To już pewne. Wiemy, kiedy zadebiutuje Google Pixel 10a
Google Pixel 10a już niebawem pojawi się na półkach sklepowych. Producent oficjalnie potwierdził datę prezentacji swojego podstawowego modelu.
Ja już w styczniu pisałem o potencjalnej dacie premiery Google Pixel 10a, ale były to niepotwierdzone informacje. Wszystko jednak jest już jasne. Wiemy, kiedy zadebiutuje podstawowy model od Google’a. Przecieki się potwierdziły – producent ogłosił swoją prezentację na 18 lutego 2026 roku, czyli już niebawem. Został udostępniony również zwiastun promujący zbliżający się event.
Google Pixel 10a z oficjalną datą premiery

Google Pixel 10a to – jak można się domyślić – kolejna generacja po całkiem udanym Google Pixel 9a. Daniel miał go u siebie na testach i bardzo sobie chwalił możliwości tego modelu. W cenie 2 399 zł otrzymaliśmy naprawdę solidny sprzęt, który wiele zmienił w porównaniu do poprzedniej serii. Cytując kolegę mogliśmy doświadczyć m.in.: większej baterii z szybszym ładowaniem, lepszą formę z wytrzymalszą obudową, ulepszony moduł aparatu, większy i jaśniejszy ekran.
Czy Google Pixel 10a może pochwalić się większymi zmianami? Otóż – nie bardzo. Oczywiście, producent może trzymać jakiegoś asa w rękawie, ale na razie wygląda na to, że otrzymamy Google Pixel 9a w wersji 2.0. Pamiętajmy, że są to nadal nieoficjalne informacje, aczkolwiek na tym etapie nie przewiduje większych modyfikacji.
Google Pixel 9a vs Google Pixel 10a

Treści na Google Pixel 10a będziemy wyświetlać na 6,3-calowym ekranie AMOLED z płynną częstotliwością odświeżania 60 – 120 Hz. W środku znajdziemy 8 GB RAM-u i prawdopodobnie ten sam chipset Tensor G4.
Akumulator to ogniwo 5100 mAh ładowane z mocą 23 W, a na zestaw aparatów składają się dwie jednostki tylne: główna 48 MP (f/1,7) oraz szerokokątna 13 MP (f/2,2) i kamera do selfie 13 MP (f/2,2). Użytkownicy dostaną do dyspozycji dwa warianty – z 128 GB i 256 GB pojemności na dane. Wiemy również, w jakich kolorach pojawi się smartfon. To Obsidian, Berry, Lavender i Fog.
Nie będę ukrywał – jestem ogromnym fanem marki Pixel i polecam te smartfony każdemu znajomemu, szczególnie tym, którzy zastanawiają się nad przesiadką z iPhone’ów. Jednak tym razem producent średnio się postarał, oferując niemalże identyczny telefon. Pierwsze przecieki mówią o cenach takich samych, jakie występowały w momencie premiery Google Pixel 10a. Patrząc na to, że model sprzed roku można kupić za ok. 1600 złotych, to trochę nie widzę powodu, aby brać „dziesiątkę” w większej cenie. Na obecnym etapie nowa generacja nie oferuje niczego nowego – poza kolorem.
Nie zrozumcie mnie źle, Pixele to jedne z lepszych telefonów, jakie miałem okazję testować przez ostatnie lata, tylko po prostu zauważam stagnację. Po cichu liczę, że producent podczas prezentacji ogłosi dobrze chronioną innowację, która sprawi, iż użytkownicy nie wybiorą Google Pixel 9a. Oczywiście świetna oferta na start może nieco przekonać, ale jaka ona będzie (i czy w ogóle) o tym dowiemy się już za niecałe dwa tygodnie.
