Lokalizator Apple AirTag zapobiegł oszustwu w czasie przeprowadzki pewnej rodziny ze stanu Kolorado. Urządzenie pozwoliło namierzyć nieuczciwego kierowcę.

Jakiś czas temu informowaliśmy o kradzieżach samochodów z wykorzystaniem lokalizatorów Apple AirTag. Nagłośnienie sprawy pomogło służbom na całym świecie otworzyć się na możliwy scenariusz przyczepienia AirTaga do wybranego luksusowego samochodu, a następnie jego kradzieży w miejscu z małą ilością świadków.

Tym razem jednak lokalizator znalazł się po jasnej stronie mocy. Nie jest to bowiem kolejny news o dokonaniu kradzieży z wykorzystaniem AirTaga. W tym przypadku urządzenie pozwoliło złapać nieuczciwego pracownika firmy przewozowej na oszustwie. Pewna kobieta użyła lokalizatora, by śledzić kierowcę ciężarówki, w której były jej rzeczy.

R E K L A M A

AirTag pomógł kobiecie śledzić transport przeprowadzkowy

Cała sytuacja wydarzyła się w Stanach Zjednoczonych. Ze względu na oddelegowanie męża kobiety do innej jednostki wojskowej rodzina postanowiła przenieść się ze stanu Kolorado do stanu Nowy Jork. Mieszkanka Kolorado była jednak nieufna, więc pozwoliła sobie umieścić wśród rzeczy załadowanych do ciężarówki lokalizator AirTag.

Początkowo chodziło o to, by móc sprawdzić, kiedy będzie można spodziewać się kierowcy ciężarówki w miejscu docelowym. Ostatecznie okazało się, że AirTag pozwolił przyłapać go na kłamstwie. Kiedy kobieta zadzwoniła do pracownika firmy przewożącej rzeczy, by dowiedzieć się, jak przebiega podróż, usłyszała, że mężczyzna jest jeszcze w stanie Kolorado, więc transport zajmie jeszcze kilka dni.

Kolejny skandal z Apple AirTag? Urządzenie śledziło TikTokerkę z baru do domu

W rzeczywistości AirTag wskazał, że kierowca znajdował się jednak w oddalonym o zaledwie kilka godzin od celu New Jersey.

Został więc przyłapany na kłamstwie, które później tłumaczył silną chęcią spotkania się ze swoją partnerką. Ostatecznie rodzina otrzymała wszystkie swoje rzeczy, a sytuacja zakończyła się happy endem.

Nie wiadomo, jakie były prawdziwe intencje kierowcy. Możliwe, że chciał on sprzedać rzeczy, tłumacząc później, że zostały skradzione. Mógł też chcieć po prostu przewieźć je gdzieś, gdzie mógłby je schować. Najprawdopodobniej jednak faktycznie chodziło o uzyskanie kilku dni na relaks pod pretekstem wykonywania pracy.

Tak czy inaczej, tego się już nie dowiemy. Najważniejsze, że cała sytuacja skończyła się dobrze i mamy potwierdzenie, że AirTag może też być niezłym zabezpieczeniem naszej własności.


Posłuchaj nas!