Czy przeglądarka AI to realna alternatywa dla Chrome i Safari? Sprawdziłem jak działają Dia i Comet
Przez ostatnich kilka tygodni korzystałem z przeglądarek AI: Comet od Perplexity i Dia stworzonej przez The Browser Company. Która z nich okazała się lepsza? Czy zwycięska aplikacja przekonała mnie, by porzucić Safari i Firefoxa?
Na rynku przeglądarek sporo się ostatnio działo. Najpierw Perplexity udostępniło publicznie swoją aplikację Comet, a niedługo później w sieci pojawiła się rywalka, przeglądarka Dia wydana przez The Browser Company, start-up, który stoi za projektem ciekawej i innowacyjnej Arc. Postanowiłem sprawdzić, co mają w sobie przeglądarki AI i o co tyle szumu. Korzystałem z nich równocześnie przez dłuższy czas i mam już kilka przemyśleń. Ciekawe, że gdy powoli układałem sobie końcowe wnioski z tego małego pojedynku, chatGPT udostępnił swój program o nazwie Atlas. To pokazuje, że rynek jest obiecujący i aplikacja od OpenAI z pewnością nie jest ostatnią tego typu jaka w najbliższym czasie się pojawi.
Przeglądarka AI? A po co to komu?
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o koncepcji przeglądarki AI, zadałem sobie pytanie, czy naprawdę tego potrzebujemy? Na starcie nie kupiłem tego pomysłu, bo jakiż to problem po prostu otworzyć Perplexity czy chatGPT w nowej zakładce i pogadać, albo ewentualnie wkleić linka z prośbą o wytłumaczenie czy analizę. Okazało się jednak, że nie doceniałem idei przeglądarki AI, a po kilku dniach doszedłem do wniosku, że to nie jest tylko umieszczenie okienka czatu na stronie startowej i dodanie bocznego paska ze stale otwartym polem do zadania pytania asystentowi AI. Tak naprawdę, przeglądarka AI zmienia wszystko, bo wywraca do góry nogami sposób, w jaki przez ostatnie 30 lat korzystaliśmy z Internetu.
Jeszcze kilka tygodni, może miesięcy temu wyszukiwanie, a rozmowa z czatem AI to były dwie zupełne inne rzeczy. Fizycznie od siebie odseparowane w oknie Chrome’a, Safari czy Firefoxa dwoma kartami. Z grubsza wyglądało to tak, że co prawda zadawało się generatywnej AI pytania, analizowało treści, zlecało nieskomplikowane prace na tekście, ale mimo wszystko i tak gdzieś tam zawsze koniec końców wyszukiwało się przez Google. Z czasem usługi takie jak Copilot, chatGPT czy Mistral dostały dostęp do internetu na żywo, co było pierwszym znakiem, że utarty przez dekady schemat zaczyna się zmieniać. Pierwsze próbowało namieszać Perplexity oferując swoją wyszukiwarkę, która była z dzisiejszej perspektywy wstępem do tego, by wydać własną przeglądarkę i totalnie zmienić to, w jak szukamy i nawigujemy w internecie.
Kluczem do zrozumienia, na czym polega rewolucja, jest zauważenie, że wyszukiwanie treści, stron w internecie i rozmowa z AI zlewa się teraz w jedno i to samo doświadczenie. Cały proces znalezienia odpowiedzi na pytanie, produktu w sklepie, czy przeczytania recenzji książki nie polega już na klikaniu w linki i samodzielnej analizie żadnych wyników. W idealnym świecie (dla The Browser Company i Perplexity) z czatu się właściwie nie wychodzi, a gotowe odpowiedzi przynosi na tacy asystent AI. To, że Comet i Dia nie służą do przeglądania internetu po staremu dotarło do mnie, gdy zobaczyłem, jak jestem leniwy.
Właściwie Comet zrobił to dobitniej. W przeglądarce nie AI, pasek adresu służy zazwyczaj do wpisywania zapytań do wyszukiwarki. Za to w przeglądarkach AI, wpisanie tekstu w to miejsce tożsame jest z zadaniem pytania asystentowi. Co za tym idzie, każdy wpis uruchamia od razu rozmowę, ale co gorsza, wyzwala już pierwszą odpowiedź bez żadnego kontekstu. A zatem przykładowo, gdy wpisałem matrix zmartwychwstania, bo chciałem sprawdzić ocenę filmu na popularnym portalu, dostałem żądany wynik, ale jednocześnie zobaczyłem odpowiedź czatu na pytanie o to, co to za film, kiedy powstał i tak dalej. A wcale tego nie chciałem. Dużo szybciej byłoby po prostu wejść na Filmweb (tak, samemu wpisać adres), a następnie tytuł filmu.
