Suunto Run 2 nie zadowoli wszystkich, ale sportowcy powinni być zachwyceni
Przyszła pora na podsumowanie ostatnich dwóch tygodni z Suunto Run 2 na moim nadgarstku. Test kończę z poczuciem pewnego niedosytu, bo o ile część sportowa działa świetnie, to jako smartwatch, Run 2 mógłby sprawdzać się lepiej.
Suunto Run 2 nie mógł trafić do mnie w lepszym momencie. Przygotowuję się właśnie do startu w krótkim, bo krótkim (5 km), ale jednak organizowanym biegu i jako, że do eventu zostało kilka tygodni, możliwość przetestowania zegarka ze słowem Run w nazwie zmobilizowała mnie do szybszego powrotu w rytm treningów. Byłem tym bardziej podekscytowany, że to moja pierwsza styczność ze sprzętem fińskiej marki cieszącej się renomą nie tylko w gronie sportowców, ale także w naszej redakcji. W moje ręce trafił najnowszy model serii dedykowanej biegaczom, czyli Run 2 w wersji All Black z pamięcią wewnętrzną 4 GB. Jak zatem ten sportowy zegarek sprawdza się nie tylko podczas treningów ale także na co dzień?
Suunto Run 2 – unboxing i pierwsze wrażenia
Rzut oka na opakowanie zagarka od razu daje poczucie, że ma się do czynienia z produktem wysokiej klasy. Producent zdecydował się na matowe wykończenie i przejrzystą komunikację dotyczącą zawartości. Podłużna forma kartonika może kojarzyć się z pudełkiem Apple Watch, ale warto zaznaczyć, że Suunto ma swój unikalny styl i nie próbuje nikogo naśladować. Grafiki jednoznacznie dają do zrozumienia, że Run 2 to zegarek sportowy i przyznam szczerze, że design zarówno pudełka jak i w pewien sposób spójnego z nim interfejsu samego zegarka bardzo mi się podoba. Jak pisałem jednak przy okazji moich pierwszych wrażeń, pudełko właściwe Suunto Run 2, które utrzymane w czarnej, dającej poczucie ekskluzywności stylistyce kłóci mi się z charakterem produktu dedykowanego uprawianiu sportu.
W wersji All Black, jak sama nazwa wskazuje, wszystkie elementu zestawu są czarne. A zatem obudowa zegarka, stalowy bezel, a także silikonowe paski. W skład kompletu oprócz wymienionych właśnie części wchodzi jeszcze ładowarka zakończona końcówką USB-C (także cała czarna) a także papierowa dokumentacja. Przewód mierzy 50 centymetrów, co w mojej ocenie jest dość nietrafionym wyborem. Za krótko, by mieć go na stałe wpiętego do ładowarki sieciowej i móc ładować zegarek na blacie biurka, a żeby korzystać z portu USB w laptopie, to jednak trochę za dużo. Przy takich niestandardowych końcówkach najchętniej widziałbym metrowe kable, które dają większą wygodę i swobodę. Pocieszające pozostaje jednak to, że po przewód nie trzeba będzie często sięgać, bo bateria działa naprawdę przyzwoicie.
Suunto Run 2 zrobił na mnie świetnie wrażenie. Kopertę wykonano z bardzo dobrej jakości materiałów, spasowanie obudowy jest na wysokim poziomie, miękkie silnikowe paski są bardzo przyjemne w dotyku, a spora ilość dziurek pozwala idealnie dopasować zapięcie. Już od pierwszych minut spodobała mi się też aplikacja, zarówno pod względem funkcjonalności jak i estetyki. Na początku mojej przygody z Run 2 na poczet minusów musiałem zaliczyć uciążliwy sposób wpisywania kodu odblokowującego (wirtualne odwzorowanie przewijanych rolek z cyframi zamiast klasycznej tablicy), a także niezbyt mocne magnesy utrzymujące zegarek na ładowarce. Niestety wystarczy byle ruch czy dotknięcie i końcówka się rozłącza.
