Glorious Model D3 – to zaskakujące, że mysz jest w stanie dalej mnie zaskoczyć
Gdybym miał być z Wami zupełnie szczery, to na liście sprzętów do testów po tych nastu latach obcowania z naprawdę przeróżnymi sprzętami, to mysze komputerowe byłyby dla mnie w czołówce najmniej atrakcyjnych sprzętów do testów (myśle, że mogłyby je prześcignąć tylko monitory). Tym większe jest moje zaskoczenie, że Glorious Model D3 wykrzesała we mnie prawdziwą ciekawość i zainteresowanie, bo to konstrukcja, która różni się wyraźnie od konkurentów.
Moje przygody z myszami były w zasadzie mało dynamiczne. Bardzo się przyzwyczajam do nich, tak samo jak do klawiatur, jeśli oczywiście wpisują się w moje oczekiwania. Kilka lat przepracowałem na Magic Mouse (którą początkowo bojkotowałem), potem przesiadłem się na kultowego Logitecha, ostatnio na Razera, a teraz… właśnie na prezentowanego jegomościa. To wcale nie znaczy, że poprzednie mysze były złe, absolutnie przeciwnie.
Glorious Model D3 to waga piórkowa
Glorious Model D3 to sprzęt na swój sposób wyjątkowy, bo producent postawił jasno na jej wagę i to jak się prezentuje. I musze przyznać, że to wyszło świetnie, ale tym samym oczywiście pojawiły się kompromisy, o których trzeba wiedzieć i które trzeba zaakceptować.
Najważniejsze cechy:
- Waga: 69g
- Wymienialne baterie
- Deklarowane 10+ h żywotności baterii
- 6 konfigurowalnych przycisków
- Sensor optyczny BAMF 3.0 30K
- kompatybilność: Windows, MacOS, Linux
- oprogramowanie: Glorious CORE (wspierane tylko przez Windows)
Co w pudełku?
- mysz (rzecz jasna)
- 2 baterie
- stacja ładująca
- 8k Hz dongle
- przewód USB-C
To, co najbardziej abstrakcyjne w tej myszy to jej waga, wynosi ona całe 69 gramów! Ten wynik jest absurdalny, abstrakcyjny i to naprawdę czuć pod ręką. Ta waga jest tak bardzo absurdalna, że przez pierwsze dni towarzyszyło mi uczucie braku tej wagi właściwej, jakby mysz była wybrakowana. To z pewnością ogromna zaleta Model D3 i na pewno docenią to osoby, dla których ten parametr jest kluczowy.
Waga to ogromna zaleta, ale by osiągnąć tak doskonały wynik, producent musiał poświęcić jeden istotny aspekt: bateria. W zestawie otrzymujemy doskonale wyglądającą stację, którą podpinamy przewodem do komputera i która jest tym samym ładowarką do baterii. W zestawie otrzymujemy dwie baterie do myszy, które możemy naprzemiennie używać, gdy ładuje się jedna, korzystamy z drugiej. Pojawia się jednak tutaj w zasadzie największa wada myszy, otóż: żywotność na baterii. Producent w specyfikacji mówi o 10+ godzinach działania na jednej baterii, z moich testów wynika, że z pewnością nie jest to wartość z plusem, a raczej 8-10h, ale trzeba oczywiście wziąć pod uwagę sposób, w jaki korzystamy z myszy,
Inaczej zachowa się bateria podczas wielogodzinnego grania, a inaczej podczas głównie biurowej pracy (mój przypadek). Nie zdarzyło mi się jednak, że musiałem wymienić baterię, kiedy druga była rozładowana, ale także nie uprawiałem wielogodzinnego grania w gry.
O zbliżającej się konieczności naładowania baterii, poinformuje nas led umieszczony na grzebiecie myszy, migający w kolorze czerwonym. To znak, że trzeba zrobić szybką podmianę baterii.
Konstrukcja Glorious Model D3
Mysz moim skromnym okiem 40 latka, który najpewniej nie do końca jest w głównym nurcie odbiorców tej myszy, wygląda bardzo elegancko jak na segment gamingowy. Jest co prawda LED, który serwuje kolory tęczy, ale w smaczny, nienachalny sposób. Po lewej stronie mamy 2 przyciski, na grzbiecie scroll i przełącznik rozdzielczości, a z tyłu miejsce dokowania baterii. Charakterystycznym elementem jest plastikowa szybka, przez którą widzimy włożoną w mysz baterię.
Stacja ładująca ma kanciasty kształt, z czterema diodami sygnalizacyjnymi, z tyłu miejsce na przewodu, a od frontu miejsce, gdzie wkładamy baterię do ładowania. Ten zestaw z pewnością będzie się doskonale prezentował na biurku.
Jeśli chodzi o wrażenia użytkowe, to najlepszym świadectwem niech będzie to, że pomimo moich silnych przyzwyczajeń, o których Wam wspominałem, to właśnie Glorious Model D3 jest moją aktualnie główną myszką, głównie do pracy, a czasem i do rundki w LoL. Oczywiście skłamałbym, gdybym powiedział, że nie frustruje mnie wrażenie ciągłego wymieniania baterii, ale to cena za niewiarygodną lekkość myszy.
Cena na czas tworzenia artykułu oscyluje w okolicach 480 PLN.