Podobnie, gdy chcąc sprawdzić rozkład jazdy autobusu, odruchowo wpisałem w pasek adresu mpk poznań, oprócz linka do głównej strony przewoźnika, dostałem też wyjaśnienie co to za firma, że formalnie powstała w 2000 roku, a jej historia sięga 1880, bo wtedy uruchomiono pierwszy tramwaj konny w mieście. Takich sytuacji, gdy zupełnie niepotrzebnie uruchamia się czat, bo ja nauczyłem się korzystać z wyszukiwarki jako skrótu do wejścia na strony, których adresy doskonale znam, było w pierwszych dniach mnóstwo. Aż strach pomyśleć, ile prądu poszło na marne. Z przeglądarki AI po prostu trzeba nauczyć się korzystać, ale stare nawyki ciężko się zmienia.
Dia dla minimalistów, Comet napakowany opcjami
Obie opisywane dziś przeze mnie przeglądarki oparte są na silniku Chromium, więc bardzo wiele je łączy, ale producenci dokonali znaczących zmian w ich interfejsach. Dia wydaje się aplikacją dla ceniących sobie prostotę, choć moim zdaniem posunięto się tutaj nieco zbyt daleko, bo w znacznym stopniu okrojono dostępne dla użytkownika w standardowym miejscu ustawienia. Tych wywoływanych z menu jest naprawdę niewiele, brakuje np. możliwości zmiany języka czy domyślnej wyszukiwarki (poza AI). Oczywiście te możliwości są teoretycznie dostępne, ale żeby się do nich dostać, należy otworzyć stronę dia://settings. Niestety właśnie teoretycznie, bo choć zmieniłem język na polski, to przeglądarka wciąż uruchamia się po angielsku. Gdy chciałem zmienić domyślną wyszukiwarkę z Google na Qwant, musiałem tę zmianę wykonywać kilka razy, bo z jakiegoś powodu się nie zapisywała.

Z kolei Comet to aplikacja, która ma wszystko to, co znamy z Chrome, plus całą paletę możliwości od Perplexity. Powiedziałbym nawet, że można poczuć się przytłoczonym ilością dodatkowych opcji. Na stronie startowej da się dodać widgety, takie jak zegar, kurs akcji wybranej spółki (Perplexity ma specjalną zakładkę dedykowaną finansom) czy pogodę. Sposobów na personalizację jest nieco więcej niż w przypadku Dia, ale już w pierwszych krokach zwraca uwagę fakt, że obie aplikacje chcą nas poznać i mieć możliwość zbierania dużych ilości danych. Obie oferują tryb, w którym rozmowy na czacie będą zapamiętywane i używane w przyszłych odpowiedziach. Dia podczas instalacji pyta o to Kto cię inspiruje lub kształtuje twoje poczucie smaku?, Co jeszcze Dia powinna o tobie wiedzieć? Natomiast Comet na szczycie zakładki Personalizacja ma pole tekstowe o tytule Przedstaw się.

Perplexity AI kontra jakiś model powiązany z OpenAI
Comet korzysta z modelu stworzonego przez Perplexity, natomiast Dia bazuje na rozwiązaniu od OpenAI. Jeszcze przedwczoraj przeglądarka twierdziła, że nie jest to chatGPT w żadnej konkretnej wersji, ale gdy zapytałem o to ponownie, dostałem nieco inną odpowiedź: Korzystam z modelu GPT‑4.1 uruchomionego w asystencie Dia. Oba rozwiązania oferują darmowe i płatne plany, co ciekawe zarówno Perplexity Pro jak i Dia Pro kosztują równo 20 dolarów miesięcznie. Ja testowałem darmowe wersje obydwu dostawców i napotkałem na pewne ograniczenia. Bezpłatne konto Perplexity pozwala wygenerować tylko dwa obrazy w ciągu doby, natomiast model zastosowany w Dia nie potrafi w ogóle tworzyć grafik, nawet w wersji Pro. Poza tym obie przeglądarki oferują podobną użyteczność swoich modeli przy przeglądaniu internetu.
