Eve Aqua – automatyczne podlewanie w Twoim ogrodzie
Marka Eve na dobre zagościła w moim domu, sporo też poświęciłem jej przestrzeni na dailyweb. Dzisiaj kilka słów o kolejnym produkcie z ich stajni, mianowicie Eve Aqua czyli narzędziu do inteligentnego kontrolowania nawodnienia w Twoim ogrodzie.
Aktualny Eve Aqua to kolejna już generacja tego urządzenia, dostępna na rynku. Sposób działania jest dość prosty i zabierając wszystkie opcje smart, to po prostu narzędzie, które będzie serwować wodę do Waszego ogrodu, niezależnie w jaki sposób będziecie chcieli ją w tym ogrodzie zagospodarować. Zacznijmy jednak od samego początku
Przede wszystkim sposób montażu i zasada działania. Idea jest dość prosta, urządzenie podłączacie, a w zasadzie przykręcacie do źródła wody, czyli najpewniej kranu, który macie do dyspozycji w ogrodzie, niezależnie czy jest on na elewacji budynku, czy wyprowadzony w innym miejscu. Po drugiej stronie podłączacie wąż ogrodowy, przez który przepłynie woda. Cała magia dzieje się oczywiście pomiędzy tymi dwoma złączami, a to znaczy że Eve Aqua będzie sterować tym, czy woda ma lecieć czy nie, zależnie oczywiście od naszych upodobań.
No i tutaj zaczyna się cała magia i potęga tego prostego narzędzia, bo możecie zdecydować sami, czy woda ma być serwowana w określonych harmonogramach, czy chcecie przesyłać wodę na żądanie. Wszystko za sprawą aplikacji, w której możecie wszystko ustawić, ale o tym za chwile. To nie koniec rewelacji, bo dochodzi nam cały temat automatyzacji, np. kiedy czujnik deszczu wykryje, że padał deszcz, to automatycznie wyłączy podlewanie z Eve Aqua na ten dzień, itd.
Mój use case
W moim smarthomowym setupie nie mam skonfigurowanych żadnych skomplikowanych scenariuszów, chociaż i pewnie teraz takie mógłbym wymyślić (bo od niedawna mam zewnętrzny czujnik pogodowy, dzięki któremu mógłbym wykrywać deszcz), ale Eve Aqua ma bardzo odpowiedzialne zadanie. Początkowo, kiedy jeszcze nie miałem zrobionego systemu nawodnienia, Eve Aqua na żądanie podawała wodę do węża ogrodowego i jak z zdjęć producenta, podlewałem trawnik z podłączonym na końcu węża zraszaczem. Aktualnie, kiedy system nawodnienia jest już gotowy, przynajmniej dla trawnika i steruje nim osobny, niesmartowy sterownik, postanowiłem zaprząc Eve Aqua do… linii kroplującej. Otóż cała linia rozprowadzona jest wśród roślin wokół całej mojej działki tak, by podlewała m. in. laurowiśnie, a ja przyciskiem z Apple Home lub aplikacji Eve uruchamiam podlewanie.
I ot cały mój scenariusz, prosty ale niezbędny, szczególnie sprawdza się, kiedy jestem poza domem, bo mam pełną kontrolę nad tym, by moje przy-ogrodzeniowe roślinki nie uschły. Tak jak wspomniałem, można ten scenariusz zautomatyzować na bazie czujników pogodowych, które mam, ale wciśnięcie wirtualnego przycisku w aplikacji, który uruchamia fizycznie przepływ wody nie jest problemem dla mnie, a daje jakąś drobną satysfakcję. Oczywiście od Was zależy jak zechcecie użyć Eve Aqua i jesteście ograniczeni tylko własną wyobraźnią.
Eve Aqua co w opakowaniu?
Prócz urządzenia rzecz jasna, znajdziemy przejściówkę do węża ogrodowego i… dwie baterie AA, które zasilają urządzenie. Sposób ich montażu jest banalnie prosty, wystarczy wysunąć front urządzenia i otrzymujemy dostęp do bebechów, gdzie możemy umieścić baterie do zasilenia urządzenia.
Jeśli chodzi za to o samo urządzenie, to w stosunku do poprzedniej generacji mamy przede wszystkim miedziany gwint z filtrem do połączenia z naszym kranem. To bardzo ważna zmiana, bo wstyd się przyznać, ale raz udało mi się ten plastikowy gwint z poprzedniej generacji… złamać. Pociągnąłem wąż i plastik niestety nie wytrzymał.
Eve Aqua – specyfikacja
- Gwint: 26,5 mm / G ¾”
- Temperatura pracy: 4 °C – 50 °C
- Ciśnienie: Min 1 bar / 14.5 psi – Max 5 bar / 72.5 psi
- Odporność: IPX4, odporność na promienie UV
- Zasilanie: 2x baterie AA
- Połączenie: Thread
- Rozmiary: 77 x 95 x 128 mm
Ważne jest by zabezpieczyć wąż ogrodowy na taką sytuacje mimo wszystko, gdyby doszło jak w moim przypadku, że pociągnąłem go niechcąco nogą. Z miedzianym gwintem będzie z pewnością bardziej odporny na podobne sytuacje. Z tego co również zauważyłem, nawet jeśli element połamie się na dole czy u góry, to można go wymontować i podmienić, co nie było możliwe w poprzedniej generacji (czyli wygląda na to, że było więcej takich niezdar jak ja ;) ).
Z poziomu aplikacji macie możliwość zarządzania harmonogramem podlewania, automatyzacji, czy nawet informacji o tym ile litrów wody urządzenie przez siebie przepuści. Oczywiście prócz tego możecie zaprząc Siri i poleceniem głosowym wywołać operacje podlewania lub jego zatrzymania, a także sterować podlewaniem i automatyzacjami zarówno po stronie Apple Home, jak i w sposób bardziej zaawansowany z poziomu aplikacji Eve.
Eve Aqua to proste, bardzo funkcjonalne rozwiązanie, niezależnie od tego jak bardzo macie skomplikowany czy wręcz przeciwnie – prosty scenariusz podlewania jak ja, a na dzień publikacji artykułu kosztuje ono około 500 PLN.



