Mam wrażenie, że każda wewnętrzna batalia zakupowa, którą toczę, zawsze kończy się i tak zakupem. Tak też było i w tym przypadku, po chwilach wątpliwości, postanowiłem, że kupię internet od Starlink i mam nadzieję, że żałował nie będę (prócz tego, że dalej mam wątpliwość, czy takie osoby z zachwianą moralnością, jak Elon, powinny mieć moje pieniądze).

Patrząc na wszystkie moje zakupy, co do których nie byłem do końca przekonany, największą i najdłuższą batalię stoczyłem w trakcie podejmowania decyzji o zakupie drona. Trwało to zaskakująco długo i ostatecznie po chwilach zachwytu, dron wylądował w szufladzie i leży tam od 2 lat, właściwie nieużywany. W przypadku zakupu internetu Starlink sprawa była nieco prostsza i miałem zdecydowanie mniej wątpliwości.

Uroki życia na wsi/przedmieściach to też brak dobrego internetu

Od pół roku mieszkam na wsi aka przedmieściach, jak kto woli. Miejscowość jak każda inna, która przechodzi dość dynamiczną przemianę, kiedy ludziom z miasta zachce się mieć dom, kawałek ziemi i uciec od zgiełku, ale nie za daleko. Nie powiem, jest bajecznie, tak jak całe życie sobie wyobrażałem, że będzie. Oczywiście jest więcej obowiązków, a ogród czy proste naprawy same się nie zrobią. To także duży problem z internetem, który potrzebuje jak tlenu, bo stanowi dla mnie trzon pracy tutaj na DailyWeb, ale także przy pracy zawodowej.

R E K L A M A

Na początku było internet LTE od T-Mobile, ale o ile dawał radę w ciągu dnia, to wieczorami był dramat. Wiedziałem, że takie łącze zwyczajnie nie da rady. Okazało się, że alternatywnie mam szanse na internet radiowy, od lokalnego operatora, bo przypadkiem okazało się, że jestem w zasięgu. Miałem tony wątpliwości i odwrotnie proporcjonalnie możliwości, więc związałem się umową. Wziąłem maksymalny pakiet wraz z publicznym adresem IP.  Łącze 60/12 Mbps kosztuje mnie niespełna… 150 PLN miesięcznie. Tanio nie jest.

Początkowo byłem zdumiony, że internet ten działa zaskakująco dobrze, jest nawet całkiem odporny na niepogodę, ale niestety czar prysł dość szybko, kiedy okazało się, że nie jest on też wystarczająco stabilny. Chodzi oczywiście o rozmowy przez MS Teams, których nie mam dużo w ciągu dnia (po kilka), ale przez kilka godzin dziennie przesiaduje w słuchawkach, a przerwy w połączeniu (utraty pakietów) zaczęły doskwierać. Szczególnie frustrująco, kiedy w trakcie mówienia zrywa Ci połączenie, a potem generujesz zamieszanie, bo, a to Cię nie słyszą, a to trochę tak, a trochę nie.

Jestem bliski zakupu Starlink, ale tego jednego drobiazgu nie mogę przeżyć

Niestety musiałem się z tym pogodzić, bo nie miałem innej możliwości, ale jednak tylko do czasu, kiedy Elon Musk ogłosił obniżenie cen internetu od Starlink. Oferta abonamentu została przycięta o połowę i zrobiła się zdecydowanie bardziej dostępna. Pomyślałem, że 230 PLN to dalej duża kwota, jak za internet, ale zaraz, przecież aktualnie płace 150 PLN za łącze, które jest tylko namiastką tego, co oferuje Musk. No i zaczęła się batalia wewnętrzna, a przede wszystkim prześledzenie wszystkich informacji i przede wszystkim oferty. Nie jest ona bez wad, oto kilka najważniejszych aspektów, które mi nie pasują.

Brak publicznego adresu IP

W opcji internetu domowego (najtańszy pakiet od Starlink) nie ma publicznego adresu IP. Dla mnie to ogromna przeszkoda, bo zacząłem już zabawę ze Smart Home, a bez tego się nie da, bo dostęp z zewnątrz do urządzeń domowych musi być realizowany. Pozostaje łącze zapasowe, najpewniej aktualna radiówka, ze zmniejszonym pakietem.

Brak portu ethernet w routerze dostarczonym przez Starlink

To kolejny, dość frustrujący aspekt, bo w routerze Starlinkowym nie ma portu eth. To w praktyce oznacza, że jeśli chcecie skutecznie rozdystrybuować sygnał w domu, jesteście skazani na zakup dodatkowego konwertera, który kosztuje 190 PLN. Dodatkowy koszt.

Dziura w ścianie o średnicy ponad 2 cm

To aspekt, który opisywałem w osobnym artykule i o ile nie sama dziura tutaj jest największym problemem, o tyle wtyczki do anteny i routera montowane są pod kątem i są… niezdejmowalne, a to znaczy, że te wielkie kulfony musicie przepchnąć do domu w jakiś sposób, najpewniej robiąc dziurę. Przez ich rozmiar i gabaryt, musicie wywiercić dziurę o średnicy minimum 2 cm, by przewód przez nią przecisnąć (na forach Reddit piszą nawet o 1”, tj. 2,5 cm). Bezsens. Wystarczyła możliwość zdjęcia wtyczki i wywiercenie niewielkiego otworu. Nie sądzę, by łączyło się to z wielkimi, potencjalnymi stratami wydajności.

Zrzut ekranu 2022 10 18 o 11.14.08

To wszystko są tak naprawdę drobiazgi, to jednak, co mnie zastanawia to bardziej kwestia opóźnień. W recenzjach pojawiają się bardzo różne wartości, oczywiście, które zależą od lokalizacji, w jakiej antena Starlink działa. Marzy mi się by za pomocą internetu od Starlink także i pograć na konsoli online, a tutaj opóźnienia większe od 70 ms mogą stanowić spory problem. Wierze po cichu, że w mojej dość północnej lokalizacji, gdzie teoretycznie zasięg Starlinków będzie gorsza niż np. na południu Polski, to pingi będą oscylować w granicach 50 ms. To byłby idealny scenariusz.

Na pewno będzie jednak dużo lepiej ze stabilnością działania łącza, patrząc na wszelkie statystyki straty pakietów, to sytuacje incydentalne w przypadku właściwie wszystkich recenzentów, a sama aplikacja Starlink nawet pozwala to śledzić. Z reguły to kwestia kilku, kilkunastu sekund w ciągu całego dnia.

Gdy jednak Starlink okaże się klapą…

… to zawsze pozostaje mi 30 dni na zwrot urządzenia. Wierze jednak, że kosmiczny internet zje moją radiówkę w przedbiegach i o ile dobry transfer będzie świetnym dodatkiem, to wierzę, że właśnie opóźnienia będą stały na przyzwoitym poziomie, a niepogoda nie będzie w znaczący sposób psuć mi doświadczeń. Przekonam się już za kilka dni, bo właśnie Starlink potwierdziło, że przesyłka zostanie nadana za 2 do 8 dni. Czekam cierpliwie.