14.07.2026 10:03

To powinna być klapka idealna. Recenzja Motoroli razr 70 ultra

Razr 70 ultra to flagowa klapka Motoroli, która zadebiutowała na przełomie kwietnia i maja 2026. Jest to smartfon potężnie wyposażony i wykończony w niezwykły sposób. Ale jak sprawdza się w codziennym użytkowaniu i czy jest jest wart swojej ceny?

Motorola razr 70 ultra

Obok jednego z najnowszych składanych modeli Motoroli nie sposób przejść obojętnie. Razr 70 ultra wyróżnia się niezwykłym wykończeniem z materiałów wysokiej klasy, składanym 7–calowym  ekranem AMOLED, a wewnątrz pracuje topowy Snapdragon 8 Elite. Najmocniejszy wariant oferuje aż 16 GB RAM i 512 GB przestrzeni na dane, co wydaje się wręcz nadmiarowe dla typowego użytkownika. Na pierwszy rzut oka minusem tego smartfona może być tylko cena (6 tysięcy złotych), ale okazuje się, że mniejszych i większych uchybień jest nieco więcej. W tabeli plusów bynajmniej nie jest pusto, bo smartfon daje dużo swobody i radości z korzystania. Sprawdźmy jednak, jak to wygląda w szczegółach.

Unboxing i pierwsze wrażenia

Motorola jest oficjalnym sponsorem tegorocznych Mistrzostw Świata FIFA, co ma swoje odbicie na opakowaniu razr 70 ultra. Poza logotypem turnieju wytłoczonym na pudelku, w ustawieniach urządzenia możemy znaleźć specjalny dzwonek, co jest bardzo miłym akcentem, zwłaszcza, że trwa jeszcze faza pucharowa. Klapka Motoroli nie otrzymała jednak specjalnej edycji samego urządzenia tak jak razr fold i edge 70 fusion, dlatego na obudowie nie znajdziemy dodatkowych oznaczeń i akcentów związanych z Mundialem. Niemniej jednak unboxing razr 70 ultra to czysta przyjemność.

Motorola razr 70 ultra pudełko

Uwagę zwraca z pewnością fakt, że zarówno pudełko jak i nawet przewód USB są perfumowane. Daje to niezwykły efekt obcowania z produktem premium. Opakowanie jest ekologiczne, nie znajdziemy tu żadnych plastikowych folii, za co spory plus na konto konto producenta. Cieszy także dobrej jakości przewód USB-C, choć mógłby być nieco dłuższy, mierzy niemal metr i moim zdaniem do pełnego komfortu korzystania przydałoby się jeszcze 20 cm. Co ciekawe, kabel nie jest w żaden sposób obrandowany, ale wewnętrzna część końcówek ma czerwony kolor. Dobrze to wygląda i nadaje charakteru tak prostej rzeczy jak przewód do ładowania i transmisji danych. 

Motorola razr 70 Ultra

Komplet zawiera też pakiet papierowej dokumentacji, klucz do otwarcia tacki na kartę SIM oraz etui. Case ma dość specyficzną formę. Z jednej strony chroni ten niecodziennie w końcu zbudowany telefon, a z drugiej sprawia, że smartfon staje się ozdobą. Jej estetyka to rzecz jasna kwestia gustu. Moim zdaniem, z uwagi na złoty uchwyt oraz format przypominający damską torebkę, w zdecydowanej większości przypadków to etui spodoba się kobietom. Jak pisałem w moich pierwszych wrażeniach, szkoda, że ma chociaż wyboru koloru tego case’a. Myślę, że czarny byłby zdecydowanie bardziej uniwersalny.

Pierwsze wrażenia są świetnie. Motorola razr 70 ultra wyśmienicie się prezentuje, doskonale leży w dłoni i ma wszystko, czego można by oczekiwać od topowego smartfona w 2026 roku. Solidne wykonanie z materiałów klasy premium i wydajne podzespoły. Jednocześnie jest to urządzenie w formie telefonu z klapką, dlatego uwagę zwraca oczywiście kwestia widocznego miejsca, w którym zgina się ekran oraz wystające zawiasy. W pierwszych dniach te elementy mocno rzucały mi się w oczy, ale w później przestałem zwracać na nie uwagę. Najpierw przestały mi przeszkadzać zawiasy, których dziś już praktycznie nie zauważam.

