Microsoft obiecał uśmiercić przeglądarkę Internet Explorer i dotrzymał słowa. Dziś, po niemal 27 latach od debiutu, znienawidzona przez wielu użytkowników aplikacja zostaje pozbawiona oficjalnego wsparcia. To realny problem na wielu przedsiębiorstw.

W ubiegłym roku gigant z Redmond zakomunikował użytkownikom oprogramowania sygnowanego marką Microsoft zbliżające się zakończenie wsparcia dla przeglądarki internetowej, która zadebiutowała w kwietniu 1995 roku. U większości użytkowników platformy Windows wywołało to wręcz radość. Tak, IE bez wątpienia był zmorą domowych userów.

O ile w przedsiębiorstwach Internet Explorer stanowił twardy standard, o tyle – w zastosowaniach konsumenckich zniechęcał ociężałością, lukami bezpieczeństwa i brakiem integracji nowych technologii. Reasumując – w ostatnich latach swojej bytności Internet Explorer trącił myszką. Czy aby na pewno powinniśmy się cieszyć z jego odejścia? Nie do końca, ale zanim wyjaśnimy tę kwestię, warto przypomnieć sobie najważniejsze punkty historii IE.

R E K L A M A

Internet Explorer – o historii przeglądarki słów kilka

Nie będziemy analizować genezy IE, ale skupimy się na kilku istotnych datach i wydarzeniach. W końcu mówimy o przeglądarce internetowej, która będąc w szczytowej formie, miała dla siebie aż 90% rynku. Debiut Internet Explorer miał miejsce równolegle z premierą Windowsa 95, czyli w 1995 roku. Jako ciekawostkę dodam tylko, że swojego czasu IE całkiem sprawnie funkcjonował w ramach konkurencyjnego systemu Apple.

Microsoft Edge
Microsoft Edge oparta o silnik Chromium

Co więcej, stanowił integralną część oprogramowania Microsoft Windows i bez przeszkód wygryzł z rynku głównego konkurenta – Netscape Navigator. Krokiem milowym była trzecia odsłona przeglądarki, w której wprowadzono między innymi zgodność z CSS, Java oraz usprawnienia do obsługi HTML. Przedsiębiorstwa chętnie wykorzystywały dostępne narzędzia i integrowały swoje rozwiązania z przeglądarką. W efekcie spora część korporacji związała się z Microsoftem, a nawet się od niego uzależniła.

Stało się! Microsoft przestanie wspierać Internet Explorera w 2021 roku

Dobrze, ale co z użytkownikami indywidualnymi. Tutaj IE nieszczególnie sobie radził, a na pewno nie w kwestii wizerunkowej. Toporna nawigacja, powolne ładowanie stron internetowych oraz brak zgodności z aktualnymi trendami i technologiami wywoływała niechęć u konsumentów. To skutkowało odpływem użytkowników, którzy przenosili się do Firefoxa oraz Google Chrome. Ten ostatni stanowił gwóźdź do trumny przeglądarki Internet Explorer.

Choć Google Chrome jest dziś najpopularniejszą i jakby nie patrzyć, najlepiej wyposażoną aplikacją w swojej klasie, trzeba nazwać ją zasobożerną. Nie zawsze tak było. Początkowo Chrome cechowała nieopisana lekkość, która pomogła w „walce” z Microsoftem i IE. Dziś nie ma to większego znaczenia, gdyż Microsoft oficjalnie kończy wsparcie dla Internet Explorer. Są jednak pewne wyjątki

Koniec Internet Explorer – co należy wiedzieć?

Część osób zacznie się zastanawiać, co właściwie stanie się z aplikacjami, które bazują na rozwiązaniach dostępnych w Internet Explorer. Microsoft uspokaja. Obsługa serwisowa przeglądarki faktycznie zostanie zakończona, natomiast w Edge’u pojawi się specjalny tryb zgodności z IE, co oznacza, że pewna grupa użytkowników ma jeszcze czas przenieść się ze swoimi narzędziami do innego miejsca. Mówiąc o czasie, mam na myśli końcówkę 2029 roku, gdyż wtedy zakończy się wsparcie dla rzeczonego trybu.

 Internet Explorer
Fo.t Annie Spratt / Unsplash

Niezależnie od tego, czy pałaliśmy sympatią do leciwego już oprogramowania Microsoftu, czy też IE zniechęcał nas swoimi przywarami, trzeba oddać Microsoftowi to, że udało mu się opracować i wdrożyć oprogramowanie, które przez lata było standardem. Co istotne – przekonał do niego międzynarodowe korporacje, a to właśnie one cementują kwestię wykorzystania danego rozwiązania bądź warunkują jego porzucenie. Użytkownik domowy zmienia narzędzia, z których korzysta z dnia na dzień bez większego problemu i  straty. W przypadku przedsiębiorstw, sprawa jest zazwyczaj złożona. Wszystko przez zagnieżdżenie konkretnych rozwiązań, których nie można ot tak porzucić lub migrować.

Osobiście nie wspominam Internet Explorera zbyt ciepło. Przez lata pracy zawodowej, IE dosłownie sabotował moje działania, przez co, kiedy tylko mogłem, porzucałem go na rzecz sprawniejszej konkurencji. Mam tu na myśli zarówno natywne dla macOS, które użytkuję, Safari, jak i wieloplatformowego Google Chrome, który sprytnie spina większość bliskich mi usług. Przesiadka na Microsoft Edge, powtarzana kilkukrotnie w formie „próby”, okazała się niemożliwa. Natomiast nie oznacza to, że przeglądarka nie sprawdzi się u Was. 

Pamiętacie tegoroczne MWC 2022?