficjalnie zaprezentowane! Znamy specyfikacje