8.05.2026 8:00

MacBook Neo sprzedaje się tak dobrze, że być może trzeba będzie podnieść ceny

MacBook Neo okazał się hitem i wygląda na to, że nawet Apple nie spodziewało się aż tak dużego sukcesu. Wysoka sprzedaż drenuje jednak stany magazynowe i powoli kończą się zapasy wyprodukowane w starych cenach.

Apple MacBook Neo w cytrynowym kolorze

Najtańszy MacBook w ofercie amerykańskiego producenta sprzedaje się jak świeże bułeczki i ogromny sukces modelu wyposażonego w procesor z iPhone’a 16 Pro w znaczącym stopniu przyczynił się do bardzo dobrych wyników kwartalnych Apple. Firma w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku sprzedała najwięcej komputerów od czasu pandemii Covid-19, czego mało kto się spodziewał, zwłaszcza, że cały rynek laptopów wcale dynamicznie nie rośnie. Neo dość szybko okazał się pierwszym wyborem dla studentów i innych klientów, którzy do tej pory sięgali po Chromebooki i tańsze laptopy z Windowsem. Pojawiają się jednak informacje, że sukces najtańszego laptopa w portfolio stawia Apple przed trudnym wyborem.

MacBook Neo sprzedaje się lepiej, niż ktokolwiek przypuszczał

Przebywający na Tajwanie Tim Culpan były redaktor Bloomberga donosi, że według jego źródeł Apple zwróciło się do swoich podwykonawców z prośbą o zwiększenie produkcji MacBooków Neo. Z początkowo planowanych 5 – 6 milionów sztuk, obecne zapotrzebowanie szacuje się na 10 milionów, co nie pozostawia wątpliwości co do tego, że najtańszy laptop w portfolio marki okazał się hitem sprzedaży. Podczas niedawnej konferencji wynikowej Tim Cook przyznał, że Apple nie nadąża z dostarczaniem zamówień MacBooków Neo. CEO powiedział, że choć managerowie byli do tego produktu nastawieni bardzo optymistycznie, to nikt nie przewidział, aż sprzęt wywoła tak wielki entuzjazm wśród klientów.


Składany iPhone Ultra może i będzie drogi, ale za to naprawisz go taniej

Składany iPhone Ultra może i będzie drogi, ale za to naprawisz go taniej

Według najnowszych przecieków iPhone Ultra, czyli pierwszy składany smartfon od Apple będzie znacznie różnił się sposobem zaprojektowania od modeli konkurencyjnych. W przeciwieństwie do nich ma być znacznie łatwiejszy w naprawie!…

Rzeczywiście, czas oczekiwania na realizację zamówienia na polskiej stronie Apple wynosi w tej chwili 2 – 3 tygodnie, ale z tego co dziś sprawdzałem oficjalni resellerzy mają większą dostępność, w większości konfiguracji z wysyłką w 24 godziny. Portal Mac Rumors donosi jednak, że w USA zapasów brakuje, a jak dodaje w swoim najnowszym poście Tim Culpan, tajwańskie firmy Quanta i Foxconn robią co mogą, by wyrobić się z realizacją zamówień w fabrykach w Wietnamie i Chinach. Coś co byłoby wymarzonym scenariuszem dla niejednego producenta staje się jednak dla Apple sporym problemem, bo ceny podzespołów wciąż rosną, a MacBook Neo jest bardzo atrakcyjnie wycenionym sprzętem. Okazuje się, że problemem jest dostępność procesora A18 Pro.

Apple MacBook Neo w cytrynowym kolorze

Według źródeł Culpana chipy dostarczone przez TSMC w rozsądnych cenach, tudzież zapasy z produkcji dla iPhone’a 16 Pro właśnie się skończyły, a tajwański producent jest obecnie mocno obłożony zamówieniami dla branży AI. Kluczowe w całej sprawie jest to, że pierwsze partie układów montowanych w MacBookach Neo były de facto chipami przeznaczonymi dla smartfonów, ale ze względu na uszkodzenia i wady powstałe w czasie produkcji i w konsekwencji niespełnienie wszystkich wymogów technicznych, nie mogły finalnie trafić do topowych iPhone’ów. Binnowane chipy A18 Pro montowano więc masowo w MacBookach Neo, co oznaczało relatywnie niski koszt i solidną marżę na każdym sprzedanym laptopie. Warto w tym momencie przypomnieć, że A18 Pro w iPhonie posiada 6 rdzeniowe GPU, natomiast w MacBooku Neo rdzeni jest 5.


Mac mini w wersji za 2999 zł znika z oferty – kryzys pamięciowy dotyka Apple

Mac mini w wersji za 2999 zł znika z oferty – kryzys pamięciowy dotyka Apple

Kryzys na rynku pamięciowym trwa już od kilku miesięcy – wielu producentów musiało zmienić swoje plany wydawnicze albo znacząco podwyższyć ceny. Wyjątkiem w tym wszystkim było Apple, ale dobra passa firmy…

Teraz, gdy Apple zamówi w TSMC kolejne partie A18 Pro, będzie musiało zapłacić za nie pełną cenę, a dodatkowy rdzeń prawdopodobnie wyłączony zostanie software’owo. To oznacza istotny wzrost kosztów produkcji i spadek marży. Chyba, że wzrośnie cena pojedynczego komputera, ale wówczas skuszeni do tej pory niskim kosztem wejścia do ekosystemu Apple klienci mogą znów siegnąć po laptopy z ChromeOS. Na stole jest jeszcze opcja wycięcia z oferty najtańszej wersji 256 GB, podobnie jak niedawno stało się z iMakiem mini, lub, co sugeruje Tim Culpan wprowadzenie podwyżek, ale zaproponowanie klientom nowych kolorów, co miałoby osłodzić głębsze sięgnięcie do kieszeni. Moim zdaniem byłby to dobry moment na powrót serii Product RED. Póki co jednak próżno szukać potwierdzenia tych doniesień, ale biorąc pod uwagę fakt, że ceny elektroniki idą wciąż w górę, warto przygotować się na podwyżki.