Keychron K2 – to klawiatura mechaniczna, na której test czekałem!
Testów klawiatur mechanicznych nigdy nie za wiele, tym bardziej jeśli w Twoje ręce trafia sprzęt od Keychron K2. Oto paka kilku pierwszych wrażeń.
Keychron (pierwotnie Keytrone) to marka, która wywodzi się wprost z Kickstartera, kiedy szumnie zapowiedziała swoją niskoprofilową klawiaturę mechaniczną. Brzmiało jak rewolucja, więc nie zastanawiając się długo, postanowiłem, że czas na moją pierwsza zrzutkę i w taki oto dość prosty sposób stałem się stosunkowo szczęśliwym posiadacze Keytron K1.
Wyglądała ona mniej więcej tak:

Przyznam, że głównym czynnikiem, który przeważył decyzje o zakupie, był fakt, że była ona… nisko-profilowa. Nigdy nie byłem fanem wysokiego skoku klawiszy, nie potrafiłem się z nimi dobrze odnaleźć, miałem wrażenie, że klasyczne klawisze wyspowe są dużo lepiej w tej materii zoptymalizowane.
Z Keytron K1 spędziłem kilka chwil, ale ostatecznie się nie polubiliśmy, a ja wróciłem do klawiatury od Apple. Potem przygód było wiele, ale wszystkie skoki w bok od klawiatury Apple’owskiej i tak kończyły się powrotami. Sporo zmieniła ostatnio premierowo pokazana klawiatura od Logitech MX Master Mechanical, o której dla Was pisałem i z której bez przerwy korzystałem ostatnie tygodnie. Logitech nie zawiódł, bo połączenie klawiszy mechanicznych i wersji slim udało im się nad wyraz dobrze, do tego stopnia, że przestawienie się na nią odbyło się dla mnie automatycznie, bez absolutnie żadnych problemów i częstych literówek.
Wtem Keychron K2 wjeżdża na białym koniu

Każda kolejna przygoda z nową klawiaturą mechaniczną to zawsze wyzwanie, głównie w kontekście przyzwyczajenia się do siły nacisku czy rozłożenia klawiszy. Okazuje się, że klawiatura od Logitech nie jest już wyjątkiem sprawnej przesiadki, bo z Keychron K2 miałem dokładnie identycznie. Przesiadka była prosta, intuicyjna, a literówki przytrafiają się zaskakująco rzadko, pamiętając przy tym, że nie jest to klawiatura w wersji slim.
To z kolei kolejne zaskoczenie, bo nie zdarzyło mi się, bym pochwalił klawiaturę mechaniczną z pełnowymiarowym skokiem, za komfort pracy. Zawsze towarzyszyło mi uczucie niepotrzebnie wykonywanej pracy, przez głębokie wciskanie klawisza. Tutaj tego efektu zaskakująco nie ma, jest komfortowo, wygodnie i przede wszystkim co najważniejsze… skutecznie bez literówek.

Keychron K2, a co znajdziemy w pudełku?
Jeśli zastanawiacie się, co znajdziemy w pudełku prócz oczywiście samej klawiatury, to spieszę rozwiać Wasze wątpliwości:
- klawiatura oczywiście
- porządny przewód do ładowania USB-A / USB-C
- kilka zapasowych klawiszy dla wersji Win (domyślnie macOS)
- pomarańczowy klawisz podświetlenia (gdyby klasyczny szary Wam nie pasował)
- narzędzie do wyjmowania klawiszy
- papkierkologia, w tym plansza z rozkładem klawiszy

Podświetlenia w Keychron K2 nie zabraknie
Keychron K2 ze smaczków ma mnogie tryby podświetlenia, gdzie moimi ulubionymi jest efekt podświetlenia klawisza po jego naciśnięciu, a wieczorami odpalam stałe podświetlenie, ze względu na komfort. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, byście mogli korzystać z nieco bardziej efekciarskich podświetleń, jak np. podświetlenie całego wiersza lub efekt wybuchu, kiedy wszystkie klawisze obok naciśniętego – podświetlają się.

Keychron K2 Problem z Bluetooth? Na szczęście to tylko ja
Z innych smaczków mamy możliwość zwiększenia kąta nachylenia klawiatury, poprzez plastikowe, rozkładane nogi, czy możliwość przełączania się między trzema urządzenia (fn + 1,2,3). Z czym akurat ja miałem spory problem (nie czytałem manuala, przyznaje się). Założyłem, że po włączeniu klawiatury, będę mógł ją wykryć i sparować z zadanym urządzeniem. Okazuje się, że jednak nie była ona widoczna na liście dostępnych urządzeń. Restart klawiatury nie pomagały, a okazało się, że wystarczy przytrzymać klawisz FN + 1, by sparować ją z pierwszym urządzeniem (w ten sam sposób później możecie się przełączać między urządzeniami). W efekcie mam podpiętego iMaca pod FN + 1, a laptop pod FN + 2.
Pełna recenzja Keychron K2 już jest:
