Na Una Watch poczekam jednak do jesieni, projekt łapie opóźnienie
Nie wszystkie projekty współfinansowane przez społeczność entuzjastów technologii finalizują się w terminie. Niestety na mój egzemplarz modularnego smartwacha marki Una będę musiał poczekać dłużej.
Od kwietnia niecierpliwie odliczałem czas do połowy wakacji, wypatrując maila od portalu Kickstarter z linkiem do ankiety, w której potwierdziłbym adres wysyłki mojego zegarka. Producent tego wyjątkowego sprzętu zapowiadał wysyłkę do końca sierpnia i jeszcze kilka tygodni temu wszystko wskazywało na to, że uda się dotrzymać terminu. 25 lipca dostałem prośbę o wypełnienie formularza z danymi adresowymi i wybranie koloru obudowy. Tuż przed weekendem, gdy dotarł kolejny mail, tym razem o tytule Important Update Regarding The Delivery Of UNA Watch! oczami wyobraźni widziałem już znajdujący się poniżej tracking number paczki. Niestety okazało się, że muszę uzbroić się jeszcze w nieco cierpliwości.
Una Watch zadebiutuje w październiku
Szkocka firma obrała sobie za cel stworzenie smartwatcha, który będzie niezawodnie działał przez wiele lat. Kluczem do długowieczności jest modularność obudowy oraz wszystkich elektronicznych komponentów urządzenia. W założeniu użytkownik będzie w stanie samodzielnie wymienić praktycznie każdy element na nowy, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Przede wszystkim chodzi o baterię oraz wyświetlacz, ale nie tylko. Cała jednostka centralna oraz czujnik optyczny także będą mogły być upgradowane. Idea jest fantastyczna, ale jak się okazuje, wcielenie jej w życie zajmie nieco więcej czasu.
Deweloperzy i inżynierowie stojący za projektem w opublikowanej na Kickstarterze aktualizacji poinformowali, że choć proces produkcji przebiega bez zarzutu, to wystąpiły pewne opóźnienia w dostarczeniu niezbędnych komponentów oraz pojawiało się kilka kwestii związanych z oprogramowaniem, których nie uda się rozwiązać przed końcem sierpnia. W oświadczeniu firma zwróciła uwagę, że konstrukcja smartwatcha została tak zaprojektowana, by zamiast klejenia poszczególnych elementów, jak to bywa w przypadku największych na rynku producentów elektroniki, postawić na śruby i podejście podobne do techniki łączenia elementów na zasadzie klocków LEGO. Wszystko po to, by użytkownik mógł samodzielnie wielokrotnie rozłożyć i złożyć zegarek nie naruszając integralności strukturalnej produktu.
Naszym celem jest uczynienie UNA najbardziej przyjaznym dla programistów zegarkiem na rynku, zapewniającym pełny dostęp do wszystkich czujników i płynną architekturę, która pozwala na stosunkowo łatwe tworzenie aplikacji, widoków, narzędzi i tarcz zegarka.
Una zapowiada także, że dodatkowy czas pozwoli na ulepszenie strony software’owej zegarka. Producent chce dać możliwość jak najłatwiejszego tworzenia aplikacji przez niezależnych programistów, udostępnić opcję integracji z zewnętrznymi środowiskami takimi jak Strava, Final Surge, Training Peaks czy Apple Health oraz umożliwić szybkie aktualizowanie funkcji monitorowania snu i stanu zdrowia. Sama architektura oprogramowania ma być przyjazna dla zewnętrznych deweloperów, by jak najwięcej chętnych osób mogło brać udział we współtworzeniu ekosystemu.
Z jednej strony oczywiście żałuję, że smartwatch od Una nie trafi w moje ręce jeszcze latem, bo o tej porze roku wygodniej byłoby przetestować jego funkcje sportowe. Z drugiej, mam pewną dozę wyrozumiałości wobec deweloperów stojących za tym projektem. Wierzę, że lepiej poczekać kilka tygodni dłużej i otrzymać produkt lepiej dopracowany, niż testować nie do końca zoptymalizowany sprzęt wymagający pilnych poprawek.

