13.03.2026 9:00

Recenzja Lenovo Legion Go 2 – handheld bez kompromisów, ale nie bez wad

Lenovo Legion Go 2 jest idealnym przykładem na to, co się stanie, jeśli producent nie stawia przed sobą żadnych ograniczeń. Lenovo poszło na całość – piekielnie szybki Ryzen Z2 Extreme, 32 GB RAM i chłodzenie, które sprawia, że sprzęt nie pali się nam w rękach. Pozostaje jednak pytanie, czy to wystarczy, aby zapewnić najlepsze doświadczenie z dala od biurka?

Lenovo Legion Go 2

Od czasu premiery Steam Decka w 2022 roku, rynek handheldów do gier zmienił się nie do poznania. Każdy większy producent postanowił wydać sprzęt zgodny z jego wizją na to, jak powinien wyglądać idealny przenośny komputer do gier. Jedną z tych firm jest Lenovo, które w zeszłym roku zaprezentowało Legiona Go 2. Czy flagowy handheld tego producenta jest sprzętem udanym? Czy jest najlepszą opcją na przenośne granie? Przekonajmy się…

Lenovo Legion Go 2 – pierwsze wrażenia

Bohater dzisiejszego tekstu może brzmieć dość niewinnie i niepozornie na papierze oraz na grafikach promocyjnych, które znajdziemy w sieci. Wiele osób może mieć również pewne skojarzenia z innymi urządzeniami tego typu, takimi jak (chyba już kultowe) Nintendo Switch. Pod wieloma względami, Lenovo Legion Go 2 bardzo mocno przypomina japońską konsolę, a w szczególności jej wydanego w czerwcu 2025 roku następcę. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby spory odsetek ludzi pomyślał, że pod względem rozmiaru i wagi, Legion Go 2 również wypada podobnie. Nic bardziej mylnego.

pokrowiec scaled
W zestawie znajduje się również całkiem przyzwoity pokrowiec, który idealnie mieści Legiona Go 2.

Nie będę tutaj zbędnie owijał w bawełnę: Lenovo Legion Go 2 to istny gigant. Jest on zdecydowanie największym i najcięższym handheldem z jakim się kiedykolwiek spotkałem. Potężny, 8,8-calowy ekran wypełnia niemalże całą powierzchnię frontu, dzięki czemu całość nie jest jeszcze większa niż teraz. Urządzenie również nawet nie próbuje rywalizować z Apple lub Samsungiem pod względem cienkości – moduł główny ma mniej więcej 2,5 cm grubości.

W takiej sytuacji, kluczową kwestią jest ergonomia, bo jeśli sprzęt byłby niewygodny, to de facto straciłby jakikolwiek sens. Lenovo z pewnością się postarało, bo jeśli mam być szczery, pomimo swoich wymiarów, Legion Go 2 leży zaskakująco dobrze w dłoniach. Kontrolery są dobrze wyprofilowane, przez co nie ma tu mowy o większym dyskomforcie podczas grania na siedząco.

legionspaceshop scaled

Problem może zacząć się, gdy zdecydujemy się na rozgrywkę w pozycji leżącej. W moim przypadku, sprzęt jest najzwyczajniej w świecie za duży i za ciężki – nie jestem w stanie chwycić go tak, żeby być w stanie dosięgnąć wszystkich przycisków (w szczególności triggerów i bumperów umieszczonych na górnych krawędziach kontrolerów) oraz zachować jednocześnie pewny chwyt. Dochodzi do tego również kwestia siły wymaganej do utrzymania go w takiej pozycji. Legion Go 2 był pierwszym handheldem, który uzależniał czas rozgrywki od stopnia zmęczenia moich przedramion. Zdarzyło mi się, że musiałem go odłożyć na bok po niecałych 30 minutach, bo po prostu nie dawałem rady. Rozwiązaniem może być zatem korzystanie z urządzenia w pozycji siedzącej albo wykorzystanie niezwykle ciekawej właściwości kontrolerów…

