9 na 10 deweloperów gier chce oznaczeń „Made with AI” – nowa ankieta pokazuje silny sprzeciw wobec opinii Tima Sweeney’a
W listopadzie ubiegłego roku Tim Sweeney, prezes Epic Games, wzbudził niemałe zamieszanie stwierdzeniem, że sklepy z grami takie jak Steam nie powinny wymagać klauzuli o wykorzystaniu AI przy produkcji gier, nazywając taki mechanizm bezsensownym. Od tego momentu minęło trochę czasu i tak się składa, że wiemy już co na ten temat sądzą najważniejsze osoby w procesie game developmentu – sami deweloperzy.
W ramach cyklu AI Week, serwis GamesIndustry.biz przeprowadził ankietę, która jednoznacznie wskazuje oczekiwania deweloperów wobec oznaczania treści generowanych z użyciem sztucznej inteligencji umieszczanych w grach. Według wyników ankiety, wiele twórców jest za tym, aby korzystać z tego typu tagów przy jakimkolwiek wykorzystaniu takich technologii na którymkolwiek z etapów procesów produkcji. Co więcej można wywnioskować z tych danych i co mogą one oznaczać w kontekście przyszłości branży?
Szczerość przede wszystkim
Nim zaczniemy, chciałbym zaznaczyć kilka rzeczy, żeby wszystko było jasne. W ankiecie przeprowadzonej przez GamesIndustry.biz wzięło udział 826 pracowników branży gier, pracujących w różnych działach, różnych firmach i różnych krajach.
Zaczynając od najbardziej wyeksponowanej ze wszystkich statystyk, około 88% procent respondentów opowiedziało się za tym, żeby wykorzystywanie generatywnej AI było oznaczane na stronie produktu w sklepie z grami.

Deweloperzy ewidentnie cenią sobie pod tym względem szczerość, ponieważ ponad 70% respondentów opowiedziało się za wykorzystywaniem tego typu oznaczeń nawet jeśli AI zostało wykorzystane przykładowo przy sprawdzaniu kodu, różnorakich zadaniach natury organizacyjnej czy też przy tworzeniu prototypów i pracy koncepcyjnej.

Jednomyślność w tych kwestiach jest czymś naprawdę imponującym, aczkolwiek ich zdania trochę się rozbiegają, jeśli chodzi o rozróżnienie różnych typów wykorzystania tego typu technologii. Około 49% ankietowanych nie zgadza się z warunkami stawianymi przez Valve, według których oznaczone musi być jedynie wykorzystanie genAI do generowania treści, z którymi stykają się gracze.

Podobnie sprawa wygląda, jeśli chodzi o sposoby oznaczeń, gdyż około 66 procent deweloperów uważa, że wykorzystanie powinno być dokładnie opisane, z podziałem na konkretne rzeczy wykonywane z pomocą AI (z pomocą gotowych list lub samodzielnego opisania), podczas gdy dla 28% wystarczyłby proste stwierdzenie „tak lub nie”.
Nie dla AI przy pracy artystycznej
Jeśli chodzi natomiast o samo wykorzystanie AI przy procesie produkcji gier, pod tym względem wyniki mogą być naprawdę zaskakujące. Aż 78% respondentów stwierdziło, że w ogóle nie korzystają z narzędzi genAI przy tworzeniu gier. Pozostała garstka natomiast wykorzystuje takie narzędzia głównie do zbierania pomysłów, tworzenia dokumentów i raportów, automatyzacji takich rzeczy jak e-maile lub planowanie spotkań czy też do prototypowania i generowania kodu. Mało kto korzysta z AI do tworzenia zasobów takich jak grafiki, dźwięki i tym podobne.

Społeczność twórców gier stawia sprawę jasno, jeśli chodzi o wykorzystanie AI przy kwestiach artystycznych – dobra ilość generowanych treści przy procesie tworzenia gry to ich całkowity brak. Około 85 procent ankietowanych wyraźnie zaznaczyło, że sztuczna inteligencja nie powinna być wykorzystywana do tworzenia muzyki, efektów dźwiękowych, tekstów, fabuły czy też wszystkiego związanego z warstwą wizualną. W każdej z tych kategorii istniała również grupa osób (od 8 do 12 procent całkowitej liczby ankietowanych), która dopuszcza wykorzystanie AI do tworzenia treści o charakterze tymczasowym, na przykład przygotowanie próbek linii dialogowych tak, żeby aktorzy mieli jakiś punkt odniesienia przy sesjach nagraniowych.
Co przyniesie przyszłość?
Ankieta jednoznacznie pokazuje to, co uważają deweloperzy gier na temat sztucznej inteligencji. Mimo nieustającego rozwoju modeli do generowania treści takich jak obrazy, filmy czy dźwięki, twórcy gier wciąż cenią sobie ludzki aspekt tworzenia czegokolwiek, co objawia się zarówno naciskiem na dbanie o kierunek artystyczny jak i szczerość, gdy przychodzi im korzystać z tego typu narzędzi.
Jeśli więc zdanie 862 osób, które wzięły udział w tej ankiecie, jest podzielane przez całą społeczność, nie pozostaje patrzeć nam na przyszłość w inny sposób niż z nadzieją. Pozostaje trzymać kciuki, żeby za wiele się w tej kwestii nie zmieniło.
