Świetne, gęste polskie uniwersum nordic noir. Recenzja 2. sezonu serialu Klangor
Klangor wrócił z 2. sezonem! W miniony piątek zadebiutowały dwa pierwsze odcinki, a ja miałem okazję obejrzeć całość przedpremierowo. I już wam ślę swoją bezspojlerową opinię, czy warto zabrać się za nową odsłonę popularnego serialu.
Klangor był na mojej kupce wstydu od dłuższego czasu. Pierwszy sezon zadebiutował w marcu 2021 roku, a ja nadrobiłem go dopiero pod koniec 2025 roku. Oczywiście motorem napędowym była zbliżająca się premiera kolejnej osłony. I to kawał kryminału oraz kina społecznego ze świetnym aktorstwem, gęstym klimatem Świnoujścia i interesującą narracją. Jedna z lepszych polskich produkcji ostatnich lat. I ja się zastanawiałem, czy potrzebujemy kontynuacji?
Klangor – recenzja 2. sezonu
Na szczęście twórcy podeszli do tematu bardzo odpowiedzialnie, nie siląc się na sztuczne dopisywanie kontynuacji do zakończonej już historii. To swojego rodzaju antologia. Powrócimy do Świnoujścia, usłyszymy taki sam motyw muzyczny, spotkamy się z paroma bohaterami (w mniejszym lub większym stopniu), ale oś fabularna jest zupełnie inna. To w zasadzie to samo miejsce akcji, gdzie bardzo istotną lokacją jest więzienie.
Główną bohaterką 2. sezonu Klangora jest Hela (Małgorzata Gorol), która powraca do Świnoujścia po 15 latach, aby odnowić kontakt ze swoją córką Wiki (Mary Pawłowska). Nie będzie to łatwe spotkanie, bo sporym nadużyciem byłoby powiedzenie, że kobieta jest „matką roku”. Córa nie chce jej znać. Relacje rodzinne nie będą jednak najważniejszą częścią serialu. Wiki nagle znika i rozpoczyna się śledztwo. Policja to jedno, ale Hela bierze sprawy we własne ręce. Brzmi znajomo? To kolejna część wspólna z pierwszym sezonem, czyli główny motyw. Na drugim planie znajdzie się więzienie, handel narkotykowy i toksyczna męskość.
Początkowe odcinki zaznaczają te wszystkie wątki, które w większym lub mniejszym stopniu są ze sobą splecione. To jak zostały one wszystkie zakończone to kwestia dysusyjna, bo mam wrażenie, że nie wszystkie z nich były tak bardzo potrzebne i finał niektórych z nich jest mało satysfakcjonujący. Niemiej jednak, Klangor świetnie się ogląda.
To kolejna interesująca sprawa kryminalna, gdzie tropy w każdym epizodzie prowadzą do wielu potencjalnych porywaczy Wiki. To, co się wydarzyło jest esencją fabuły. Trzeba też przyznać, że Klangor nie ułatwia nam sprawy. Każdy z bohaterów ma coś za uszami. Nikt nie jest tutaj krystyliczny. To dosyć ponury obraz smutnych mieszkańców Świnoujścia. Każdy z nich jest nieoczywisty, również główna bohaterka Hela.
Polskie nordic noir w najlepszym wydaniu
Gęsty klimat można ciąć w powietrzu maczetą. To polskie nordic noir w najlepszym wydaniu. Brudny obraz, gdzie ważnym elementem jest system więziennictwa i mroczne zakamarki ludzkiej duszy. Klangor mocno porusza też temat mężczyzn, którzy dla swoich kobiet nie są rycerzami na koniu, a wręcz odwrotnie – przemocowymi jednostkami o wybujałym ego, ale też o wielu kompleksach. Świetny dramat społeczny, który został bardzo dobrze ujęty w tej kryminalej opowieści.
Warto jeszcze wspomnieć, że do swoich ról powrócą dobrze znani z pierwszego sezonu: Magdalena Czerwińska jako Danka Schulze, Mariusz Ostrowski jako Artur Zawisza oraz Arkadiusz Jakubik jako Rafał Wejman. I są to dobre kreacje, ale show kradną inne postacie na czele z Małgorzatą Gorol, Piotrem Trojanem i Jackiem Belerem. To charyzmatyczni bohaterowie, którym nie do końca wiadomo, czy kibicować. To nie zarzut. Lubię oglądać na ekranie ludzi, którzy nie są idealni, bo po prostu – takich nie ma. Można oczywiście pomyśleć, że w tym serialu jest za dużo mroku, zero promyków nadziei, ale wpisuje się to idealnie w poważny ton produkcji. Mamy czuć ten gęsty klimat i mieć świadomość, że nie będzie to łatwa przeprawa.
Klangor to świetny serial z paroma mankamentami
Czy drugi sezon trzyma poziom pierwszej odsłony? Mimo, że wraca paru bohaterów to traktuje tę produkcję jako zupełnie oddzielną historię. Może i nie jest to taka antologia jak Detektyw, ale w podobych kategoriach będę ją oceniał, czyli mam na uwadze, że to nie jest kontyuacja, a wspólne gorzkie uniwersum, gdzie zakład karny i motyw zagadkowego zaginięcia człowieka jest kluczowy.
Ma jeszcze jedną część wspólną, czyli bardzo wazny epizod retrospekcyjny. Identycznie było w pierwszym sezonie. I podobnie – jest świetnie zrealizowany i sprawia, ze włos jeży się nam na karku. Nie będę za dużo zdradzał, bo zdecydowanie tajemnica jest najważniejszą częścią tego kryminału. Musicie mi trochę uwierzyć mi na słowo.
Drugi sezon Klangora ma pare bolączek, związanych z dużą liczbą watków. Mam też wrażenie, że nie wszyscy bohaterowie są tak elektryzujący jak powinni. To oczywiście świetne zagrane postaci, ale jest ich chyba zbyt dużo. Niemniej jednak to świetny serial. Trzeba jednak nastawić się na ponury klimat, gdzie mamy więcej odcieni szarości, aniżeli ciepłych barw. Mamy dopiero początek roku, więc dużo się może zmienić, ale prawdodobieństwo, że Klangor znajdzie się w TOP-ce najlepszych polskich seriali 2026 roku jest bardzo duże.
Klangor wystartował z 2. sezonem 9 stycznia 2025 roku na CANAL+. Zostały udostępione dwa odcinki. Kolejne – co tydzień. Będzie ich w sumie 8.