Wygląd i jakość wykonania
Hasłem przewodnim Suunto Run 2 jest Adventure starts here (przygoda zaczyna się tu) i ten slogan doskonale odbija się w stylistyce smartwatcha. Począwszy od sportowego paska z poprzecznymi nacięciami, które nadają mu dynamicznego charakteru, przez fizyczne przyciski wystające poza obrys obudowy, by dobrze się z nich korzystało także w rękawiczkach, po solidne wykonanie ze stalowym bezelem. Na uwagę zasługuje też obrotowa koronka z wyraźnymi wyżłobieniami, po której widać, że nie jest tu tylko do ozdoby, za to świetnie sprawdzi się w ciężkich warunkach outdoorowych. Przede wszystkim jednak, Run 2 jest lekki jak piórko – waży jedyne 35 gramów, a to podczas treningów biegowych ma niebagatelne znaczenie.
Wymiary zegarka to 46,5 x 46,5 x 11,66 mm, co sprawia, że jeśli chodzi o rozmiar jest modelem uniwersalnym i nawet na mniejszym nadgarstku nie będzie wyglądał na zbyt duży. Dotykowy wyświetlacz pokryto szkłem Gorilla Glass. Jak wspomniałem już wcześniej, bezel wykonano ze stali nierdzewnej, natomiast druga część obudowy to poliamid wzmocniony włóknem szklanym. Oba materiały są pierwszy rzut oka nie do odróżnienia, a ich spasowanie stoi na najwyższym poziomie. Smartwatch w czarnym kolorze prezentuje się elegancko i nie wyróżnia się z tłumu, sam nie zwraca na siebie większej uwagi, co odnotowuję na plus. W sprzedaży jest także wersja Feather Gold, w której stalowa ramka ma inny kolor niż pozostałe elementy, co moim zdaniem nie wygląda już tak dobrze jak w przypadku All Black.
Podsumowując tę cześć podkreślę, że do jakości wykonania Suunto Run 2 nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Powiem więcej, byłem nawet lekko zaskoczony, że w tym przedziale cenowym (1279 złotych w oficjalnym sklepie producenta) można otrzymać smartzegarek wykonany tak solidnie. Jedyna rzecz, która w wyglądzie Run 2 nie przypadła mi do gustu to wytłoczenie nazwy producenta na lewej stronie obudowy. Wyraźny, srebrny napis SUUNTO znajduje się już na zewnętrznej ramce i wydaje mi się, że jedno oznaczenie marki na tak niewielkim przedmiocie wystarczy. To jednak wszystko, do czego mógłbym się przyczepić.
Funkcje sportowe
Suunto Run 2 może monitorować 32 dyscypliny sportu. Wśród nich znajdują się zarówno klasyki takie jak tytułowe bieganie, ale także kolarstwo, trekking, pływanie, wioślarstwo, trening obwodowy, narciarstwo, tenis, badminton czy trening halowy. Różne rodzaje ćwiczeń przyporządkowano do wyróżnionych kolorem grup, co ułatwia wybór w menu. Dyscypliny, które uprawiamy najczęściej znajdą się zresztą na górze listy w sekcji Ostatnie. O tym, że Suunto Run 2 to zegarek przede wszystkim sportowy niech świadczy fakt, że to naciśnięcie koronki, czyli głównego przycisku uruchamia tryb wyboru treningu. W zasadzie większość opcji i widgetów zegarka skupia się na tematyce sportu monitorowania wyników i postępów. Nie ma tu miejsca na dodatkowe aplikacje czy gry. Próżno też szukać kalendarza, listy kontaktów czy klienta poczty. Nawet powiadomienia ze smartfona nie są zbyt łatwo dostępne.
