Władca Pierścieni: Pierścienie władzy zadebiutował z pełnym zwiastunem! Wyczekiwana, serialowa superprodukcja Amazon Prime Video już 4 września trafi na platformę stremingową. Będzie hit czy kit?

Władca Pierścieni – pierwsze materiały promocyjne i problem fandomów na Świecie

Zanim przejdziemy do krótkiej analizy zwiastuna serialu Władca Pierścieni: Pierścienie władzy,  warto zaznaczyć fakt, że dużo wcześniej pojawiły się materiały promocyjne w postaci zdjęć z planu lub teaserów. I cóż – opinie nie były zbyt przychylne.  Grafiki z bohaterami przedstawiały wizerunki ras, które nie były zgodne z kanonem J.R.R. Tolkiena. Otrzymaliśmy czarnoskórą Panią krasnolud (bez brody!), elfy i niziołki ciemniejszej karnacji. Fandom Władcy Pierścieni wyszedł z Shire z pochodniami idąc wprost na twórców nowej produkcji. Nie wspomnę, że są źródła, które sugerują szczepy ras (np. harfootowie, czyli hobbity o ciemnej karnacji), które wyglądają inaczej niż w filmach Petera Jacksona. Nawet została wystosowana petycja, w której fani chcieli wymóc zmiany castingowe.

R E K L A M A

Władca Pierścieni

To ostatnio dosyć popularne zjawisko, kiedy widzowie roszczą sobie prawa do dyktowania pewnych zmian. Miało to miejsce, kiedy ósmy, finałowy sezon Gry o Tron został krytykowany do tego stopnia, że  całkiem spora rzesza ludzi postulowała o nakręcenie go od nowa, natomiast showrunnerzy drugiego sezonu Wiedźmina powinni zostać zwolnieni. Nie wspomnę o toksycznym fandomie Star Wars, który doprowadził do tego, że twórcy słuchają się go i dzięki temu w wielkiej galaktyce mamy masę oklepanych bohaterów powyjmowanych z szaf, dwie planety na krzyż i zero kreatywności, poza paroma wyjątkami.

Ja przepraszam, że  tym wspominam, ale nie pochwalam takich zachowań. Coś się nie podoba – oceń 1/10, nie nakręcaj tematu i nie pisz petycji. Produkcja filmowa to ogromny sztab specjalistów i pomimo tego, że często krytykuje ich decyzję, nie roszczę sobie prawa do tego, aby de facto – być jedną z osób w ich ekipie. Wracając do meritum i pierwszych teaserów Władcy Pierścieni: Pierścieni władzy – mnie również one nie porwały, ale moim problem nie był kolor skóry bohaterów, a bardziej sztuczność, sterylność i okropnie widoczne CGI. Za to orki na pierwszych zdjęciach już wyglądały bardzo dobrze, Jestem natomiast przekonany, że część osób oceni serial 1/10 bez oglądania, bo nie zgadza się z ich wizją oraz wizualnie i politycznie coś nie gra.

Władca Pierścieni

Przypomina mi się sytuacja, kiedy Anna Boleyn miała okropne opinie od widzów, bo królowa Anglii była czarnoskóra. Finalnie – według opinii dziennikarzy  wyszła z tego średnia produkcja, ale za to aktorka dobrze wcieliła się w tytułową rolę. Ocena na Filmwebie to 1,4/10 od widzów, natomiast krytycy wydają opinie w okolicach 6/10. Oczywiście portale tego typu nie są stuprocentowym wyznacznikiem, ale wnioski nasuwają się same. Kończąc już wątek różnic między oryginałem a adaptacją/ekranizacją przejdźmy do opublikowanego zwiastuna Władcy Pierścieni: Pierścienie władzy. Pomimo tego, że nie wydaje osądów przed obejrzeniem pokuśmy się o małą analizę. Czy jest lepiej niż na pierwszych krótkich teaserach i czy może to być nowy hit Amazon Prime Video.

Pierwszy pełny zwiastun serialu Władca Pierścieni: Pierścienie władzy

I jest zdecydowanie lepiej, choć widać pewne mankamenty. Wydaje mi się, że czasem blue screen może wjechać za mocno, a momenty, kiedy otrzymujemy oślepiające światło to zabieg, aby ukryć fakt, że niektóre sekwencje były kręcone w studio. Jednak poza tym – jest moc, jest magia, przygoda i mnogość różnych ras. Czuć rozmach i ogromny budżet. Świetnie dopasowana muzyka, ciekawe kadry (szczególnie jeden w pełnej czerwieni w stop-klatce, ukazujący wizje eksplozji i śmierci) i klimat Śródziemia. Okręt wpływający do portu, czy ujęcie jak niziołki ruszają na wyprawę powodują miłe ciarki na ciele. Piękne, estetyczne zdjęcia, ukazujące przejmujące lokacje i narratorka, przedstawiająca bardzo ogólny rys fabularny.