Motorola razr 70 ultra PANTONE Cocoa
Zgięcie ekranu widoczne z bliska w słońcu

Co do powierzchni ekranu, to dużo zależy od tego co jest aktualnie wyświetlane i jak pada światło. Czasem zgięcie uwidacznia się mocniej, czasem mniej, ale fakt, jest taki, że ono po prostu wciąż tam jest. Czuć je też pod palcami przy scrollowaniu, widać je gdy przegląda się treści będąc na zewnątrz, a gdy świeci słońce, ciężko jest coś komuś pokazać na telefonie bez przekazania urządzenia z rąk do rąk. Niestety jedyne, co można z tym zrobić to to zaakceptować. Ja tak zrobiłem i bardzo doceniam ogromną przestrzeń roboczą jaką oferuje razr 70 ultra. 7 cali w smartfonie to naprawdę sporo.  

Forma i styl

Testowany przeze mnie egzemplarz to wersja PANTONE Cocoa, z wykończeniem z wytłoczonego forniru i miedziano-brązowymi ramkami. Nie będzie to pierwszy, ani pewnie ostatni raz gdy napiszę, że razr 70 ultra w tej wersji wygląda świetnie. Naturalne drewno jest eleganckie i nadaje całej konstrukcji sznyt. Struktura kojarzy mi się z wykończeniem wnętrza starych modeli Mercedesa, co dodatkowo podbija efekt materiału premium i jednocześnie gra na mojej osobistej nostalgii. Podobnie jak odbieranie i kończenie połączeń przez fizyczne rozłożenie i zamknięcie klapki. Ma to w sobie coś satysfakcjonującego, czuć tutaj vibe minionych lat. 

Aluminiowe ramki urządzenia są solidne i przyjemne w dotyku, sprawiają wrażenie trwałych. Smartfon waży 199 gramów i choć w porównaniu do iPhone’a czy Samsunga z serii Galaxy może to wydawać się dużą wartością, to nie przekładając kilku urządzeń z ręki do ręki nie trudno poczuć, by klapka Motoroli była przesadnie ciężka. Jeśli chodzi o grubość to w po rozłożeniu razr 70 ultra jest równie cienki jak iPhone 17, czy Galaxy S26, mierzy 7,2 mm. Naturalnie po złożeniu grubość urządzenia się podwaja i muszę przyznać, że po włożeniu do kieszeni, klapka Motoroli wyraźnie się w niej odznacza. 

Motorola razr 70 ultra Google Maps na zewnętrznym ekranie

Jest to jednak cena, którą warto zapłacić. W zamian otrzymujemy to, do czego składne telefony zostały zaprojektowane, a zatem co do zasady bezproblemową obsługę aplikacji, komunikatorów i połączeń na zewnętrznym ekranie bez konieczności rozkładania smartfona. Razr 70 ultra w zamkniętej formie ma wymiary 88,1 x 74 x 15,7 mm co sprawia, że jest to wyjątkowo kompaktowy i wygodny w obsłudze telefon. Sam wyświetlacz to świetnej jakości 165 Hz panel LTPO AMOLED z Dolby Vision i rozdzielczością 1272 x 1080 pikseli pokryty warstwą Gorilla Glass Ceramic.

Motorola razr 70 ultra Instagram na zewnętrznym ekranie
Instagram na zewnętrznym ekranie

Testując tę Motorolę byłem zaskoczony, jak wiele można zrobić na 4–calowym zewnętrznym ekranie. Spodziewałem się ograniczonej funkcjonalności i bardziej podglądania powiadomień niż realnego działania. Okazało się jednak, że da się odpowiadać na wiadomości (choć klawiatura potrafi zasłonić większą część wyświetlacza), sterować muzyką, przeglądać internet, Instagram a nawet uruchamiać aplikacje bankowe. Jest to szalenie wygodne. Gdy potrzeba większej przestrzeni roboczej, jeden ruch sprawia, że zyskujemy aż 7-cali, a sam ekran jest nie tylko duży, ale i fantastycznie wykonany. Mamy tu wyświetlacz AMOLED 165 Hz z Dolby Vision i HDR10+ o rozdzielczości 1224 x 2992 pikseli i szczytowej jasności 5000 nitów. Konsumowanie na nim treści jest czystą przyjemnością, nawet na zewnątrz w słoneczny dzień.

Motorola razr 70 ultra Mundial 2026
Transmisja meczu na świeżym powietrzu? Czemu nie?

Łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest jednak to, że z uwagi na umiejscowienie włącznika z czytnikiem linii papilarnych ciągle wkładam do kieszeni odblokowany telefon i w takiej też formie często go wyjmuję. To dlatego nierzadko widziałem ekran ustawień zewnętrznego ekranu czy też niechcący wywoływałem różne funkcje podczas sięgania po telefon. Palec ląduje automatycznie na czytniku, bo przez formę urządzenia jest to naturalne miejsce chwytu. Dokładnie z tym samym problemem mierzyłem się w Mudicie Kompakt. Polacy rozwiązali to w ten sposób, że by odblokować telefon trzeba nacisnąć przycisk, a je jedynie go dotknąć. Szkoda, że Motorola nie ma takiej opcji.


Szybko poszło. Meta wyłączyła Muse Image po fali krytyki

Szybko poszło. Meta wyłączyła Muse Image po fali krytyki

Meta ugięła się pod naporem krytyki swojego najnowszego produktu Muse Image i wycofała dostępność narzędzia. Poszło o wykorzystywanie danych ze wszystkich publicznych profili na Instagramie. Tuż przed weekendem informowaliśmy Was…

Ajaj, te bugi i lagi

Razr 70 ultra jak przystało na wydanego w 2026 flagowca to smartfon wręcz wypakowany funkcjami AI. Niestety z moich doświadczeń wynika, że ich działanie dalekie jest od ideału, a nawet więcej, bardziej one przeszkadzają, niż pomagają. Weźmy na przykład funkcję Co nowego, która ma czytać powiadomienia z komunikatorów i streszczać je w taki sposób, bym nie musiał czytać całych wiadomości. Pierwszy problem z tą funkcją polega na tym, że w większości przypadków widziałem komunikat, że nie mam żadnych wątków do nadrobienia, podczas gdy na ekranie widziałem ikony nieodczytanych wiadomości z Discorda czy Slacka. Sprawdziłem, aplikacja ma do nich dostęp. Na ten bug trafiłem wielokrotnie – nie był to jednostkowy przypadek. Czasem Co nowego widzi jakieś powiadomienia, czasem nie.

Druga kwestia dotyczy użyteczności podsumowań. Przyznam, że są trafne co do sensu przekazywanych wiadomości i dają dobry ogląd tego, co się dzieje, ale problem w tym, że AI nie rozpoznaje emotikon, co skutkuje tym, że nie raz trafiłem na podsumowanie typu Kasia dodała reakcję. Jaką? Żeby to sprawdzić musiałem otworzyć telefon i zajrzeć do komunikatora. Inną aplikacją bazującą na sztucznej inteligencji jest Uwaga – zarejestruj, transkrybuj i podsumuj. Program uruchamia nagrywanie, które jest następnie transkrybowane i podsumowywane, a na koniec powstaje z tego nowa notatka. Nie będę owijał w bawełnę, byłem porażony tym, jak niedokładna jest transkrypcja z tych nagrań, a co dziwniejsze, podsumowania trafiają w większości przypadków w punkt i czytając zapis rozmowy można się zaskoczyć, jak na podstawie takiego tekstu powstało dobre streszczenie.

Screenshot 20260622 140912 Notatki scaled
Tak naprawdę powiedziałem: „Funkcja Moto AI i Moto, to dwie osobne aplikacje, które mają w sobie AI i nie wiem, czym one się właściwie różnią.”

Muszę zaznaczyć, że nagrywałem się w niewielkiem pokoju, w którym nie było nikogo innego. Raz, że odczytany tekst jest nieprecyzyjny, dwa, są w nim nieistniejące słowa, a trzy, AI z jakiegoś powodu, gdy wygłaszałem swój monolog zrobiło ze mnie trzy osoby. Do sztucznej inteligencji wrócę jeszcze w kolejnym rozdziale, ale nim to nastąpi muszę poskarżyć się jeszcze kilka rzeczy w samym Androidzie i aplikacjach Motoroli. Na pierwszy ogień pójdzie wskaźnik baterii wyświetlany na zewnętrznym ekranie, który nie zawsze poprawnie się aktualizuje. Chodzi konktrejnie o wizualizację napełnienia baterii, która nie zgadza się ze stanem procentowym. Nie raz, nie dwa, nie trzy zdarzyło się, że 28% wyglądało na ponad połowę, a 52% jakby bateria była niemal pełna.