Chcąc wrócić do jako takiej formy skonfigurowałem w aplikacji trening interwałowy. W przeciwieństwie do Garmina, z którym miałem wyjątkowo nie po drodze, tu wszystko jest intuicyjne i łatwe do ustawienia. Treningów interwałowych można też zaprogramować więcej, każdemu da się nadać nazwę. Suunto oferuje też rozbudowane możliwości personalizacji ekranów trybów sportowych. Użytkownik może wybrać jakie informacje na temat aktywności mają się wyświetlać, w jakiej kolejności i ile w ogóle ma być ekranów do przewinięcia. To świetne rozwiązanie, bo danych które zbiera i prezentuje Run 2 jest mnóstwo, a mnie jako szlifującego formę pod pięciokilometrowy bieg może w pierwszych tygodniach treningów nie interesować np. szybkość spalania tłuszczu. Każdy zatem, od początkującego do półzawodowca skonfiguruje tu tryb najlepiej dopasowany do aktualnych potrzeb, skrojony dokładnie pod siebie.
Run 2 jest nieocenionym towarzyszem biegu, jazdy na rowerze, czy trekkingu w terenie. Podczas treningów biegowych doceniłem jego lekkość i nie będzie przesadą gdy napiszę, że niemal nie czuć go na nadgarstku. Wyświetlane informacje są czytelne, wyświetlacz AMOLED 1,23” jest wystarczająco jasny by nawet w pełnym słońcu dostarczać niezbędnych informacji, a sam interfejs zaprojektowano tak, by łączył praktyczność z estetyką na najwyższym poziomie. Suunto wie jednak, że mimo wszystko najważniejsze są dane, a tych Run 2 dostarcza bardzo wiele. W ich odczycie pomaga rozbudowana aplikacja pełna wykresów, wskaźników i tabel. W pierwszych chwilach można się w tym naprawdę pogubić, ale w miarę upływu czasu, prezentowane wartości TSS (oceny obciążenia treningowego), CTL (poziomu kondycji) czy ATL (poziomu zmęczenia) nabierają sensu i pozwalają zorientować się na jakim etapie budowania formy się znajdujemy.
Fani wszelkiej maści statystyk, wskaźników i wykresów będą zachwyceni, a ci którzy przesiądą się na platformę z Suunto z ekosystemów związanych typowo ze smartwatchami będą początkowo przytłoczeni. Ponownie odniosę się tutaj do Garmina, z którym miałem do czynienia już jakiś czas temu. W przypadku tej amerykańskiej marki sposób prezentacji tych skomplikowanych i szczegółowych danych mnie odrzucał, natomiast tutaj wzbudzał zainteresowanie i chęć wgryzienia się w dane. Aplikacja Suunto zasługuje na pełne uznanie, ale co do obsługi samego zegarka mam kilka zastrzeżeń.
Funkcje smart i obsługa zegarka
Szkoda, że nie da się w 100% pozbyć konieczności obsługi dotykowej. Jest to możliwe w trybach treningowych, co jak rozumiem ma wyeliminować przypadkowe dotknięcia rejestrowane w trakcie treningów, ale byłoby super gdyby interfejs dałoby się obsługiwać jedynie przyciskami i koronką. Jednocześnie nie rozumiem dlaczego, gdy wyłączona jest funkcja zawsze włączonego ekranu, wyświetlacza nie można obudzić stukając w niego. Jedynym sposobem jest naciśnięcie przycisku lub przekręcenie nadgarstka, ale sporadycznie bywa to zawodne, a czasem po prostu przydałoby się zobaczyć, która godzina nie ruszając ręką. Innym aspektem, na który warto zwrócić uwagę jest brak możliwości szybkiego powrotu do widoku tarczy. Przykładowo odczytując powiadomienie ze smartfona, by wrócić, trzeba nacisnąć dolny przycisk aż 4 razy przechodząc przez poszczególne poziomy menu.