Nie jestem przekonany, czy to będzie epicki serial z przejmująca historią, ale są ładne obrazki, mnogość bohaterów, młoda Galadriela (całkiem niezły casting) i jestem zaintrygowany czy dostaniemy przyzwoitą opowieść fantasy.  Czy będzie to hit na miarę Gry o Tron? Wątpię – Amazon Prime Video będzie bardziej znany z wysokiego standardu The Boys czy Wspaniałej Pani Maisel. Za całą pewnością trzeba odrzucić jeden fakt – to nie jest ekranizacja/adaptacja Silmarilionu jak początkowo zakładano. I to jeden z powodów, dlaczego serial będzie krytykowany.

Władca Pierścieni

Władca Pierścieni: Pierścienie władzy bez praw do m.in. Sillmarilionu

Władca Pierścieni: Pierścienie władzy to fanfik. Otóż – następuje dziwna sytuacja, w której twórcy chcą stworzyć 5-sezonową opowieść, opowiadająca o tym, co się wydarzyło przed Władcą Pierścieni i prawdopodobnie kończąc w Mordorze, jednak nie mogąc przedstawić faktów z Silmarilionu, Niedokończonych opowieści i Historii Śródziemia. De facto – serial Amazon Prime Video opiera się na trylogii Tolkiena, dodatkach do trylogii i Hobbita. To bardzo ryzykowny pomysł, tworzyć tak ogromną epopeję, przedstawiając wczesną historię, ale jednocześnie nie mogąc wykorzystywać potężnego materiału źródłowego. W zasadzie zanim poznamy bohaterów znanych z literatury i filmów Petera Jacksona (prawdopodobnie gdzieś w 3-4 sezonie) otrzymamy fiksacje na temat tego świata. Z jednej strony cieszę się, że ze światem Śródziemia zostaniemy na długo, z drugiej początek to inwencja twórcza twórców i jako oddzielna historia ma racje bytu, ale jak połączyć to wszystko z Drużyną Pierścienia i hobbitami? Sam Sauron może złapać się za oko.

Władca Pierścieni: Pierścienie władzy jako najdroższy serial w historii zadebiutuje 4 września 2022 roku na Amazon Prime Video

Możemy sobie teraz tylko gdybać, ale już niedługo przekonamy się czy Władca Pierścieni: Pierścienie władzy będzie wartościową produkcją, z której J.R.R. Tolkien byłby dumny. Premiera najdroższego serialu w historii już 4 września 2022 roku. Budżet produkcji to bagatela – 465 mln dolarów, z czego 250 wydano na prawa autorskie! I mowa tutaj jedynie o 1. sezonie – dla porównania: budżet całego ósmego sezonu Gry o Tron to 90 mln, a jeden odcinek Władcy Pierścieni: Pierścieni władzy kosztował 23 mln. Często budżet jest wysoki, ale finalnie go nie widać na ekranie, bo jego większość poszła na gażę aktorów – Czerwona nota jest tego najlepszym przykładem. Po odjęciu praw autorskich zostaje 215 mln na sam serial i myślę, że będzie to widać – nie mamy tutaj dużych nazwisk, na ekranie zobaczymy mniej znane aktorki i aktorów.

Serial Władca Pierścieni wraca do korzeni – zdjęcia kręcone będą w Nowej Zelandii

Władca Pierścieni: Pierścienie władzy zabierze nas w podróż, sięgająca II Ery Śródziemia, kiedy pierścienie władzy dopiero były wykuwane. W późniejszy sezonach prawdopodobnie akcja ma dogonić fabułę Hobbita i trylogię Władcy Pierścieni. Na ekranie zobaczymy m.in. Roberta Aramayo (Elrond), Morfyddę Clark (Galadriela), Josepha Mawle’a, Markellę Kavenagh (Elanor „Nori” Brandyfoot, Maxima Baldry’ego (Isildur), Owaina Arthura (Książę Durin IV), Nazanin Boniadi czy Tom Budgle. Twórcami serialu jest  Patrick McKay i John D.Payne, którzy razem współpracowali przy filmie Star Trek: W nieznane. Bryan Cogman (Gra o Tron) zajmuje stanowisko scenarzysty, a reżyserem został J.A. Bayona- całkiem sprawny rzemieślnik, który ma swoim koncie takie tytuły jak Niemożliwe, Siedem minut po północy, Jurassic World: Upadłe królestwo.