doometernal scaled

Otóż, Lenovo Legion Go 2 jest wyposażony w dwa bezprzewodowe kontrolery, które możemy w dowolnej chwili odpiąć od urządzenia. Rozwiązanie to przypomina to, które możemy spotkać w kontrolerach Joy-Con od Nintendo i, z tego co zdołałem zaobserwować, działają równie niezawodnie co wspomniane, japońskie akcesoria. Dzięki temu nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odłączyć kontrolery, postawić Legiona na pobliskiej szafce albo stoliku i grać bez zbędnego męczenia rąk. Nie eliminuje to co prawda problemu rozmiaru kontrolerów, ale sprawia, że rozgrywka nie sprawi nam dyskomfortu.

backbuttons scaled
Każdy z tych dodatkowych przycisków można skonfigurować według swoich potrzeb

Skoro już jesteśmy przy temacie kontrolerów, stanowią one niezwykle ważny aspekt urządzenia typu handheld, gdyż najczęściej to właśnie z nimi wchodzimy w jakiekolwiek interakcje. Tutaj ponownie Lenovo zrobiło kawał dobrej roboty. Zaczynając od gałek analogowych, są one oparte o efekt Halla, co sprawia, że korzystanie z nich to istna przyjemność. Oferują niezrównany poziom precyzji i są otoczone pierścieniami LED, których kolor możemy dowolnie spersonalizować. Wszystkie przyciski są niezwykle responsywne, a touchpad na prawym kontrolerze jest mile widzianym dodatkiem, który dobrze realizuje swoją funkcję, zastępując doraźnie myszkę.

prawykontroler scaled

Oba kontrolery są również wyposażone w cały bukiet przycisków dodatkowych, których przypisania możemy zmienić wedle własnych potrzeb. Nie mógłbym również nie wspomnieć o pewnej niezwykle ciekawej funkcji prawego kontrolera, albowiem może on pełnić funkcję myszki. Po odpięciu go od modułu głównego, przestawieniu specjalnego przełącznika na jego spodzie i założeniu odpowiedniej nakładki (którą znajdziemy w dedykowanym pokrowcu), staje się on całkiem ciekawie wyglądającą myszą. Według moich obserwacji, system zaczyna interpretować sygnały wejściowe z obu połówek kontrolera jako klawiatury, gdzie lewa gałka analogowa zastępuje klawisze WASD, lewy bumper staje się klawiszem „R”, a przyciski kierunkowe zastępują cyfry od 1 do 4.

mousemode scaled

Jak ta intrygująca mysz wypada w rozgrywce? No cóż, mistrzostwa świata na tym nie zdobędziecie, ale z pewnością dla wielu będzie to lepsza opcja niż próba trafienia headshota na kontrolerze. Po przyzwyczajeniu ręki do dość nietypowego kształtu tego urządzenia wejściowego, byłem w stanie oddać kilka celnych strzałów w kierunku przeciwników, więc jak najbardziej gra z takim urządzeniem wejściowym jest możliwa. Mimo wszystko, funkcja ta powinna być moim zdaniem traktowana bardziej jako ciekawostka albo opcja awaryjna, gdy myszka jest najzwyczajniej w świecie niezbędna.

Ekran nie z tej ziemi

Jedną z rzeczy, która zdecydowanie zasługuje na pochwałę, jest ekran. Mamy tu do czynienia z matrycą OLED o przekątnej 8,8 cali, rozdzielczości FHD+ (1920 na 1200 pikseli, proporcje 16:10), odświeżaniu do 144 Hz z obsługą VRR (czyli Variable Refresh Rate) oraz szczytową jasnością do 1100 nitów. Ciężko jest mi go opisać innymi słowami niż przecudowny – dowolna gra uruchomiona na Legionie Go 2 próbuje wręcz wyskoczyć z wyświetlacza. Żywe kolory, znakomity kontrast i świetne odwzorowanie barw, dzięki stuprocentowemu pokryciu palety DCI-P3, sprawia, że wszystko wygląda tak pięknie, jak to tylko możliwe.