Jest to o tyle ciekawe, że wskaźnik na wewnętrznym wyświetlaczu nigdy nie miał takiego problemu. Niewiele dobrego mogę też powiedzieć o aplikacji Hello You, która agreguje newsy ze świata, plotki i artykuły. Z niewiadomej mi przyczyny w Ustawieniach, Region miałem ustawiony na Indie. Dlatego widziałem wiadomości z tego kraju na głównym ekranie. Okej, mogło się zdarzyć, gdyby to było tylko to, nawet bym o tym nie wspomniał. Problem w tym, że trzy tygodnie temu zmieniłem ustawienie na Polska i do dzisiaj dostaję powiadomienia z Hello You o nagłówkach indyjskich gazet.

W ciągu minionych tygodni kilkukrotnie też na zewnętrznym ekranie w miejscu, w którym wyświetlane są powiadomienia z aplikacji wyświetliła mi się ikona nuty. Wyglądało to jak powiadomienie z jakieś aplikacji, ale niestety wciąż nie wiem, której, bo dotykanie tej ikony nie daje żadnego efektu. Nie otwiera się żaden program, powiadomienia nie widać też po otwarciu telefonu. Notyfikacja widmo, która po jakimś czasie samodzielnie znika, by za kilka dni pojawić się ponownie. Innym razem zauważyłem, że zewnętrzny ekran w losowych momentach podświetlał się, gdy telefon po prostu leżał złożony. Nie było ku temu wyraźnego powodu, nie odnotowałem żadnego powiadomienia.

Zdarzały się także sytuacje, gdy animacje na tym mniejszym wyświetlaczu klatkowały, a nieraz i nie dwa było też tak, że po rozłożeniu smartfona, którego przez dłuższą chwilę nie używałem, przez kilka sekund na ekranie widziałem jedynie tapetę. Dopiero po chwili pojawiły się wszystkie ikony aplikacji. Ostatni bugów dotyczy blokowania urządzenia. Po zamknięciu klapki, telefon pozostaje odblokowany przez kilka chwil, czasem nawet do dziesięciu sekund. Sprawia to dziwne wrażenie, gdy po złożeniu 70 ultra i odłożeniu na biurko, dźwięk blokady słyszy się dopiero po dłuższej chwili. To zachowanie skutkuje też tym, że łatwo można włożyć odblokowany telefon do kieszeni, a wtedy na przednim ekranie samoczynnie mogą się włączyć aplikacje, albo edycja rozmieszczenia ikon. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się po smartfonie tej klasy tego typu problemów.

Fotografowanie

Razr 70 ultra dysponuje trzema aparatami fotograficznymi. Dwa umieszczone są na zewnętrznym ekranie i to z ich możliwości korzystałem najczęściej. Oba mają matryce o rozdzielczości 50 megapikseli, choć ta dedykowana szerokątnemu obiektywowi f/1,8 jest fizycznie większa niż druga, przechwytująca obraz ultraszerokokątnego oczka f/2,0. Jeśli chodzi o nagrywanie wideo to mamy tu możliwość zapisu w 8K przy 30 klatkach na sekundę, 4K od 30 do 120 i 1080p nawet do 240 klatek. Oprócz samych parametrów technicznych fotografowanie i nagrywanie Motorolą ma w sobie znów z coś z nostalgii. Po zgięciu ekranu o 90 stopni smartfona zamienia się urządzenia podobne do handycam’ów z lat 90. Co jednak ważniejsze, forma klapki daje cały wachlarz  możliwości ustawienia urządzenia w postaci namiotu czy składanego lusterka. To bardzo ułatwia kadrowanie, zwłaszcza w przypadku wideo. 

Zdjęcie zrobione Motorolą razr 70 ultra
Spojrzenie w górę czasem daje ciekawe widoki

Przy okazji chciałbym pochwalić Motorolę za niezawodną obsługę gestów związanych za nagrywaniem. Mam tu na myśli pokazanie przed obiektywem otwartej dłoni, która rozpoczyna, gest zaciśnięcia wywołujący pauzę i zaciśnięcie pięści dla zakończenia i zapisania pliku w pamięci. Jest to świetnie pomyślane i pozwala sterować kamera bez dotykowo. Tak solidnie wyposażonym smartfonem aż chce się robić zdjęcia i tu znów przydaje się składana forma urządzenia. Przedmioty, budynki i ulice można teraz uchwycić pod ciekawymi kątami dużo łatwiej i nie ma co ukrywać, to zachęca do kreatywności. Minusem aparatów Motoroli niewielki, dwuktrony zoom. Aplikacja aparatu daje oczywiście możliwość dalszego przybliżania (aż do 30x), ale korzystanie z niego nie jest dobrym pomysłem, jeśli zależy Wam na jakości uchwyconych zdjęć.

