4.05.2022 14:58

Układanie map w „Dorfromantik”

Najpierw zagrałem w „Dune: Spice Wars” i już miałem się brać za pisanie tekstu, ale coś odciągnęło moją uwagę.

sc8ust 1

Zdarza się, a co się odwlecze, to nie uciecze. Najpierw chciałbym polecić coś znacznie mniejszego, ale również mocno przyciągającego do ekranu. W zasadzie w opisywanej przeze mnie produkcji istotny będzie gamę design. Zwykłem mawiać, że ten element gier powinien być po prostu elegancki. Co przez to rozumiem? Ukształtowanie rozgrywki w taki sposób, aby wprowadzone mechaniki się uzupełniały, a nie rozpłaszczały całą grę. Jeśli faktycznie dochodzi do takiego sztucznego rozciągnięcia, to wtedy zawsze mówię, że dany tytuł przypomina kałużę. Głębi za specjalnie nie ma, za to jest pełno pływającego syfu. Na szczęście nie mogę tego powiedzieć o „Dorfromantik”.

Układanie map w „Dorfromantik”

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

Jest to projekt czterech studentów projektowania gier. Pierwsze prototypy pojawiły się w trakcie trwania game jamu „Ludlum Dare”, a potem zostały rozwinięte do pełnoprawnej produkcji. „Dorfromantik” zostało opublikowane najpierw we wczesnym dostępie, ale ten etap ma już za sobą. 28 kwietnia 2022 nastąpiła premiera. I uznałem, że w zasadzie to jest dobry moment na kupienie czegoś relaksującego, a na taką grę wyglądał mi ten projekt. Ile można walczyć, podbijać kolejne osady oraz wysyłać szpiegów? Nawet jeśli jest to w jakiś sposób angażujące, to czasem warto wybrać coś innego, tytuł, przy którym można się rozerwać, odpocząć, a przy tym trochę pomyśleć. Ale tak minimalnie, żeby człowiek nie czuł się przytłoczony liczbą wirtualnych problemów do rozwiązania.

Z takim nastawieniem odpaliłem „Dorfromantik”. Moim oczom ukazał się jeden, heksagonalny, kafelek. Leżący na samym środku ekranu. Z mogłem dołożyć kolejny, a potem następny i następny, i następny… Tak dokładałem, dokładałem, aż nie zauważyłem, że na tym dokładaniu spędziłem już 6 godzin!

Uważam, że największą siłą „Dorfromantik” jest prostota w rozgrywce. Wystarczy tylko dokładać kolejne elementy do mapy i nic więcej, prawda? To tylko pierwsza warstwa zabawy. Istotne jest tak, jak się układa mapę, ponieważ trzeba dopasowywać krawędzie poszczególnych części. W ten sposób zdobywa się punkty oraz dodatkowe elementy. Gra kończy się, gdy nie można już nic dołożyć. To wszystko brzmi prosto, ale wymaga sporo uwagi oraz logicznego myślenia. Żeby nie było za prosto na mapie pojawią się specjalne zadania, których wypełnienie pozwala na zdobycie nowych fragmentów mapy. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, błędne odczytanie aktualnego układu lub przeoczenie tego, że na kafelku znajduje się rzeka lub fragment linii kolejowej, aby zablokować sobie dalszą możliwość rozwoju.

Linia kolejowa oraz rzeka to specjalny rodzaj elementów. Łączą się przede wszystkim ze sobą, wymagają dokładania takich samych kafelków, aby zachować ciągłość. W ciekawy sposób odcina to od siebie poszczególne fragmenty mapy oraz wymusza myślenie na temat pojawiających się ograniczeń.

Czasem są to kończące się kafelki, a innym razem zwykła nieuważność przy ich układaniu. „Dorfromantik” odpręża, po skończonej partii miałem ochotę odpalić kolejną i spróbować pobić własny rekord. Dlatego uważam, że warto dać szansę tej produkcji. Przy czym nie należy się tutaj nastawiać na jakieś budowanie bazy lub drzewka technologiczne. W „Dorfromantik” celem jest ułożenie jak najpiękniejszej mapy, z wykorzystaniem różnych elementów. Szczególnie dużo satysfakcji daje optymalne wplecenie rzeki pomiędzy pola. Albo stworzenie olbrzymiego miasta otoczonego lasem! Tak, proste gry, często bywają piękne.