Jak wspomniałem, zarówno asystent w Perplexity i jak i ten w Dia potrafią bardzo trafnie podsumowywać treści artykułów w internecie, ciekawą funkcją jest możliwość zadawania pytań do tekstu. Wówczas modele znajdują odpowiedzi w sieci w innych tekstach lub tłumaczą jakieś zagadnienie na podstawie informacji uzyskanych w pierwotnym materiale. Tu jednak trzeba uważać, bo Perplexity zdarzyło się halucynować (wymyślał nieistniejące w tekstach cytaty) i wiązać ze sobą artykuły niepowiązane ze sobą, np. dotyczące danej firmy i produktu, ale traktujące o wydarzeniach sprzed kilku miesięcy. Gdy tylko dane stwierdzenie wydało mi się podejrzane, dopytywałem o źródło takiej informacji. Niestety często okazywało się, że takowe źródło nie istnieje, bądź, gdy poprosiłem o konkretny link, dostawałem odnośnik do podstrony portalu informacyjnego zawierającego kilkadziesiąt linków do poszczególnych newsów.
Jeśli chodzi o samą obsługę modeli, to interfejs Comet jest wygodniejszy. Podsumowanie tekstu wykonuje się po jednym kliknięciu przycisku, który jest zawsze dostępny na pasku adresu, natomiast Dia ma przycisk Chat, po kliknięciu którego otwiera się zakładka, w której trzeba poprosić o streszczenie. Także, jak widać uzyskanie notki zajmie dwa, trzy kliknięcia więcej. Co ważne, Comet działa po polsku, a więc podsumowania także będą zawsze wykonywane w naszym języku. Dia domyślnie działa po angielsku i choć rozumie polski i można bez problemu prowadzić rozmowy, to jeśli użyjemy gotowego polecenia Analyze, wynik zawsze będzie po angielsku. Obie aplikacje dają też szybką możliwość zapytania o konkretny fragment tekstu, wystarczy go zaznaczyć na dowolnej stronie, a asystent AI od razu zakłada, że będziemy chcieli o niego zapytać, więc pojawia się on w oknie czatu.
Jako że Comet oraz Dia posiadają dwie podobne funkcje AI, z których do tej pory nie korzystałem, postanowiłem sprawdzić, jak poradzą sobie z prostym poleceniem. Perplexity nazwało to Zadania, natomiast Dia Skills: Umiejętności zamieniają proste zdania w powtarzalne procesy. Po prostu powiedz swojej umiejętności, co ma robić, a potem używaj jej lub edytuj, kiedy tylko chcesz. Perplexity o swojej opcji mówi tak: Twoje rutyny zyskują nową moc. Skonfiguruj zadania, aby dostarczać odpowiednie treści w odpowiednim czasie, automatycznie. Co istotne, Perplexity ma znów tę przewagę nad Dia, bo pozwala te zadania uruchamiać w harmonogramie, np. codziennie o określonej godzinie, a wynik przesłać na maila.

Mój test był prosty. Poprosiłem oba narzędzia, by wybrały najciekawsze wiadomości opublikowane dzisiaj i dotyczące Poznania. Dodałem, że nie chcę czytać o wypadkach drogowych, kradzieżach w sklepach i korkach. Miało też nie być informacji spoza miasta. Moje pierwsze wrażenia z działania Perplexity były bardzo dobre, bo faktycznie wśród odnalezionych i przesłanych informacji nie było nieinteresujących mnie treści, a maile wpadały na skrzynkę o ustalonej porze. Nie podobało mi się jednak to, że model zignorował moje wytyczne co do konkretnych portali, na których ma szukać informacji. Przysłowiowa czerwona lampka zapaliła mi się, jednak gdy zorientowałem się, że Perplexity AI nie wie, kiedy jest dzisiaj. W rezultacie dostawałem wiadomości z najróżniejszych okresów, choć w zadaniu wyraźnie zdefiniowałem, że interesują mnie newsy. W rezultacie na skrzynkę trafiały zestawienia wiadomości z np. 19.10.2025 o treści: Letnie atrakcje miasta: Rozpoczęto sezon kąpielisk oraz Letnie Święty Marcin z koncertami. Na początku października wpadła też informacja, że w rocznicę wybuchu II wojny światowej uczczono pamięć ofiar.