R E K L A M A

Aplikacja aparatu daje dostęp do trybu portretowego, zdjęć nocnych, panoramy czy długiej ekspozycji. Opcji jest sporo i na pierwszy rzut oka, mamy pod ręką wszystko, czego trzeba, łącznie z trybem PRO pozwalającym ręcznie ustawiać czas otwarcia migawki, ISO, czy dostawać balans bieli. Ja natomiast lubię w fotografii symetrię i w aplikacji Motoroli zabrakło mi przede wszystkim siatki i poziomicy. Mamy też do dyspozycji sztuczną inteligencję, która automatycznie poprawia każde wykonane zdjęcie. Nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązania. Procesowanie zdjęć przez oprogramowanie jest widoczne zwłaszcza przy korzystaniu z zoomu 2x (i więcej), gdy zrobione zdjęcie w pierwszej chwili prezentuje się, powiedzmy, dość niekorzystnie.

Zdjęcie zrobione Motorolą razr 70 ultra
Na tym zdjęciu oprogramowanie zmieniło punkt ostrości już po zrobieniu zdjęcia, bez akcji z mojej strony (trafiło dobrze)

Często widać jakby wyprane kolory i niewyraźne kształty obiektów, a po sekundzie, dwóch jakość zmienia się diametralnie na plus. Kilka razy zdarzyło mi się też w trybie portretowym, że na wizjerze (już po zrobieniu zdjęcia) zorientowałem się, że wyostrzenie niepoprawnie złapało obiekt. Byłem akurat w sytuacji, gdy nie miałem już czasu na drugi strzał i schowałem smartfon do kieszeni. Kilkanaście minut później otworzyłem galerię i zobaczyłem, że oprogramowanie przetworzyło zdjęcie i mój obiekt był już poprawnie uchwycony.

Wideo w zwolnionym tempie:

razr 70 ultra na codzień 

Najnowsza i najmocniejsza propozycja Motoroli dla fanów telefonów z klapką to smartfon, który przyciąga wzrok. Wygląda fantastycznie, jest wykonany z należytą dbałością o detale, a korzystanie z niego to czysta przyjemność. Zewnętrzny ekran jest na tyle funkcjonalny, że większość codziennych aktywności można na tym smartfonie wykonywać bez otwierania go. To bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Choć na mniejszym ekranie nie mieści się wiele, to bez problemu da się odpisać na pojedynczą wiadomość, czy szybko przejrzeć newsy w przeglądarce. Scrollowanie social mediów w teorii jest możliwe, ale będzie to zadanie dla wytrwałych. 

Motorola razr 70 ultra

Przyciski boczne są tak umiejscowione, że zawsze są pod ręką (a mówiąc ściślej, pod palcem). Gest uruchamiania aparatu przekręceniem nadgarstka tak szybko wchodzi w krew, że po kilku dniach zacząłem odruchowo to samo robić z iPhonem, co oczywiście nie przynosiło żadnego efektu. Kończenie rozmów zamknięciem klapki daje jakąś dziwną satysfakcję, podobnie jak odbieranie telefonów (ah, ta nostalgia…), aż nie chce się rozmawiać przez słuchawki. Ogólnie rzecz biorąc, kultura pracy Motoroli razr 70 ultra jest na bardzo wysokim poziomie. Snapdragon 8 Elite i 16 GB RAM daje wystarczający zapas mocy na wszelkie aktywności, takie jak gry, mnóstwo otwartych w tle aplikacji czy nagrywanie filmów w wysokiej rozdzielczości.