fh5 scaled

Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak w chwili uruchomienia HDR’u – jak uda nam się w końcu dostać do odpowiedniego ustawienia (o czym więcej powiem później), czeka nas istna gratka. Każda uruchomiona gra tylko i wyłącznie zyskuje dzięki tej opcji. Przykładowo, przez ostatnie lata uruchamiałem Cyberpunka 2077 na wielu różnych wyświetlaczach, a to jak wyglądał na tym handheldzie zagwarantowało mu natychmiastowo drugą lokatę w rankingu, gdyż na pierwszym miejscu (póki co) spoczywa matryca miniLED z mojego MacBooka Pro. Nie zmienia to jednak faktu, że OLED Legiona Go 2 wręcz zapiera dech w piersiach. Jakiekolwiek światło w grach nie jest białe – po prostu jest światłem. Efekt jest najzwyczajniej w świecie nieziemski.

Kończąc już powoli kwestie fizyczne, przejdźmy więc do kwestii, o których należałoby wspomnieć. Materiał z którego wykonana jest obudowa Lenovo Legion Go 2, noszący nazwę Excimer, jest niezwykle przyjemny w dotyku i nadaje sprzętowi charakteru premium, do czego przyczynia się gustowne, matowe wykończenie w kolorze czarnym. Legion Go 2 jest również wyposażony we wbudowaną podstawkę, dzięki której jesteśmy go w stanie postawić na stole bez konieczności podpierania go losowymi przedmiotami albo opierania go o ścianę – sama podstawka przypomina mechanizm stosowany w tabletach Microsoft Surface i oferuje przyzwoite kąty nachylenia. Sprzęt jest również wyposażony w czytnik linii papilarnych na górnej krawędzi urządzenia, slot na karty microSD, gniazdo słuchawkowe 3,5 mm oraz dwa porty USB-C w standardzie USB 4.

kickstand scaled

Pozwolę sobie tutaj trochę pomarudzić, gdyż jeden z nich jest umieszczony na dolnej krawędzi urządzenia, a co za tym idzie, staje się niedostępny jeśli stoi ono na stole. Jako, że tak jak wspomniałem wcześniej, Legion Go 2 do lekkich nie należy, w znakomitej większości sytuacji miałem do dyspozycji tylko jeden z tych portów, co wymusiło na mnie korzystanie z dodatkowego docka, aby móc ładować urządzenie i jednocześnie podłączyć do niego peryferia takie jak klawiaturę. Pomijając jednak ten niezwykle irytujący aspekt, przejdźmy do najważniejszego aspektu tego sprzętu, bo przecież po co komu handheld, jeśli nie odpali on jakiejkolwiek gry. Tutaj wleci drobny spoiler: pod tym względem Legion Go 2 nie zawodzi.

Czysta potęga

Sercem Lenovo Legion Go 2 jest układ AMD Ryzen Z2 Extreme. Składa się on z ośmiordzeniowego procesor opartego o 3 rdzenie Zen 5, nastawionych na maksymalną wydajność i 5 rdzeni Zen 5c, zoptymalizowaną pod delikatnie niższe zużycie energii – dzięki takiej kombinacji, bez względu na obsługiwane zadanie, sprzęt wykorzysta dane mu zasoby w stu procentach. Do tego dochodzi układ graficzny AMD Radeon 890M, oparty o 16 jednostek obliczeniowych w architekturze RDNA 3.5. Cały Ryzen Z2 Extreme obsługuje konfigurowalny poziom TDP (Thermal Design Power, czyli tak właściwie ile watów energii będzie trzeba usunąć poprzez chłodzenie) z zakresu od 15 do 35 watów.

ryzen z2 promo
Zapierająca dech w piersiach grafika, porywająca szybkość i rozgrywka przez długie godziny – tym kierowało się AMD przy projektowaniu serii Ryzen Z2

No dobra, ale co ta specyfikacja oznacza w praktyce? W codziennym użytkowaniu nie ma tu mowy o jakichkolwiek zmułach czy zawieszkach. Ryzen Z2 Extreme oraz towarzyszące mu 32 GB pamięci RAM w standardzie LPDDR5X i 1 TB dysku SSD NVMe robi wszystko co w swojej mocy, żeby użytkownik mógł się cieszyć bezproblemową pracą i rozrywką.

