Poznajcie HyperX ProCast czyli mikrofon pojemnościowy ze złączem XLR – pierwsze wrażenia
Dotarł do nas właśnie bardzo ciekawy mikrofon, poznajcie HyperX ProCast. To mikrofon na tyle wyjątkowy w setupie marki, bo wyposażony nie w gniazdo USB-A, a prawdziwe i słuszne gniazdo XLR. Oto garść pierwszych wrażeń.
Kilka mikrofonów, ale i nie tylko od marki HyperX mieliśmy okazję już testować. To sprzęt mocno ukierunkowany oczywiście na świat gamingu, czyli graczy, streamerów, a nawet pewnie i podcasterów. Ich rozwiązania zawsze łączą przyzwoitą jakość za całkiem rozsądną cenę, a doskonałym przykładem niech będzie ulubiony mikrofon Łukasza, HyperX Quadcast. Przyznam szczerze, że zazdrościłem mu tego mikrofonu, za czasów, kiedy sam korzystałem z rozwiązań wpinanych po USB. W moim przypadku przyszła jednak era interfejsu audio i złącza XLR i odkryłem nową jakość, niemniej uważam, że Quadcast to jeden z najlepszych cywilnych mikrofonów na USB.
HyperX najpewniej zobaczył, że poszedłem w XLR i postanowił wyjść mi naprzeciw, wypuszczając na rynek swój nowy model HyperX ProCast, który celuje w nieco wyższą półkę, a przynajmniej w grupę odbiorców nieco bardziej wymagających, bo wypuścił mikrofon ze złączem XLR. To w praktyce oznacza lepszą jakość, ale i konieczność posiadania interfejsu audio, a więc koszta takiego zestawu na pewno tym samym rosną. Niemniej zapewniam Was, raz posmakujecie i nigdy do USB nie wrócicie. Z moich obserwacji jeden z tańszych mikrofonów XLR za około 300 PLN (Samson C01) brzmiał lepiej z interfejsem audio niż najlepszy mikrofon USB. Tutaj możecie nawet posłuchać możliwości mikrofonów XLR za 300 PLN, jak i za 3500 PLN i poczuć różnicę.
Producenci najpewniej wyciągnęli interesujące wnioski, bo mamy ostatnio wysyp mikrofonów ze złączem XLR. Przykładem niech będzie ostatnia, równie ciekawa produkcja Logitech Blue Sona XLR, która jest dość droga, ale daje dość duże możliwości i wypada całkiem konkurencyjnie, patrząc na propozycje producentów, którzy są na rynku już wiele lat (Shure SM7B). Teraz do zestawienia dołącza HyperX Procast, o którym chwilę po premierze pisał także Paweł:
HyperX wielu kojarzy się zapewne głównie z linią słuchawek Cloud. Firma jakiś czas temu zaliczyła jednak całkiem udany debiut na rynku mikrofonów. Modele takie jak QuadCast, QuadCast S, czy DuoCast cieszą się sporą popularnością i niezłymi opiniami. Firma nie ukrywa, że są to urządzenia przeznaczone dla graczy, streamerów, influencerów i innych twórców treści. W portfolio HyperX brakowało jednak mikrofonu z prawdziwie wysokiej półki, zarówno cenowej jak i jakościowej. Tę lukę ma wypełnić zaprezentowany właśnie model ProCast.
Idąc dalej i posiłkując się charakterystyką Pawła:
Jak twierdzi producent, HyperX ProCast Large Diaphragm Condenser Microphone, bo tak brzmi pełna i jakże zawiła nazwa urządzenia, jest mikrofonem klasy profesjonalnej. Sprzęt wyposażono w złącze XLR i pozłacaną kapsułę pojemnościową z dużą membraną o charakterystyce kardioidalnej.
Brzmi nad wyraz interesująco, dlatego nie zwlekając, odpakowałem swój zestaw, by podłączyć go do interfejsu audio i zobaczyć, co faktycznie potrafi. Po tych zapowiedziach mikrofonowy apetyt był ogromny. Niestety okazało się, że w zestawie znajduje się tylko mikrofon i popfiltr, a nie ma niestety żadnego kabla XLR. To nie jest problem, kupiłem kilka sztuk w zapasie, przy okazji poprzednich testów, problem jednak leży gdzie indziej. Do HyperX ProCast wpinamy XLR żeński, a takiego niestety nie miałem. Szybkie zakupy i na efekty odsłuchu trzeba będzie poczekać.

Specyfikacja HyperX ProCast
- Część: Kondensator pozłacany spolaryzowany zewnętrznie
- Średnica membrany: 1″
- Charakterystyka kierunkowości: Kardioidalna
- Pasmo przenoszenia: 20 Hz~20 kHz
- Czułość: -38± 3d BV (1V/Pa przy 1 kHz)
- Maksymalny wejściowy poziom dźwięku: 140 dBSPL (THD 1% @1 kHz)
- Szum (RMS): -118 dBV (A-ważenie)
- Zakres dynamiczny: 123 dB
- Stosunek sygnału do szumu: 75 dB
- Impedancja wyjściowa: 160 Ω
- Wymagania dotyczące zasilania Phantom: 48 V DC, 3 mA typowe
Połączenia i funkcje
- Typ uchwytu antywstrząsowego: Wbudowany
- Filtr przeciwzakłóceniowy: Metalowy, zatrzaskiwany, demontowany
- Typ połączenia: Zbalansowane 3-pinowe XLR męskie
Elementy sterujące
- Pasywne urządzenie tłumiące (PAD): -10 dB
- Filtr górnoprzepustowy: -3dB @ 80 Hz, -12 dB/Oktawa
Specyfikacja fizyczna
- Waga (mikrofon): 376 g
- Waga (uchwyt wstrząsowy i pop-filtr): 127 g
- Waga całkowita: 503 g
- Wymiary: 134L x 102W x 209H (mm)
Wróćmy jednak do samej konstrukcji mikrofonu. Co ciekawe, wygląda on dość profesjonalnie, ale jest przy tym bardzo lekki. Osobiście nie mam z tym problemu, ale wiadomo, przy tego typu sprzętach, ich waga zawsze działa na korzyść, budując poczucie, że mamy do czynienia z najwyższej jakości materiałami, a to w dobie aktualnej charakterystyki produktów wcale nie musi być prawdą.
W zestawie mamy także pop filtr, który nieco odbiega od tego, jak zwykle takie filtry są przygotowane. Nie ma słynnej pończochy, nie ma wysięgnika, jest za to lekkie (najpewniej aluminiowe) rozwiązanie, które zabezpiecza fragment mikrofonu, niwelując wszystkie wybuchające dźwięki. Dodatkowo montowany jest w bardzo ciekawy sposób, bo bezpośrednio uchwytami do stelaża z koszykiem antywstrząsowym (który równie jest w zestawie, a to wielka zaleta, bo takie akcesoria zazwyczaj trzeba dokupić).
Zastosowana w mikrofonie pozłacana kapsuła pojemnościowa jest bardzo szczegółowa i dokładna. HyperX ProCast posiada jednak między innymi filtr górnoprzepustowy, który pomoże pozbyć się niechcianych niskich częstotliwości.
Najpewniej jutro dotrze do mnie brakujący kabel i biorę się za testy tego cuda. Pełna recenzja najpewniej w przeciągu najbliższych tygodni.


