Meta uznana winną nielegalnego gromadzenia danych dotyczących cyklu menstruacyjnego użytkowniczek aplikacji Flo
Przysięgli kalifornijskiego sądu orzekli, że Meta bez udzielonej zgody gromadziła i przetwarzała dane użytkowniczek aplikacji do śledzenia cyklu, by następnie wykorzystywać zdobyte informacje do targetowania reklam. Gigant zaprzecza.
Ogłoszony werdykt zamyka toczący się proces wytoczony przeciwko Mecie, Google, twórcom aplikacji Flo oraz firmie analitycznej Flurry. Sprawa ruszyła w 2021 roku, gdy stosowny pozew złożyły użytkowniczki programu służącego do śledzenia cyklu menstruacyjnego. Oskarżyły one ww. firmy o to, że podmioty te bez ich zgody gromadziły i wykorzystywały wrażliwe dane dotyczące zdrowia, by, a jakże, serwować spersonalizowane reklamy.
Meta nielegalnie zbierała dane zdrowotne użytkowniczek aplikacji Flo
Na rynku istnieje co najmniej kilka aplikacji pomagających śledzić cykl miesiączkowy. Oczywiście całość ułatwiają smartfony, które dawno już przejęły funkcje notatników czy kalendarzy. Twórcy programów, z których korzystają miliony kobiet, powinni mieć na uwadze fakt, że dane, które przetwarzają, mają poufny charakter, dotyczą bowiem stanu zdrowia, choćby dlatego, że zaburzenia regularności cyklu mogą być symptomem choroby, a mogą też odzwierciedlać zachodzące w życiu zmiany lub być konsekwencją jednorazowych zdarzeń. Co więcej, na podstawie danych zbieranych przez tego typu aplikację można wyciągnąć sporo informacji na temat konkretnej użytkowniczki, a pośrednio i także jej partnera czy rodziny.
Jedna z popularniejszych aplikacji, Flo obiecywała swoim użytkowniczkom, że zapisywane dane pozostają prywatne i poufne, co oczywiście mogło być czynnikiem decydującym przy wyborze akurat tego, a nie innego programu. Tymczasem okazało się, że deweloperzy umożliwili Google i Mecie na podsłuchiwanie komunikacji odbywającej się wewnątrz aplikacji. Proceder miał miejsce od listopada 2016 do lutego 2019 roku, łamiąc kalifornijską ustawę o naruszeniu prywatności. Co ciekawe, przed rozpoczęciem procesu, z samym Flo, Google oraz wspomnianą firmą Flurry osiągnięto ugodę. Jedynie Meta nie chciała przystać na nieujawnione jak dotąd warunki, dlatego o winie korporacji rozstrzygnęli przysięgli.
Ten werdykt stanowi jasny sygnał dotyczący ochrony cyfrowych danych zdrowotnych i odpowiedzialności wielkich firm technologicznych. Firmy takie jak Meta, które potajemnie czerpią zyski z najbardziej intymnych informacji użytkowników, muszą zostać pociągnięte do odpowiedzialności
Tymi słowami, w wydanym oświadczeniu werdykt skomentowali prawnicy powódek Michael P. Canty i Carol C. Villegas. Przysięgli orzekli, że istnieje przewaga dowodów wskazujących na to, że Meta w sposób celowy podsłuchiwała i zapisywała komunikację odbywającą się za pomocą urządzenia elektronicznego. Czyniono to bez wiedzy użytkowniczek aplikacji Flo, co wyczerpuje znamiona złamania kalifornijskiego prawa. Póki co nie ustalono jeszcze wysokości należnego pokrzywdzonym odszkodowania, ale zgodnie z lokalnymi przepisami, Mecie grozi grzywna w wysokości 5000 dolarów za każde naruszenie ustawy, a warto zwrócić uwagę, że pozew został złożony w imieniu milionów użytkowników aplikacji Flo. Meta odrzuca stanowisko przysięgłych i zapowiada podjęcie dalszych kroków prawnych. W oświadczeniu opublikowanym przez TechCrunch firma stwierdziła:
Zdecydowanie nie zgadzamy się z tym wynikiem i rozważamy wszystkie dostępne opcje prawne. Roszczenia powodów wobec Meta są po prostu nieprawdziwe. Prywatność użytkowników jest dla Meta bardzo ważna, dlatego nie chcemy, aby przekazywane były informacje dotyczące zdrowia lub inne dane wrażliwe, a nasze warunki zabraniają deweloperom ich przesyłania.
To z pewnością nie koniec tej bulwersującej sprawy, która powinna kolejny raz zwrócić uwagę na fakt, że aplikacje mobile zbierają mnóstwo wrażliwych danych na nasz temat. Dane dotyczące stanu zdrowia powinny być przedmiotem szczególnej ochrony i zachowania najwyższych standardów, tym bardziej, że informacje zbierane przez aplikację taką jak Flo są bardzo cenne dla reklamodawców. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment wyświetlenia użytkowniczce reklamy środków higieny niż pierwszy dzień okresu. To nie wszystko, bo Flo i jej podobne aplikacje pomagają też monitorować stan zdrowia w czasie ciąży, a więc przez kolejne 9 miesięcy można kierować do zainteresowanej (oraz jej partnera) wręcz idealnie stargetowane reklamy, nie mówiąc już o tym, jakie możliwości otwierają się od dnia rozwiązania.