Kultura pracy urządzenia stoi na najwyższym poziomie – układ chłodzenia nie przyprawia swoim szumem o ból głowy w trakcie rozgrywki, a wszelkie gorące miejsca są oddalone od miejsc, w których trzymamy swoje dłonie. Nic nie wskazuje na to, żeby Legion Go 2 miał nie poradzić sobie z jakąkolwiek uruchomioną na nim grą. Odpaliłem na nim miks starszych i nowszych tytułów i praktycznie każdy z nich (poza jednym wyjątkiem, o którym więcej będzie potem) uruchamiał się bezproblemowo. Sytuacja wyglądała jednak trochę inaczej w przypadku samego doświadczenia płynącego z rozgrywki.

haloinfinite scaled

O ile na ten moment na rynku przenośnych urządzeń do grania ciężko jest znaleźć bardziej wydajny procesor od tego, który możemy znaleźć w Legionie Go 2, tak nie jest to sprzęt, który rozgromiłby pełnoprawnego peceta do gier. Bądź co bądź, wciąż mamy tu do czynienia z handheldem wyposażonym w układ pod urządzenia mobilne, więc oczekiwania musimy mieć również takie, jakie mielibyśmy wobec innych sprzętów tego typu. Przykładowo, w swoich testach zauważyłem, że o ile uruchomienie starszych gier na wysokich ustawieniach graficznych nie stanowi dla Legiona Go 2 żadnego problemu, tak gdy tylko zdecydujemy się na coś świeższego, to zaczyna być krucho.

Idealnym przykładem jest tutaj wydany w 2023 roku remake Resident Evil 4 – tytuł był całkowicie niegrywalny na ustawieniach innych niż niskie z uruchomionym FSR, a nawet po odpowiednim dostosowaniu ustawień, gra nie działała stabilnie, nieustannie skacząc pomiędzy okolicami 30, a 50 fps. Sytuację ratowało trochę VRR, ale nie było to tak czy inaczej doświadczenie komfortowe, bo urządzenie osiągało te wyniki w trybie maksymalnej wydajności, o czym dawało znać nieco głośniejszym niż zwykle szumem wentylatorów.

Jednakże, tak się złożyło, że miałem dostęp do innego urządzenia, które było w stanie uruchomić wspomniany przeze mnie tytuł. Oferowało podobną jakość obrazu, utrzymując jednocześnie stałe 30 klatek na sekundę i nie wydając przy tym ani odrobiny szumu. Tym urządzeniem był iPad Pro z procesorem M5. Więcej o tym eksperymencie wspomnę we wnioskach, a w tym momencie jedynie dopowiem, że wspomniany iPad jest wyceniony podobnie jak Legion Go 2, przez co takie porównanie nie jest całkowicie pozbawione sensu.

Nie oznacza to jednak, że Lenovo Legion Go 2 jest urządzeniem słabym, bo od tego mu daleko. Pomijając tego nieszczęsnego Residenta, inne gry działają na nim tak jak by się oczekiwało od urządzenia tego typu. Większość gier jest osiąga bez problemu próg 30 fps w natywnej rozdzielczości wyświetlacza, ale biorąc pod uwagę jego rozmiar, nawet jak włączy się FSR albo obniży rozdzielczość do 800p, nie będzie to aż tak widoczne.

