iPad Air 11 z M3 – nic lepszego raczej nie potrzebujecie
Pod koniec maja spisałem dla Was pierwsze wrażenia z testowania iPada Air 11 z procesorem M3. Teraz czas na pełną recenzję tego sprzętu.
Nawiązując do tytułu, łapię się czasem na tym, że recenzując sprzęt, patrzę na niego z perspektywy osoby, która jak ja spędza przed ekranem 14-16 godzin dziennie i jej praca wybiega zdecydowanie ponad standardowe użycie tego typu sprzętu. Dziś więc czas zrobić dwa kroki w tym i przyjrzeć się iPadowi Air 11 z M3 tak, jak patrzyłby na niego typowy użytkownik – student, właściciel małego biznesu czy początkującym twórcom. iPady Air zostały to urządzenia, które mają wypełnić lukę między iPadem podstawowym a iPadem Pro, oferując wydajność i mobilność bez „pro” ceny.
iPad Air 11 M3 – wygląd i jakość wykonania
O wyglądzie iPada i jakości wykonania pisałem już trochę, spisując pierwsze wrażenia, więc powtórzę tylko, że najnowszy iPad Air praktycznie nie różni się od poprzednika. Między wersją z procesorem M2, a wersją z procesorem M3 nie zmieniła się nawet kolorystyka, ale mimo trochę za dużych ramek wokół wyświetlacza, to wciąż świetnie wyglądający i znakomicie leżący w dłoniach sprzęt. iPad Air 11 z M3 to sprzęt, który wykonano znakomicie. Aluminiowa obudowa ze świetnie spasowanym ekranem i przyciskami to symbol rozpoznawczy iPadów.
Ekran największą kontrowersją iPada Air 11 M3
Zaczniemy od tematu, za który iPady Air 11 M3 obrywają najbardziej, choć wydaje mi się, że od osób, które nie miały z nimi za wiele do czynienia. Mowa oczywiście o wyświetlaczu Liquid Retina, wykonanym w technologii IPS z podświetleniem LED. Wyświetlacz może pochwalić się rozdzielczością 2360 na 1640 pikseli przy 264 pikselach na cal (ppi). Apple deklaruje jasność na poziomie 500 nitów, powłokę antyodblaskową i oleofobową odporną na odciski palców. Dla mnie jako projektanta szczególnie ważna jest szeroka gama kolorów (P3), którą oferuje iPad. Polubiłem się też z True Tone, które dostosowuje jasność i kolorystykę do otoczenia.
Największe zarzuty do iPadów Air dotyczą właśnie wyświetlacza. Po pierwsze, w przeciwieństwie do wersji Pro, nie ma tu wyświetlacza OLED, więc nie uzyskamy, chociażby tak głębokich czerni. Drugą sprawą jest odświeżanie ekranu, które pozostaje na poziomie 60 Hz. Czy mnie to przeszkadzało podczas testów? Zupełnie nie. Choć znam fanatyków odświeżania, który krzywią się od samego zerknięcia na ekrany z odświeżaniem poniżej 120 Hz.
iPadOS – czyli czy bez MacOS da się pracować?
Teraz coś, co mnie najbardziej denerwuje w iPadach, czyli iPadOS. A właściwie nie sam iPadOS, a interfejsy aplikacji, które dostosowane są do obsługi za pomocą nie myszy, a palcem, na dotykowym ekranie. Wymaga to znacznego uproszczenia UI, więc często część funkcji albo wypada z aplikacji, albo jest głęboko schowana. iPada testuję z nowym Magic Keyboard, więc od czasu do czasu zapominam, że korzystam z tabletu, a nie swojego MacBooka. Interfejsy niestety mnie mocno z tego zapomnienia wyrywają, bo jak byśmy nie zaklinali rzeczywistości, to mobilny Lightroom nie jest tym samym, co poczciwy Lightroom Classic na komputerach.
Sam iPadOS to taka hybryda MacOS i iOS, która musi pogodzić większe ekrany z obsługą dotykową i mimo mojego narzekania sprawdza się naprawdę dobrze. Odpowiedzmy sobie więc na pytanie z nagłówka – czy bez MacOS da się pracować? Odpowiem jak socjolog, w końcu jestem magistrem z tej dziedziny, to zależy. Zależy od charakteru Waszej pracy.
iPad Air 11 M3 – zmontujesz na nim film w 4K i zagrasz w grę
Wydajność to chyba cecha, o której najmniej lubię pisać, zwłaszcza w przypadku sprzętów od Apple. Na testowanym iPadzie Air 11 z M3 wszystko działa i to działa płynnie. Nie ma on żadnych problemów z edycją zdjęć w Lightroomie, montażem wideo w 4K czy grami, takimi jak chociażby najnowszy Assasins Creed. Na podstawie tego oceniałbym ten model i to oceniał dobrze, ale dla miłośników benchmarków mam parę screenów z Geekbencha.
Jeżeli chodzi o kwestię CPU, to M3 uzbierał 3091 w przypadku jednego rdzenia i 11746 punktów w przypadku wielu rdzeni. To wynik znacznie lepszy niż M2, a wśród procesorów Apple, przeznaczonych do urządzeń mobilnych, lepszy jest tylko A18 Pro, montowany w najnowszych iPhone’ach Pro i to tylko jak spojrzymy na wynik w teście Single-Core. W teście GPU testowany sprzęt wypadł za to bardzo podobnie jak poprzednik, dystansując chipy z iPhone’ów. Wyniki benchmarków pokazują, że M3 jest lepszym chipem niż M2, jednak jeżeli macie iPada z procesorem M2, to nie spieszyłbym się z przesiadką. Zwłaszcza że AI od Apple nie zawitało jeszcze do Polski, a to na tym właśnie polu miał wyróżniać się M3.