Motorola razr 70 ultra

Mimo wszystko, jak wspomniałem zdarzają się przycinki animacji zewnętrznego ekranu i rzadkie, ale jednak, lagi tuż po otwarciu klapki. Trudno mi stwierdzić czy to wina samego Androida czy optymalizacji Motoroli, ale pozostaje mieć nadzieje, że przyszłe poprawki OS’u rozwiążą ten problem. To, co w codziennym użytkowaniu mi przeszkadza to sposób w jaki zamontowano obiektywy aparatów. Problem tu polega na tym, że zamiast większej wyspy mamy tu dwa okrągłe umieszczone naprawdę blisko siebie elementy, dookoła których cały czas zbiera się kurz. Do tego boczne krawędzie mają chropowatą strukturę, która wygląda super, ale niestety zgarania w tym samym czasie mnóstwo paprochów. Wygląda to po prostu nieestetycznie i trudno ten obszar doczyścić. 

Motorola razr 70 ultra
Kurz i bród gromadzący się nagminnie przy obiektywach

Pozytywnym zaskoczeniem z kolei była dla mnie bateria. Ogniwo o pojemności 5000 mAh zapewnia energię na cały dzień z okładem. Przykładowy dzień zacząłem z poziomem 100% o 7:45. Po około 2,5 godziny przeglądania internetu, w tym wymienieniu kilkudziesięciu wiadomości na Signal i obejrzeniu półgodzinnego filmu na YouTube o 13:45 miałem jeszcze 73%. Później odtworzyłem sobie jeszcze podcast i 15 minut pograłem. O 23:30 miałem jeszcze ponad połowę zapasu mocy baterii – 58%. Kolejnego dnia o 7:20 po mniej więcej godzinie streamowania z Apple Music wskaźnik pokazywał 48%. Dalej dzień wyglądał podobnie jak poprzedni, a więc przeglądanie internetu przez ponad godzinę, Signal, Instagram. O 14:30 doszedłem do 23%. Około 15 wybrałem się na spacer podczas którego przez godzinę niemal cały czas robiłem zdjęcia. Kilka minut przed 16.00 baterii zostało 10%. 

Podsumowanie

Motorola razr 70 ultra to smartfon, który zachwycił mnie jakością wykonania i wszechstronnością dwóch wysokiej klasy wyświetlaczy. Forma klapki i obudowa z forniru dodały szczyptę nostalgii, która uderzyła mnie tym bardziej, że dawno temu miałem świetną Motorolę V3xx. Duże wrażenie zrobiła na mnie bateria, która jest tak dobra, że przy tylko nieco oszczędniejszym trybie pracy wystarczyłaby na dwa dni. Jednocześnie rozczarowało mnie AI i zdziwiły bugi systemu w postaci powiadomień widmo, serwowanych mi wiadomości z Indii i wskaźnika baterii, który zupełnie na opak wizualizuje stan baterii. Gdyby zabrać zawodne funkcje działające na modelach sztucznej inteligencji i dzięki temu obniżyć cenę mielibyśmy smartfon premium, nad wyborem którego warto byłoby się poważnie zastanowić. Póki co, hardware na duży plus, a oprogramowanie do poprawy.

Plusy

  • Jakość wykonania
  • Użyteczność zewnętrznego ekranu
  • Nostalgia

Minusy

  • Sztuczna inteligencja
  • Montaż obiektywów aparatów bezpośrednio, bez wyspy

Dane techniczne

Procesor Procesor ośmiordzeniowy Oryon™
2 rdzenie o wysokiej wydajności + 6 rdzeni wydajnościowych
Częstotliwość taktowania do 4,47 GHz
Stworzony w oparciu o zaawansowany proces TSMC 3 nm
GPU GPU Qualcomm® Adreno™ 830
RAM 16 GB
Pamięć na dane 512 GB
Ekran Wewnętrzny 6,96″ AMOLED 165 Hz 1224 x 2992 22:9 Dolby Vision
Zewnętrzny 4,0″ AMOLED 1272 x 1080 Dolby Vision
Aparaty 50 MP, f/1.8, (szeroki), 1/1.56″, 2.0µm, PDAF, OIS
50 MP, f/2.0, 122˚ (ultraszerokokątny), 1/2.93″, 1.2µm
Łączność Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6e/7
Bluetooth 5.4
Bateria 5000 mAh
Ładowanie Przewodowe 68 W (41 minut od 0% do 30%), bezprzewodowe 30 W
Głośniki Głośniki stereo z technologią Dolby Atmos
Waga 199 g
Wymiary 171,5 x 74 x 7,2 mm (rozłożony), 88,1 x 74 x 15,7 mm (złożony)
Kolory PANTONE Cocoa, PANTONE Orient Blue
Cena 5999 zł