cyberpunk scaled

Jak dostroimy ustawienia pod siebie, tak jak wspomniałem wcześniej, sprzęt zadba o to, żeby rozgrywka była bezproblemowa, bez względu na to, czy próbujemy swoich sił w meczach rankingowych w Counter-Strike 2, odkrywamy zakamarki Meksyku w Forza Horizon 5 czy nadrabiamy starsze tytuły takie jak Alan Wake Remastered. O grach niezależnych nawet nie wspominam, bo tego typu tytuły uruchamiają się znakomicie nawet na ograniczonym wydajnościowo Steam Decku, co sprawia, że na Legionie Go 2 będą chodzić przecudownie. Jeśli nie brzmi to przekonująco, mam do zaoferowania wyniki z przeprowadzonych przeze mnie benchmarków – nie będzie to co prawda najbardziej rozległe opracowanie, ale pokaże czego mniej więcej można się spodziewać.

Cinebench 2024

(notka: test GPU nie był dostępny)

Single-core [pkt] 108
Multi-core [pkt] 662
Cinebench 2026 Single-thread [pkt] 447
Single-core [pkt] 609
Multi-thread [pkt] 2768
GPU [pkt] 3970
Geekbench 6 Single-core [pkt] 2730
Multi-core [pkt] 11714
GPU [pkt] 43647
Cyberpunk 2077 Preset: Steam Deck, rozdzielczość 1200p [fps] 74,83
Forza Horizon 5 Preset: High, rozdzielczość 1200p [fps]  75

Warto również powiedzieć kilka słów o baterii. Nie będę się tu zbytnio rozpisywał, bo nie można nic tutaj Legionowi Go 2 zarzucić – w trybie wydajności oferuje około 2-2,5 godzin pracy, a przełączając go w tryb zrównoważony, osiągniemy jeszcze lepsze wyniki w postaci około 4 do 5 godzin rozgrywki. W obu przypadkach są to bardzo satysfakcjonujące wyniki, ale jeśli dla kogoś to za mało, zawsze istnieje opcja skorzystania z dołączonego zasilacza o mocy 65 watów.

Pod względem sprzętowym Legion Go 2 wypada naprawdę przyzwoicie, gwarantując solidne doświadczenia z rozgrywki i ogólnego użytku. Tego samego nie jestem jednak w stanie powiedzieć o jego innym aspekcie, który niejednokrotnie sprawił, że chciałem rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady, aby założyć tam hodowlę alpak. A mowa tu o najcudowniejszym systemie operacyjnym, jaki kiedykolwiek powstał – Windowsie 11.


Gothic Remake – ujawniono datę premiery. Kultowy tytuł powróci już w czerwcu 2026

Gothic Remake – ujawniono datę premiery. Kultowy tytuł powróci już w czerwcu 2026

Gothic powróci już niedługo – dwadzieścia pięć lat po swojej oryginalnej premierze, legendarna gra z gatunku RPG doczekała się całkowitego odświeżenia. Deweloperzy pracowali nad tytułem przez ostatnie sześć lat, a owoce ich pracy…

Szewska pasja, czyli o Windowsie słów kilka

Moim zdaniem, decyzja, żeby Lenovo Legion Go 2 był dostępny na premierę tylko i wyłącznie z zainstalowanym domyślnie Windowsem to największy błąd, jaki mógł zostać popełniony przez producenta. Dlaczego? Windows sprawia, że z naprawdę przyzwoitej przenośnej konsoli do gier, każdy taki sprzęt z automatu staje się niezwykle trudnym w użytkowaniu komputerem, który zamiast myszki i klawiatury ma kontroler – wszystko gra dopóki nie musisz wcisnąć Alt+F4. Wtedy zaczynają się istne akrobacje.

windowslockscreen scaled
Wygląda całkiem niewinnie, prawda?

Rozumiem, że nie każdy producent ma takie zasoby, żeby specjalnie przygotowywać jakąś dystrybucję Linuxa na swój sprzęt albo nie chce dogadywać się z Valve, żeby móc oficjalnie sprzedawać swój sprzęt z systemem SteamOS, ale wrzucenie tam systemu od Microsoftu jest po prostu strzałem w stopę. Nie mówię tego też z perspektywy eksperta, który w swoim życiu z niejednego systemu korzystał, ale z perspektywy użytkownika, który po prostu chciał sobie pograć w gierki. Aby dobitniej pokazać, w czym tkwi problem, przybliżę kilka sytuacji z mojego pierwszego dnia z Legionem Go 2:

  • Przy konfiguracji systemu zobaczyłem trzy reklamy innych produktów Microsoftu, wciskające mi usługi takie jak Game Pass czy Microsoft 365. Najbardziej w tym wszystkim ironiczne było chyba to, że byłem zalogowany na koncie z aktywną subskrypcją tego drugiego, a mimo to zostało mi to wyświetlone, bo przecież nic nie szkodzi żeby kupić drugą.
  • Domyślnie, w Menu Start, zamiast aplikacji takich jak Xbox czy Legion Space, najbardziej wyeksponowane są programy takie jak Microsoft Word czy Excel. Na konsoli do gier, która działa pod kontrolą zmodyfikowanej przez producenta wersji systemu. Powtórzę to jeszcze raz, żeby to wybrzmiało: Word na konsoli do gier. Jak widać, naprawdę zależy im, żebym kupił tą drugą subskrypcję.
  • Gdy czyściłem wspomniane Menu Start z wszystkich niepotrzebnych przypiętych skrótów, cały ekran zrobił się nagle czarny, a po chwili na ekranie pojawił się ekran pobierania aplikacji Legion Space, która ma służyć do szybkiego odpalania gier i dostosowywania ustawień urządzenia w stylu podobnym do trybu gamingowego w SteamOS. Sama aplikacja jest spoko, ale dlaczego nie była preinstalowana albo nie podjęła aktualizacji później? Tego nie wiem po dziś dzień.
  • Gdy uruchomiłem Forzę Horizon 5 po raz pierwszy, chciałem sprawdzić jak Legion sobie poradzi, więc odpaliłem wbudowany benchmark. Nim jednak się załadował, gra się zwiesiła i wyrzuciło mnie do pulpitu. Spróbowałem jeszcze raz, tym razem bez testu wstępnego. Gra się załadowała, więc zacząłem sobie przeglądać tzw. Playlistę Festiwalową. Wszystko strasznie klatkowało i niedługo potem ponownie zobaczyłem pulpit. Trzecie podejście było istnym speedrunem, w którym udało mi się w końcu wyjechać z garażu. Trzydzieści sekund minęło, a na ekranie znowu tapeta. Dla porównania, losowa gra indie, którą akurat zainstalowałem uruchomiła się bez problemu, bo zapewne wymagała o wiele mniej zasobów.
  • W przypadku Forzy moją hipotezą była niewystarczająca pamięć wideo. Postanowiłem więc to sprawdzić w sterownikach AMD. Za pierwszym razem, w ogóle się nie uruchomiły, za drugim pojawiło się szare okno, za trzecim okno wyświetlało się normalnie, ale nie reagowało, a za czwartym w końcu wszystko działało normalnie. Każda próba wiązała się z restartem całego urządzenia. Gdy już dotarłem do sekcji z VRAM’em, okazało się, że urządzenie ma uruchomione dynamiczne przydzielanie pamięci, ale nie wiadomo czemu Forza korzystała tylko z domyślnych 0,5 GB. Po sztywnym przypisaniu 12 GB, problem ustał.
