The Boys wrócili z 5. sezonem. To będzie wybuchowy finał! O epizodach 1 i 2 słów kilka
The Boys wrócili wczoraj z dwoma odcinkami 5. sezonu. Długo nie czekałem – z samego rana włączyłem Prime Video i już dostarczam wam swojej krótkiej opinii na temat startu finałowej odsłony.
Na początku muszę wspomnieć, że bardzo cieszę się, iż to już finałowe spotkanie z Chłopakami. Mam wrażenie, że formuła w poprzednim sezonie już lekko się wyczerpała i w połowie poczułem zmęczenie materiału. I ja rozumiem jakie są reguły gry, ale nie zmienia to faktu, że nieśmiertelność Homelandera była już irytująca. Zaznaczam, że nie znam komiksowego materiału źródłowego, ale nie widzę możliwości, aby antagonista wyszedł w finale żywcem, a starcie z Butcherem wydaje się oczywiste. Może jednak scenarzyści nas zaskoczą? Tego wykluczyć nie można, bo już nie raz serwowali niestandardowe rozwiązania. Nie zapędzajmy się tak daleko, bo finał zostanie wyemitowany dopiero 20 maja 2026 roku. Na początek – ocenię start 5. sezonu.
The Boys – sezon 5, epizody: 1 i 2 – krótka opinia
The Boys w 4. sezonie zakończył się sporym cliffhangerem i przetasowaniem drużyny. Przede wszystkim Hughie, Cyc i Francuz zostali zamknięci w więzieniu Homelandera, którym rządzi oprawca z długim penisem, którym katuje więźniów. Brzmi absurdalnie? Cóż, serial już nie raz przyzwyczaił nas do supków o bardzo specyficznych mocach, więc zero zdziwienia. I oczywistym jest, że nasi bohaterowie szybko opuszczą strzeżoną placówkę, bo już sam zwiastun dużo nam zdradzał. Pytanie tylko w jaki sposób? I już końcówka pierwszego odcinka pokazuje widzom, że twórcy The Boys sygnalizują nam, że historia zmierza ku końcowi. Nie będę spojlerował, ale nie spodziewałem się takiego obrotu spraw i pewnego pożegnania.
Poza tym Homelander jest coraz bardziej zdemonizowanym bohaterem. Wściekłość buzuje z jego oblicza jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. To bomba gotowa wybuchnąć w każdej chwili. Jednak gdy nikt nie widzi to pokazuje swoje uczucia i Anthony Starr znowu staje na wysokości zadania. Aktorska perełka, która lśni z każdym epizodem coraz bardziej. Z drugiej strony mamy Butchera, który również nie patyczkuje się w tańcu. To postać wyparta z emocji, z którą ciężko sympatyzować. Coraz bardziej nieobliczalny i niebezpiecznie zbliżający się ze swoim obłędem do Homelandera. Karl Urban to druga, aktorska perełka i nic w tym temacie się nie zmienia.
Krwawo, zabawnie i z komentarzem społecznym
The Boys już dawno przestał parodiować kino superbohaterskie, a daje coraz większy komentarz, odwołujący się do współczesności. Porównania do Donalda Trumpa są oczywiste. W tym sezonie twórcy wzięli również na tapet sztuczną inteligencją i deep fake’i, co całkiem sprawnie może wykorzystać Homelander do swoich celów. Nie zabrakło również humoru, gdzie znalazł się bardzo niespodziewany smaczek dla fanów serialu Reacher.
W zasadzie dostajemy to, do czego przyzwyczaili nas Chłopaki. To nadal bezpardonowa rozrywka, pełna brutalności, przekleństw, niestandardowych chwytów scenariuszowych i worka drugoplanowych osób ze specyficznymi mocami. Tempo jednak jest o wiele większe aniżeli w poprzednich sezonach. Nie ma chwili na wytchnienie i nie ma się co dziwić, bo postaci i wątków do zamknięcia jest multum. Stawka też jest ogromna, bowiem Butcher cały czas planuje opracować recepturę, która zabije wszystkich supków.
Wracają starzy znajomi, a chciałbym zauważyć, że spin-off, czyli Gen V będzie na pewno połączony z The Boys. Wystarczy zobaczyć zwiastun, aby zauważyć obecność bohaterów z tamtej produkcji. Ja nie wykluczam mocniejszego nawiązania i kto wie – może finał będzie kontynuowany z 3. sezonie Gen V. Nie został on co prawda potwierdzony, ale zwiastuje, że niedługo to nastąpi, bo to dobrze oceniony serial, który miał też niezłą oglądalność.
Finał 5. sezonu The Boys będzie na pewno emocjonujący
Pierwsze dwa odcinki 5. sezonu The Boys to świetne połączenie kina superbohaterskiego, komedii i komentarza społecznego. To, za co pokochaliśmy Chłopaków, to dostajemy w skondensowanych dawkach. Czy jest to w jakiś sposób rewolucyjne? Poza jedną decyzją scenariuszową – ani trochę. Najważniejsze jednak, że jest dynamicznie i nie ma chwili na dłużyzny.
Tempo jest ogromne i twórcy co chwila dają pretekst do rozpierduchy i wybuchu flaków na cały ekran. Niemniej jednak świetnie się to ogląda i to zdecydowanie lepszy powrót niż rok temu. Nie mogę się doczekać kolejnych epizodów. Na pewno po finale dam wam znać, czy zakończenie całego serialu jest satysfakcjonujące. Na razie – jest dobrze.

