AliExpress z gigantyczną karą od Komisji Europejskiej
Chiński marketplace AliExpress otrzymał od Komisji Europejskiej potężną karę w wysokości ponad pół miliarda euro. Chodzi o naruszenia ustawy DSA.
Komisja Europejska poinformowała właśnie, że chiński gigant został srogo ukarany za łamanie ustawy o usługach cyfrowych (Digital Services Act). Nie jest to pierwsza kara nałożona na wielką platformę e-commere’ową z tego państwa, bo nie tak dawno, w maju, na Temu została nałożona grzywna w wysokości 230 milionów dolarów. Przewinienia, których urzędnicy dopatrzyli na się na AliExpress muszą być jednak poważniejsze, bowiem KE wymierzyła niemal 3 razy wyższą karę. Chińczycy mają czas do 20 października na znalezienie trwałego rozwiązania problemów, jeśli nie wdrożą zmian, czekają ich kolejne, cyklicznie nakładane grzywny.
AliExpress musi zapłacić 550 milinów euro kary
Komisja Europejska orzekła, ze AliExpress nie dołożyło odpowiednich starań by zapobiec sprzedawaniu na platformie niebezpiecznych, podrobionych i nielegalnych przedmiotów, które ostatecznie trafiały do klientów w Europie. Obowiązek oceny i ograniczania ryzyka wprowadzania do obrotu tego typu produktów spoczywa na platformie zgodnie z zapisami ustawy o usługach cyfrowych. Wysokość nałożonej kary wynika nie tyle z istnienia naruszeń prawa, ale przede wszystkim z faktu, że niebezpieczny proceder trwał przez długi czas, a platforma nie robiła wystarczająco wiele, by walczyć choćby z podróbkami. Jeden z głównych zarzutów jaki pojawia się w komunikacie KE dotyczy zbyt małej liczby pracowników mających monitorować i usuwać trefne towary z ofert.
Rozprzestrzenianie się podrobionych ubrań, niebezpiecznych zabawek, niebezpiecznych kosmetyków i innych nielegalnych i szkodliwych produktów nie jest nieuniknionym kosztem zakupów online – jest to niewywiązanie się przez AliExpress z obowiązków wynikających z aktu o usługach cyfrowych. Skala nie jest wymówką
Zgodnie z ustaleniami Komisji, AliExpress nieprawidłowo oszacowało potrzebną ilość pracowników, którzy zajmowaliby się weryfikowaniem produktów, których nie powinno być na platformie. Zamiast zatrudnienia specjalistów firma postawiła na automatyczne systemy, które nieuczciwym sprzedawcom udawało się w dziecinny sposób oszukać. Co więcej, podrobione towary trafiały do systemów rekomendacji i pojawiały się w reklamach, co dodatkowo podbijało sprzedaż i utrudniało usunięcie ofert z obiegu. AliExpress nie monitorował także skuteczności wdrożonych przez siebie systemów moderujących. Nie sprawdzano nawet, czy system zapobiega ponownemu pojawianiu się w ofertach nielegalnego towaru.
To jeszcze nie wszystko, bo w toku postępowania wyszło na jaw, że AliExpress nie stosowało się do własnych zasad. Sklepy teoretycznie ukarane za handel podrabianymi czy niebezpiecznymi dla zdrowia przedmiotami mogły dalej swobodnie wystawiać kolejne produkty na platformie. Kolejne zarzuty dotyczyły tego, że zbyt mała liczba pracowników kontrolowała poprawne przypisanie produktów do kategorii, co umożliwiało ominięcie weryfikacji legalności. Platforma musi teraz podjąć kroki zaradcze i przedstawić Radzie ds. Usług Cyfrowych konkretny plan działania. KE daje sobie miesiąc na ocenienie przedstawionych założeń i wspólnie z AliExpress ustali termin wdrożenia nowych zasad. Patrząc na to jak wiele zarzutów ma swoje przyczyny w zatrudnieniu zbyt małej liczby ludzi w stosunku do skali działania platformy, wydaje się, że rozwiązanie jest proste. Pytanie tylko, czy AliExpress naprawdę zależy na wyeliminowaniu z obiegu nielegalnych i tanich podrabianych towarów z oferty.