iPad Air 11 M3 zrobi zdjęcia i nagra film
Jednym z silniejszych wspomnień, łączących wiele, z pozoru niepasujących do siebie destynacji turystycznych, jest widok Azjatów fotografujących iPadami i innymi tabletami. To dla mnie absolutnie obce kulturowo zachowanie, ale warto wspomnieć, że testowany iPad Air 11 z M3 ma aparat i potrafi zrobić nim zdjęcie i nagrać film. Odpowiada za to aparat z 12 MP matrycą, szerokokątnym obiektywem z przysłoną ƒ/1,8. Testowany tablet pozwala na nagrywanie wideo 4K do 60 kl./s oraz Full HD z 120 kl./s lub 240 kl./s. Choć trudno mi zrozumieć osoby, które robią to na co dzień, to do awaryjnego fotografowania czy nagrywania, iPad powinien sprawdzić się całkiem dobrze.
Zdecydowanie bardziej przydatna będzie tu, umieszczona na dłuższym boku, przednia 12MP kamera z obsługą funkcji Center Stage, wyposażona w przysłonę ƒ/2,0. Towarzyszyć nam ona będzie podczas spotkań na Meecie, Zoomie czy innym Slacku, a właśnie poza konsumpcją wszelakich mediów, iPad prawdopodobnie będzie służył Wam do pracy. Przednia kamera pozwala na nagrywanie wideo HD 1080p przy 25, 30 lub 60 fps. Powyżej wrzuciłem wam zdjęcia z kamery głównej i przedniej.
iPad Air 11 M3 bateria i ładowanie
Nowy iPad Air z M3 w wersji 11-calowej, wyposażony został w akumulator litowo-polimerowy o pojemności 28.93 Wh. Zazwyczaj Apple nie lubi podawania czystych liczb. Woli w przypadku baterii podawać ile dany sprzęt będzie działać, w zależności od aktywności. I tak, Apple deklaruje, że nowe iPady Air pozwalają na do 10 godzin przeglądania internetu przez Wi‑Fi lub oglądania wideo. Modele Wi‑Fi + Cellular, jak ten, testowany przeze mnie, mają pozwalać na do 9 godzin przeglądania internetu przez sieć komórkową. Nie sprawdzałem ze stoperem, ale spokojnie iPad pozwalał mnie na cały dzień pracy.
Nowy iPad Air z M3 wyposażony został w znane już w Apple ładowanie przez USB-C o mocy 20 W. I znów, patrząc z perspektywy branży, nie jest to najszybsze ładowanie. I znów, mnie to zupełnie nie przeszkadza. W moim workflow, w zdecydowanej większości przypadków mam przestrzeń na nawet kilka godzin ładowania, więc nie potrzebuję szybszego ładowania. Jeżeli w dłuższej perspektywie dostanę w zamian dłuższą żywotność baterii, to będę zadowolony. Obiecałem jednak we wstępie przyjrzeć się iPadowi Air 11 z M3 tak, jak patrzyłby na niego typowy użytkownik, więc tutaj mały apel do Apple (dojebany rym!), może dałoby się to ładowanko w standardzie trochę przyspieszyć?
Nowe Magic Keyboard i Apple Pencil Pro
Poza niebieskim 11-calowym iPadem Air w wersji z Wi-Fi + Cellular oraz 1TB przestrzeni dyskowej dostałem do testów także zupełnie nowy Magic Keyboard oraz Apple Pencil Pro. Taki zestaw zastąpił mi na jakiś czas laptopa, więc przyjrzyjmy się także tym dwóm elementom. Magic Keyboard do złudzenia przypomina klawiaturę laptopów od Apple. Na tyle to podobne sprzęty, że orientowałem się, że to nie mój MacBook, jak nie działały skróty, które mam zdefiniowane na laptopie. Podłączana magnetycznie, oferująca wiele kątów nachylenia Magic Keybord kosztuje astronomiczne 1 399 złotych, jednak jak myślicie o potraktowaniu iPada jako sprzęt do pracy, to moim zdaniem warto rozważyć jej zakup, zwłaszcza jak w pracy piszecie, albo korzystacie z narzędzi, w których klawiatura może ułatwić wykonywanie zadań.
Zawsze chciałem mieć Apple Pencil Pro, ale po pierwsze musiałbym dokupić do niego iPada, a po drugie jakiś czas temu porzuciłem karierę designera, a nawet wcześniej nie rysowałem tyle i na takim poziomie, by tłumaczyło to zakup Apple Pencil Pro i iPada. Apple Pencil Pro to jednak najlepszy rysik na rynku, a przynajmniej najlepszy z jakim się spotkałem i jeżeli planujesz rysowanie bądź chociaż szkicowanie na iPadzie to moim zdaniem must have. Nie chcecie wydawać prawie 650 złotych, a chcecie zobaczyć czy praca z pencilem będzie Ci odpowiadać? 250 złotych taniej kupicie Apple Pencil – do notatek i prostych ilustracji wystarczy.
Gdybym miał kupować tablet, to jedyne, nad czym bym się zastanawiał, to rozmiar. iPad Air 11 M3 jest dla mnie odrobinę za mały i wybrałbym raczej wersję 13-calową. Zdecydowanej większości użytkowników ten sprzęt wystarczy do wszelkich zastosowań. Nie trzeba więc zerkać na wersję Pro. Cena testowanego modelu to 6 299, a zestawu nawet 8 347 złotych, jednak ceny 11-calowego iPada Air zaczynają się od 2 999 złotych, więc każdy może dopasować sprzęt do swoich potrzeb. Szukasz tabletu do pracy i zabawy? Kup iPada Air z M3, odpuść sobie Androida i inne wynalazki!















