Czy da się pogodzić wytrzymałość, wydajność i brzmienie?

 

To pytanie zadałem sobie, gdy rozpakowałem głośnik bluetooth Bang & Olufsen Beosound Explore. Przywitał mnie prostym zestawem dodatków. Klips, który można wykorzystać do powieszenia głośnika, kabel pozwalający na ładowanie oraz instrukcja obsługi. Uderzyły mnie niewielkie rozmiary oraz porządne wykonanie. To jest głośnik zamknięty w metalowej klatce! Solidny, ale jednocześnie schludny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby postawić go na półce i od czasu do czasu z niego skorzystać.

Ale uważam, że warto skorzystać z jego mobilności podkreślonej przez wytrzymałość. Ktoś lubi pracować w warsztacie przy swojej ulubionej muzyce? Śmiało można wziąć ze sobą Beosound Explore! Letnia wycieczka na plażę? Warto wrzucić do plecaka, wybrać się w jakieś ładne miejsce i spędzać czas przy sączącej się muzyce. Oczywiście z zachowaniem odpowiedniej głośności, aby nie przeszkadzać innym. Myślę, że Beosund Explore można też zabrać na jakiś offroad. Poszaleć z nim. Wygląda mi na dobrego towarzysza do takich przygód. Poza metalową osłoną ma klasę szczelności IP 67. Co oznacza, że jest całkowicie pyłoszczelny i chroniony przed zanurzeniem w wodzie (do 30 minut, maksymalnie 1 metr głębokości).

IMG 20220120 122325
Przyjemny i prosty design!

Dlatego sądzę, że sprawdzi się w różnych kontekstach. Sam lubię na wsi popracować przy muzyce i uważam, że przy Beosound Explore nie bałbym się, że stanie mu się krzywda. Pył i woda mu w sumie niestraszne, upadek też raczej przetrwa. Najwyżej trochę się odrapie.

Jak ktoś nie ma ochoty na takie przygody, to przecież można wykorzystać Beosound Explore w życiu codzienny. Gotując przy ulubionej muzyce, ćwicząc, a nawet grając. Sprawowałem go z Pstrykiem oraz swoim laptopem i byłem całkiem zadowolony. Jako wartość dodatkowa w rozgrywce mobilnej (np. na świeżym powietrzu na wsi) będzie idealny. Nie zauważyłem żadnych większych lagów. Samo sterowanie głośnikiem też jest przyjemne. Na samej górze znajduje się 5 przycisków, które dobrze reaguje na działania użytkownika. Dioda LED pozwala na szybkie sprawdzenie statusu głośnika oraz poziomu naładowania baterii.

IMG 20220120 122206
Prosty panel sterowania!

A teraz przyszedł czas na podjęcie kwestii wydajności. Jak długo można korzystać z głośnika? 27 godzin. A ile czasu potrzebuje do pełnego naładowania? 2 godziny. Dla mnie to są bardzo dobre wartości, dodatkowo podkreślające mobilny charakter urządzenia.

Została jeszcze sprawa brzmienia. Przyznam szczerze, że tutaj miałem pewne obawy. Głośnik korzysta tylko z jednego kodeka — SBC. A ten jest raczej nastawiony na wydajność urządzenia, niż na walory dźwiękowe. W środku Bepsound Explore siedzą dwa pełnozakresowe głośniki 1.8″ oraz dwa wzmacniacze 30 W klasy D. Zastanawiałem się, jak to będzie grało. Zacząłem klasycznie, od „Regin in Blood” Slayera. Pierwsze zaskoczenie. Nic nie burczy, nie nie brzęczy. Dobra dynamika gitarowych riffów. Przeskoczyłem na „Wpiekłowstąpienie” polskiego Sothoris. Gęste brzmienie, z mocną perkusją, chociaż ta mogła być minimalnie głębsza, aby podkręcić te metalowe wrażenia. Na koniec wybrałem się w zupełnie innym kierunku. Włączyłem „Inner Symphonies” Hani Rani oraz Dobrawy Czocher. Nie spodziewałem się jak olbrzymie zaskoczenie mnie czekało.

IMG 20220120 122306
Trochę większy od puszki groszku!

Beosound Explore bardzo dobrze poradził sobie z wyciągnięciem detali z tej płyty. Zachowała ona melancholijny i intymny charakter, wiolonczela i pianino nie straciły nic na selektywności brzmienia. Świetnie mi się słuchało tej muzyki. Chociaż, przyznaję, że minimalnie podkręciłem niskie tony, aby dodać głębi.

Ja jestem zadowolony. Serio. To jest niewielki głośnik, z porządnym brzmieniem. Sprawdzi się w wielu różnych zastosowaniach. Kosztuje 999 złotych, ale uważam, że jest warto swojej ceny. Mnie służył w trakcie składania modeli, grania oraz pisania. Dobry sprzęt, który może nie zadowoli melomanów, ale na pewno przypadnie do gustu tym, którzy cenią mobilność w połączeniu z solidnym brzmieniem.