Steam Deck ze spadającą sprzedażą – nowe ceny przyczyną spadku o 82%
Steam Deck doczekał się podwyżki cen w maju 2026 roku i jak można się domyślić, dość szybko przełożyło się to na zmiany w popycie – zdaniem serwisu Boiling Steam, możemy mówić tu o spadku o aż 82 procent. Nie napawa to optymizmem…
Steam Deck pojawił się na rynku na początku 2022 i praktycznie z miejsca stał się hitem, ciągle utrzymując się w okolicach szczytu rankingu sprzedaży. Ten złoty okres dobiegł jednak końca po tym, jak Valve podwyższyło cenę urządzenia z powodu trwającego kryzysu na rynku pamięciowym. Jak zatem nowe stawki płynęły na sprzedaż i co to nam mówi o przyszłości rynku handheldów?
Steam Deck z 82-procentowym spadkiem
Nim przejdziemy do konkretów, warto byłoby sobie przypomnieć dokładny powód spadku popytu na Steam Decka, a jest nim znaczna podwyżka cen wszystkich wariantów urządzenia. W dniu 27 maja 2026, po kilku miesiącach nieobecności na rynku, Valve ogłosiło, że Steam Deck OLED wraca do sprzedaży z nowymi, wyższymi cenami.

Od tamtego momentu najtańszy wariant, wyposażony w dysk 512 GB, kosztuje 3279 zł (wcześniej 2599 zł), a wariant 1 TB aż 3879 zł (wcześniej 3099 zł). Starszy wariant z wyświetlaczem LCD, który przez długi czas był najtańszym wariantem urządzenia podwyżki się natomiast nie doczekał, bo kilka miesięcy wcześniej całkowicie wyleciał z oferty i od czasu do czasu jest dostępny w wersji refurbished.
Wiemy już jak mocno zmieniły się ceny – jak zatem przełożyło się to na sprzedaż urządzenia? Według analizy serwisu Boiling Steam, opartej na pozycji w tygodniowym rankingu sprzedaży na Steam, przychód ze sprzedaży Steam Decka zmalał o około 72%, a samo urządzenie spadło z 5. miejsca na 14. pozycję w rankingu.

Skąd więc pochodzi wspomniane wcześniej 82 procent? Steam określa swój ranking na podstawie przychodu ze sprzedaży, a nie ilości sprzedanych egzemplarzy. Jako że oprócz spadku przychodu, doszło również do wzrostu tzw. średniej ceny sprzedaży, czyli uśrednionej kwoty, którą zostawił każdy klient, po przeprowadzeniu odpowiednich wyliczeń, dowiadujemy się, że Steam Deck sprzedaje się w nakładzie z przedziału od 1,4 do 3 tysięcy sztuk tygodniowo.
Dla porównania, w 2025 roku, kiedy Steam Deck zajmował okolice 4. miejsca w rankingu sprzedaży i kosztował tyle, ile Valve początkowo zaplanowało, urządzenie sprzedawało się w nakładzie z przedziału od 11 do 18 tysięcy sztuk. Stąd możemy mówić o spadku w wysokości 82 procent. Ta sytuacja nie wygląda zbyt dobrze.
Ostatni bastion cenowy
Problemy, z jakimi mierzy się obecnie Steam Deck, świetnie ilustrują kierunek, w którym zmierza nisza handheldowa. Niegdyś, tego typu urządzenie było (względnie) tanim akcesorium, które pozwalało graczom zagrywać się w uwielbiane przez nich tytuły z dala od biurka. Urządzenie od Valve idealnie pasowało do tego założenia, bo pod względem ceny mocno rywalizowało z konsolami pokroju PlayStation 5 i było na tyle zbliżone cenowo do Nintendo Switch, że stanowiło atrakcyjną alternatywę dla tych, którzy chcieli grać mobilnie bez wpadania w sidła wąsatego hydraulika.

Jednakże, jak mogliśmy zauważyć w ciągu ostatniego roku, ceny handheldów powoli wspinały się na coraz to wyższe poziomy, a z pomocą RAMmaggedonu przebiły już granicę absurdu. Dobrym przykładem tego zjawiska jest Lenovo Legion Go 2, który debiutował w cenie ok. 5000 zł, oferując o wiele gorszą wydajność w grach niż wycenione podobnie laptopy.

Ambicje producentów i pościg za jak najlepszymi wynikami w benchmarkach sprawił, że znaczna większość rynku przeszła cenowo do segmentu premium, tym samym czyniąc Steam Decka i Nintendo Switch (zarówno oryginał, jak i jego następcę) najbardziej sensownymi handheldami na rynku. Cała ich atrakcyjność sprowadza do tego, że nie kosztują fortuny i odpalają gierki. Jakość oprawy, płynność rozgrywki i inne nowinki są drugorzędne — liczy się frajda z gry.
Nowa rzeczywistość
Niestety jednak, wszystko co dobre, kiedyś się kończy i tak samo sprawa wygląda w przypadku obydwu tych urządzeń. Steam Deck podrożał, przez co jego sprzedaż znacznie spadła. Nintendo Switch 2 jeszcze trzyma się w okolicach 2 tysięcy złotych, ale od września też podrożeje, a oryginalny Switch zniknie ze sprzedaży w Europie już w lutym. Nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie ceny wrócą na dawne poziomy – pozostaje więc liczyć na to, że nowa rzeczywistość potraktuje graczy z litością.
Steam Deck stał się idealnym przykładem tego, jak ważną rolę w przypadku konsoli do gier pełni cena. Valve wydaje się mieć w tej kwestii związane ręce i musi liczyć na cud, ale oby inni producenci wyciągnęli z tej sytuacje odpowiednie wnioski, nim będzie dla nich za późno.