Jeśli już jestem przy powiadomieniach, to nie mogę nie wspomnieć o tym, że gdy otrzymujemy nową wiadomość, to gdy treść czy zawartość pojawia się na ekranie, w nagłówku brakuje oznaczenia nadawcy. Na szczęście po wejściu w menu powiadomień, te pogrupowane są po nadawcach, ale pierwsze chwile po otrzymaniu wiadomości bywają pełne konsternacji. Szkoda też, że odczytanie wiadomości na smartfonie nie sprawia, że powiadomienie znika z zegarka i że dotknięcie ikony wiadomości na tarczy zegarka nic nie robi. Trzeba wejść do Panelu Kontrolnego a następnie Powiadomień. Kończąc temat zwrócę jeszcze uwagę na to, że zarówno notyfikacja o nieodczytanym SMS jak i przykładowo poranny raport snu wygenerowany przez Suunto ma identyczną ikonę. Można by to rozdzielić.
Niezbyt dobrze niestety działa też sterowanie muzyką. W momencie gdy na smartfonie zacznie się odtwarzać muzykę czy oglądać film, widget na zegarku nie wie o tym i nawet po jego otwarciu, informacja o tym, co jest streamowane nie jest aktualizowana. Trzeba nacisnąć pauzę i włączyć ponownie odtwarzanie, by na wyświetlaczu zegarka zobaczyć odświeżony widok z rzeczywiście w danej chwili streamowanym materiałem. Nie zawsze też poprawnie podawany jest czas utworu, czy podcastu. W kontekście sportowego zegarka nie jest to duża uciążliwość, ale to oraz kilka wspomnianych przeze mnie wyżej rzeczy pokazuje, że Suunto Run 2 to przede wszystkim sprzęt zaprojektowany z myślą o śledzeniu aktywności sportowej, ale funkcje smart to jedynie dodatek, któremu moim zdaniem poświęcono zbyt mało uwagi.
Muzyka offline i nawigacja
Niezwykła lekkość zegarka sportowego nie byłaby aż tak dużym atutem gdyby wychodząc pobiegać i tak trzeba by zabierać ze sobą ważący tyle co prawie dwie tabliczki czekolady smartfon. Suunto Run 2 ma na pokładzie nie tylko doskonałej klasy i szybko łapiący połączenie GPS ale także możliwość odtwarzania muzyki offline. W zależności od wariantu pamięci na dane będzie 4 lub 64 GB, ale nawet mniejsza pojemność wystarczy na ułożenie ciekawej playlisty nawet na dłuższe biegi czy przejażdżki rowerowe. Run 2 odtwarza pliki MP3, FLAC, WAV oraz AAC, a do urządzenia wgrać je należy przewodowo podłączając sprzęt do komputera. Warto też stworzyć playlistę, ale to robi się już w aplikacji Suunto na smartfonie.
Możliwość słuchania muzyki bezpośrednio z zegarka to świetne rozwiązanie i mogę tylko żałować, że podobnej funkcji nie ma mój UNA Watch. Wady? Niestety też się znajdą, o jednej już wspomniałem – magnesy trzymające zegarek na ładowarce nie są zbyt mocne, więc stosunkowo łatwo jest przerwać proces kopiowania plików z komputera. Druga niedogodność jakiej doświadczyłem, to to, że by słuchać muzyki offline trzeba przełączyć odtwarzacz na zegarku w… tryb offline. Po powrocie do domu, pojawia się problem z ponownym połączeniem zegarka ze smartfonem. Za każdym razem aplikacja Suunto twierdziła, że nie widzi urządzenia, a ratunkiem było wyłączenie i ponowne włączenie Bluetooth na smartfonie.
Suunto Run 2 posiada tryb nawigacji z mapami offline, który powinien sprawdzić się w nieznanym terenie. W ramach moich pierwszych wrażeń zwróciłem już uwagę na to, że w samym zegarku niestety nie da się nawigować do punktów POI w sposób znany choćby z aplikacji takich jak Google Maps. Aplikacja nie wyznaczy nowej trasy przejazdu, ale za to zarejestruje ślad i pozwoli wrócić po nim do miejsca startu. Szybko, łatwo i wygodnie można natomiast zaplanować trasę w aplikacji na smartfonie lub zaimportować plik GPX, KML lub KMZ, a następnie przesłać marszrutę do Run 2. To rozwiązanie działa bardzo dobrze, ślad jest widoczny, a sama mapa pozostaje na tyle szczegółowa, że bez trudu da się dotrzeć do celu, aczkolwiek nie wszystko jest idealnie.