Zauważyłem też, że Perplexity każdego dnia przysyłało maila o innym temacie, np. 13 października Poznań: najciekawsze newsy dnia bez wypadków, 16 października Najważniejsze wydarzenia z Poznania – 8 czerwca, a kilka dni wcześniej Najciekawsze wiadomości z Poznania – 2024-06-XX. Inną wpadką, jaka przytrafiła się modelowi to pomieszanie ze sobą dwóch wiadomości, gdy na stronie z wynikami zadania wygenerowano informację, że na poznańskiej Cytadeli zmarł mężczyzna, a tak naprawdę chodziło o wydarzenie w parku miejskim w Gnieźnie. Wspólnym mianownikiem okazał się jedynie park. Co ciekawe, Dia nie zaliczyła ani jednego takiego potknięcia, z tym że w tym przypadku Skill wyzwalany był za każdym razem przeze mnie ręcznie.

Przeglądarka AI na co dzień
Jak pisałem we wstępie, z przeglądarki AI korzysta się inaczej. Wiele razy zdarzało mi się uruchomić rozmowę z asystentem AI, mimo, że wcale tego nie chciałem. Na te stare nawyki zdecydowanie lepiej odpowiada Dia, bo standardowo wpisany tekst w pole adresu rozpoczyna rozmowę z czatem, gdy na końcu wpisu postawi się znak zapytania. Jeśli nie, zapytanie zostaje przesłane do zwykłej wyszukiwarki. I to jest bardzo intuicyjne rozwiązanie, które polubiłem. Podoba mi się też, że w Dia mogę ustawić Qwant jako wyszukiwarkę nie-AI. Mogę zresztą jakąkolwiek inną.
W Comet niestety wygląda to tak, że każde zapytanie trafia do czatu, chyba, że zamiast [Enter] po wpisaniu hasła użyje się kombinacji [Shift] + [Enter]. Jest to mało intuicyjne i trudne do zapamiętania. Co więcej, alternatywą dla wyszukiwania z Perplexity AI może być Google i tylko Google. Dla mnie jest to nie do zaakceptowania, gdybym miał korzystać z Comet na co dzień. Comet ma jednak spory plus względem Dia, a mianowicie jego wbudowany adblock blokuje wszystkie reklamy na YouTube. Zarówno te odtwarzane na początku filmu, jak i przerywniki w trackie. Dia natomiast, mimo również wbudowanego adblocka przepuszcza reklamy na YT, dlatego, gdyby to był decydujący aspekt, wybrałbym Comet.
Decydując się na przeglądarkę AI, trzeba zmienić swoje nawyki. Sieć przegląda się inaczej, czasem dużo łatwiej pozyskać informacje, a czasem będzie nam brakowało po prostu strony wyników wyszukiwania. Rynek przeglądarek internetowych to łakomy kąsek dla firm tworzących generatywną AI. Każdy z dostawców LLM’ów chce zgarnąć dla siebie jak największy kawałek tortu, a gra toczy się oczywiście o dane. Aplikacja taka jak Comet czy Dia zbiera ich mnóstwo i trzeba mieć tego świadomość, rezygnując z tradycyjnej przeglądarki. Narzędzia oferowane przez AI kuszą wygodą i dostarczaniem gotowych odpowiedzi w mgnieniu oka, ale jak zawsze trzeba uważać na jakość prezentowanych informacji.
Po tych kilku tygodniach spędzonych z Comet i Dia dochodzę do wniosku, że ci, którzy wybrali już swoje AI i opłacają subskrypcję danego dostawcy, w zasadzie nie mają wyboru i będą korzystać z przeglądarki firmowanej przez dany model. Pozostali, zastanawiających się jeszcze nad wyborem będą mogli porównać dwa, trzy rozwiązania i zdecydować, z którego LLM’a najlepiej im się korzysta, bo tak naprawdę w przeglądarce AI najważniejszą rolę gra model AI, który zaszyto w kodzie danej aplikacji.