  • Po podłączeniu urządzenia do drugiego monitora, całkowicie znikła mi tapeta z pulpitu. Wspominam o tym tylko dlatego, że domyślnie był to obrazek przygotowany przez producenta i nie mogę teraz do niego wrócić :(
  • Przy próbie uruchomienia Halo Infinite koniecznym było zalogowanie się do konta Microsoft. Pomimo nieustannego klikania pola tekstowego, system za żadne skarby nie łapał aluzji, że powinien wyświetlić klawiaturę ekranową.
  • Skoro już o klawiaturze mowa, w połowie sytuacji zasłania ona tekst, który jest w danej chwili wpisywany. Jedni powiedzą, że to bug, inni, że to feature mający na celu ćwiczenie pamięci użytkownika.
  • Deathloop, dość duża gra, wydana w 2022 przez Bethesda Softworks (a co za tym idzie, Microsoft) w ogóle się nie uruchomiła. Nie pomogła aktualizacja sterowników, liczne restarty czy reinstalacja gry. Podobno ten tytuł miał problemy z uruchomieniem się na kartach graficznych NVIDII, ale dlaczego nie działał na układzie od AMD? Tego nie wiedzą nawet najstarsi ludzie we wsi.
  • Zamiast wyłączyć Legiona całkowicie, przełączyłem go w tryb uśpienia. W ciągu trzech godzin zgubił 16 procent baterii. W tym czasie nie był podłączony do internetu, ani nie miał uruchomionych aplikacji typu Steam czy Epic Games. Nie zdziwiłbym się gdyby Microsoft w tym czasie trenował tam kolejne modele dla Copilota.
  • Grając na pełnym luzie w przyzwoitych klatkażach, nagle ekran się ściemnił, a gra zamieniła się pokaz slajdów (już chyba wiem co jednak był ten zainstalowany Office). Okazało się, że urządzenie przeszło w tryb oszczędzania energii, abym mógł bezpiecznie wszystko wyłączyć bez obaw o nagłe rozładowanie. Bateria miała w tamtym momencie 30% i wystarczyłaby na około godzinę spokojnej rozgrywki. Windows miał jednak na ten temat inne zdanie…
  • HDR był niedostępny, ponieważ Windows stwierdził, że zbyt mocno wpłynąłby na zużycie energii podczas pracy na baterii, o czym informował tylko w zakładce poświęconej dla HDR, która wygląda z kolei na niedostępną, bo cały HDR był niedostępny. Jako że te urządzenie jest zaprojektowane aby głównie działać na baterii, aby w pełni wykorzystać wyświetlacz, trzeba wymusić uruchomienie tego rozwiązania. Nie odczułem różnic w czasie pracy na baterii.
  • VRR, czyli zmienna częstotliwość odświeżania, która bywa niezwykle cenną funkcją w przypadku tego typu urządzeń, była ukryta głęboko w ustawieniach systemu. Domyślnie wyświetlacz działa albo w 60 albo w 144 Hz. Jedna z niewielu opcji która sprawiłaby, że gry wydawałyby się płynniejsze, a rozgrywka byłaby przyjemniejsza, była wyłączona. Naprawdę nie rozumiem sposobu, w jaki podejmowane są takie decyzje

