17.09.2025 12:57

Świetny powrót z szacunkiem. Serial Gen V, 2. sezon – recenzja odcinków 1-3

Gen V wystartował dziś z 2. sezonem. Ja miałem okazję zobaczyć dwa, pierwsze odcinki przedpremierowo na specjalnym evencie zorganizowanym przez Prime Video. Postanowiłem jednak poczekać, nadrobić trzeci, dostępny odcinek i już śle swoją opinię.

Gen V

Pierwszy sezon Gen V to było świetne rozwinięcie świata The Boys. Interesujący bohaterowie, koncepcja szkoły w stylu X-menów, gdzie nie ma tematów tabu, a krew obficie tryskała po ścianach uczelni. Ponadto – to świetny pomost z serialem-matką. Prime Video nie poniósł fiaska przy realizacji tego spin-offu. Byłem ciekaw, co scenarzyści mają dla nas do zaoferowania w kolejnym sezonie, tym bardziej, że śmierć jednego z aktorów mogła skutecznie wpłynąć na jakość scenariusza. Jednak wyszli z tego obronną ręką. Jest szacunek, emocje, ale również sporo humoru i oczywiście – to, z czego dobrze znane jest to uniwersum, czyli jeździe po bandzie na całego.

Gen V (sezon 2, epizody 1-3) – krótka recenzja

Gen V

Pierwszy odcinek to bardzo obszerny wstęp, który może nieco namieszać w głowie osobom, które nie bardzo pamiętały finał poprzedniej odsłony. Mamy wrażenie, jakby ominął nas co najmniej jeden epizod. Sam musiałem sprawdzić, czy dobrze pamiętam, że ostatni odcinek 1. sezonu zakończył się uwięzieniem naszych głównych bohaterów, którzy w mediach zostali okrzyknięci przestępcami.

Scenarzyści zdecydowali się na uśmiercenie postaci Jordana, co jest oczywiście zrozumiałe ze względu na tragiczną śmierć aktora Chance’a Perdomo jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć do 2. sezonu. Otrzymaliśmy ogromny skrót wydarzeń i to bardzo konkretnych. Musimy zawiesić niewiarę, uwierzyć na słowo i przyjąć pewne rozwiązania.

Gen V

To informacje spoza kadru, bez retrospekcji. Żadnych recastów i szybkie pchnięcie fabuły do przodu, razem z oczyszczeniem win naszych supków. Nie zabrakło również konfliktów między nimi, poczucia winy i wzajemnych pretensji. Z jednej strony skrypt ten wydaje się napisany na szybko, z drugiej – rozumiem taką decyzję i czuć szacunek do zmarłego aktora. Na szczęście nie zabrakło emocji.

Są emocje, szacunek, żart i zero świętości

Gen V

W drugim odcinku powracamy już w pełni do dobrze znanej formuły zarówno z The Boys, jak i z Gen V. Komentarz społeczny, brak tematów tabu i bardzo sugestywne sceny przemocy. Mam też wrażenie, że jest więcej humoru. To żart komentujący współczesny świat (gag z Taylorem Sheridanem jest wspaniały, czy porównanie do ról Angeline’y Jolie bardzo trafne), ale również operujący pewnymi dziwnymi, zachowaniami bohaterów. Emma, która przypadkiem jest na haju to zdecydowanie coś, co mnie strasznie bawiło. Ponadto ujawnił potencjał komediowy Lizze Broadway. To również świetnie zachowany balans z elementami dramatycznymi i efektownymi scenami akcji.

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

W szkole jest nowy dziekan, który naturalnie nie ma dobrych zamiarów i rozszerza tok nauczania. Nasi młodzi superbohaterowie mają lekcje z promowania siebie w sieci jako influencerzy, czy są wpuszczeni na arenę walk, gdzie stają oko w oko z wielkim typem z młotem, który ma ich nauczyć, jak wykorzystać 100% swoich mocy. Kręgosłupy będą się łamać, a krew bryzgać na prawo i lewo. Dużo, nowych ciekawych elementów w kontekście edukacji supków.

R E K L A M A

Uniwersum The Boys ciekawie się rozwija, ale twórcy nie dają nam zapomnieć, że bohaterowie z głównego serialu są cały czas obecni. Już w pierwszych dwóch odcinkach swoje pięć minut ma Starlight oraz Deep. Smaczki dla fanów, ale sprytnie wplecione w fabułę.

Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo tęskniłem za Gen V

Gen V

Po trzech, pierwszych epizodach wiem jedno – tęskniłem za uniwersum The Boys. W 2. sezonie będzie na pewno dużo się działo i poznamy historię Marie, ale również samego Godolkina, czyli założyciela uczelni. Gen V daje nam komentarz na temat social mediów, jak i satyryczne spojrzenie na Amerykę. Twórcy nie są zbytnio subtelni i często serwują sekwencje związane z tylną częścią ciała. Ja jednak zawsze szanowałem ten świat – za brak tematów tabu i bardzo sugestywne, często obrzydliwe sceny.


Cmentarz dla zwierząt w polskich realiach. Minuta ciszy, 2. sezon – recenzja przedpremierowa

Cmentarz dla zwierząt w polskich realiach. Minuta ciszy, 2. sezon – recenzja przedpremierowa

Minuta ciszy od CANAL+ startuje z 2. sezonem już jutro. Ja miałem okazję obejrzeć wszystkie sześć odcinków przedpremierowo i już teraz dostarczam swoją bezspojlerową opinię. Drugi sezon Minuty Ciszy zaczyna…

To również dobrze zbudowany pomost z The Boys. Nie do końca podobał mi się skrót wydarzeń w pierwszym odcinku, ale też usprawiedliwiam twórców, bo czuć szacunek do zmarłego aktora. Nie wiem, czy dałoby się rozwiązać to lepiej. Nie mogę doczekać się kolejnych epizodów. Oj, czuje, że będzie się działo!