Przeglądanie mapy na ekranie 1,32” nie należy do przyjemności, co więcej, widać niestety, że Run 2 w tym aspekcie brakuje mocy, bo karty nie przewijają się płynnie, a na efekt zbliżenia lub oddalenia trzeba dłuższą chwilę poczekać. Grunt, to trzymać się wyznaczonej trasy i nie oglądać się na boki. Mapa nie wyświetla też nazw ulic czy rzek, zatem zorientowanie się w topografii poza wyznaczoną trasą może okazać zadaniem karkołomnym. Z tego też powodu nawigację na zegarku traktowałbym jako awaryjną opcję, która dobrze, że jest, ale nie opierałbym na niej powodzenia dłuższej wycieczki w nieznanym miejscu.
Podsumowanie
Suunto Run 2 to zegarek sportowy, którego nazwa w pełni oddaje to, do czego został stworzony. To fantastycznie wykonany sprzęt zaprojektowany do monitorowania postępów treningowych i ogólnego stanu zdrowia czy snu. Bezsprzecznie to wyśmienite rozwiązanie dla sportowców amatorów oraz tych bardziej zaawansowanych, którzy szukają niezawodnego, lekkiego urządzenia do codziennych treningów, a co więcej takiego, którego nie trzeba będzie ładować cześciej niż raz w tygodniu. Nie zawiodą się na nim fani wszelkiego rodzaju statystyk i wskaźników, docenią go też ci, którzy lubią nieco pogrzebać i ustawić pod siebie ekrany trybów sportowych.
Trzeba sobie też jasno powiedzieć, że najnowsza propozycja fińskiego Suunto nie zaspokoi użytkowników oczekujących głębokiej integracji ze smartfonem, bo funkcje rodzaju przeniesienia smartfona na nadgarstek ograniczono tu do minimum, a i tak pozostawiają one nieco do życzenia. Działają powiadomienia, ale bez możliwości odpisania na wiadomość nawet krótkim OK, nie ma opcji płacenia, przeglądania kalendarza czy tym bardziej czytania maili. Jest za to widget pogody, z którego nie sposób być niezadowolonym. Kończąc, jeśli zależy Ci na solidnych funkcjach sportowych i wynikach prezentowanych w świetnie zaprojektowanym interfejsie, a integracja ze smartfonem jest na drugim planie, w tej cenie nie widzę lepszego wyboru!
Plusy
- jakość wykonania
- lekkość
- mnogość zbieranych danych treningowych
- estetyka interfejsu
- długi czas pracy na baterii
Minusy
- brak nadawcy na ekranie przychodzącego powiadomienia
- nie odświeżający się sam odtwarzacz muzyczny
- problemy z płynnością obsługi nawigacji
- słabe magnesy ładowarki
Dane techniczne
| Wymiary | 46 × 46 × 11,7 mm |
| Waga | 35 g |
| Wyświetlacz | 1,32″ LTPS AMOLED, 466 x 466, 2000 nitów, szkło Gorilla Glass |
| Materiał wykonania | Bezel: stal nierdzewna Koperta: poliamid wzmocniony włóknem szklanym Pasek: silikon |
| Wodoszczelność | 5 ATM |
| Bateria | 380 mAh |
| Czas pracy – codzienne użytkowanie | Do 10 dni |
| Czas pracy – GPS | Do 24 h |
| GPS | Nowa generacja, dwuzakresowy L1 + L5 |
| Systemy satelitarne | GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou, QZSS |
| Sensor tętna | Nowy, 12-kanałowy |
| Tlen we krwi | Tak |
| Mapy offline | Tak |
| Muzyka offline | Tak |
| Podcasty offline | Tak |
| Real-Time Run Insights | Tak |
| Pamięć | 4 GB / 64 GB |

