Wiele tych rzeczy może brzmieć jak totalne błahostki albo zwykłe czepialstwo. Ogarnięcie wielu z tych problemów nie będzie stanowiło jakiegokolwiek problemu dla wprawionego użytkownika, który korzysta z Windowsa na co dzień. Tyle że to nie jest urządzenie przeznaczone tylko i wyłącznie dla wprawionego użytkownika Windowsa. Lenovo Legion Go 2 jest często określany w materiałach marketingowych jako konsola do gier, przez co znajdą się pewnie osoby, które będą od niego oczekiwały doświadczenia konsolowego i dokładnie z taką perspektywą chciałem podejść do tego testu.

R E K L A M A
legionspace scaled
Legion Space trochę ratuje trudną sytuację systemową, oferując środowisko przyjazne kontrolerom i pozwalając uruchomić dowolną grę zainstalowana na urządzeniu

Handheld nie jest pecetem do gier, w którym połową rozrywki jest zbudowanie go z pojedynczych części i sprawienie, żeby wszystko działało tak jak chcemy – handheld ma po prostu działać i ma to robić niezawodnie. Celem jest obniżenie progu wejścia do gry, a nie nowa łamigłówka pod tytułem „co tym razem padło w Windowsie?”. Jasne, Microsoft przygotował rozwiązanie wielu z tych problemów w postaci tzw. Xbox Full Screen Experience, które sprawia, że granie na handheldzie przypomina doświadczenie konsolowe, ale pomijając fakt, że podobno nie działa to jakoś cudownie, to ta opcja wciąż nie jest dostępna na większości urządzeń, a bynajmniej, nie była dostępna w chwili pisania tego tekstu.

topdown sredniowyszedl scaled
Lenovo eksperymentowało już co nie co z Linuxem, czego efektem było powstanie konsoli Legion Go S (SteamOS)

Wydaje się również, że Lenovo również jest świadome tego „problemu”, bo w styczniu zapowiedzieli wydanie Legiona Go 2 z preinstalowanym SteamOS. Jestem pewny, że efekt końcowy będzie rewelacyjny, bo miałem do czynienia z ich pierwszym podejściem do systemu od Valve, w postaci Legiona Go S (SteamOS). Jednakże, dopóki Legion Go 2 jest oparty o Windowsa, będzie tylko i wyłącznie komputerem wyglądającym jak konsola, a nie realną opcją na granie w dowolnym miejscu i czasie.


Resident Evil Requiem bije rekordy popularności, stając się najszybciej sprzedającą się grą serii

Resident Evil Requiem bije rekordy popularności, stając się najszybciej sprzedającą się grą serii

Najnowsza odsłona kultowej serii horrorów wydawanych przez Capcom zdecydowanie przypadła do gustu graczom i recenzentom. Tytuł od czasu swojej premiery w lutym zbierał znakomite recenzje, a wielkie zainteresowanie tytułem przełożyło…

Podsumowując i reasumując…

Lenovo Legion Go 2 pod względem sprzętowym zdecydowanie zasłużył na miano flagowego handhelda. Wydajność, ekran, ergonomia, bateria – wszystkie przymiotniki wykorzystywane do opisu tych aspektów zaczynają się od przedrostka „naj”. Jednakże, podobna zasada tyczy się wymiarów, masy oraz ceny, która w przypadku testowanego przeze mnie wariantu 32 GB RAM i 1 TB SSD wynosi 5 199 zł. Biorąc pod uwagę, co ten sprzęt oferuje i jakie jest jego główne zastosowanie, jest to kwota bardzo ciężka do uzasadnienia.

Legion Go 2 nie istnieje w próżni, a na rynku istnieje wiele, równie ciekawych i tańszych propozycji o podobnej specyfikacji oraz cały wachlarz sprzętów w podobnej cenie, które są w stanie zrobić więcej niż bohater dzisiejszego tekstu. Nawet wspomniany przy okazji wydajności iPad Pro M5, pomimo ograniczeń narzuconych przez system iPadOS i niewykorzystanym przez Apple potencjale gamingowym, jest w stanie zaoferować przyzwoite doświadczenie w grach, jednocześnie oferując cały komplet innych opcji i zastosowań.

Patrząc na ten temat z trochę innej strony, urządzenia takie jak Steam Deck OLED czy testowany przeze mnie Legion Go S (SteamOS) gwarantują konsolowe doświadczenie kosztując dosłownie dwa razy mniej – cierpi na tym trochę jakość oprawy graficznej i rozdzielczość, ale taki kompromis jest akceptowalny w takiej półce cenowej. Legion Go 2 nie ma takiej wymówki.

parapet scaled

Jeśli natomiast cena nie stanowi dla was żadnej bariery i niestraszna wam walka z Windowsem (lub własnoręczna instalacja SteamOS lub dystrybucji takiej jak Bazzite), nie znajdziecie lepszego sprzętu niż Lenovo Legion Go 2. Inżynierowie i projektanci odwalili tutaj kawał dobrej roboty i na ten moment jest to chyba najbardziej kompletny sprzętowo handheld na rynku.