Proton prezentuje Lumo – asystenta AI, który szanuje Twoją prywatność
Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że jeśli coś jest za darmo, to my jesteśmy produktem. Ale da się inaczej? Proton przekonuje, że tak i daje nam Lumo – szyfrowany czat AI, który prywatność stawia na pierwszym miejscu.
Proton to szwajcarska firma, która popularność zdobyła, oferując zorientowane na prywatność usługi takie jak e-mail, dysk w chmurze czy VPN. Teraz do portfolio dodano właśnie kolejną usługę, której chyba nikt się nie spodziewał – szyfrowany chat AI zapewniający maksymalny poziom poufności. Lumo to fioletowy kot, który jak sam twierdzi, jest łagodny, ale zawsze czujny. A co takiego potrafi?
Lumo nie przechowuje logów i nie uczy się na Twoich danych
Nie jest tajemnicą, że duże modele językowe, z których korzystamy na co dzień, takie jak choćby ChatGPT, Google Gemini czy Copilot zbierają mnóstwo danych na nasz temat. Każda rozmowa z asystentem jest zapisywana i analizowana, a dane, które jako użytkownicy podajemy podczas interakcji z czatem są wykorzystywane do nauki danego LLM’a i są przetwarzane przez firmę, która za nim stoi. Ulokowany w Szwajcarii Proton AG chce dać nam alternatywę. Jak zapewnia firma, ani wprowadzane przez nas zapytania, ani udzielane przez Lumo odpowiedzi nie są archiwizowane na serwerach, a co najważniejsze przekazywane przez nas za darmo dane nie są używane do trenowania modelu.

Zgodnie z deklaracjami każda rozmowa z Lumo jest szyfrowana lokalnie na urządzeniu i nikt, nawet dostawca usługi nie jest w stanie zajrzeć do tej korespondencji. Proton gwarantuje, że nie dzieli się danymi ze zewnętrznymi firmami, a co jeszcze istotniejsze, serwery obsługujące Lumo znajdują się w Europie. W porównaniu do większości amerykańskich konkurentów, model biznesowy nie opiera się na sprzedaży reklam, dlatego użytkownicy mogą być pewni, że nikt nie zamierza ich profilować dla późniejszego zysku. Z Lumo można korzystać za darmo z pewnymi ograniczeniami (nie można m.in. uploadować dużych plików i sama ilość zapytań jest limitowana) lub bez żadnych ograniczeń za 9,99 euro miesięcznie opłacając cały rok z góry.
Usługa działa na modelach sztucznej inteligencji typu open source, takich jak Nemo firmy Mistral i OpenHands 32B od Nvidii. Kod samego Lumo także pozostaje otwarty, co jest kolejnym wyróżnikiem oferty Proton na tle konkurencji zza oceanu. Zakładając konto, można włączyć zapisywanie historii rozmów, ale zawsze jest oczywiście opcja w ramach tzw ghost mode, który sprawia, że bieżąca rozmowa jest kasowana, gdy tylko zamknięte zostanie okno przeglądarki. Lumo oferuje typowe dla modeli LLM funkcje takie jak analizowanie dokumentów, tworzenie wiadomości e-mail czy innego typu tekstów i podsumowań, generowanie kodu oraz przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu odpowiedzi na zadane pytanie. Andy Yen CEO i założyciel Proton, ogłaszając uruchomienie usługi powiedział:
Bigtechy wykorzystują sztuczną inteligencję do gromadzenia wrażliwych danych użytkowników, aby przyspieszyć przejście świata do kapitalizmu nadzoru. Z tego powodu uważamy, że konieczne jest zapewnienie alternatywy, która chroni prywatność i służy użytkownikom, a nie ich wykorzystuje. Sztuczna inteligencja nie powinna stać się najpotężniejszym narzędziem nadzoru na świecie, a nasza wizja Lumo to sztuczna inteligencja, która stawia ludzi ponad zyskami.
Trudno nie zgodzić się z Andym Yenem. Inicjatywy takie jak Lumo cieszą, bo prawo do prywatności to jedna z najważniejszych kwestii we współczesnym świecie. Korzystając z najróżniejszych rozwiązań technologicznych działających online takich jak media społecznościowe czy czaty AI warto kierować się zasadą, która mówi, by wszystko, co wprowadzamy do tego typu narzędzi, niezależnie czy jest to tekst, zdjęcia, materiały wideo czy dokumenty traktować już jak dane publiczne. Bo prędzej czy później one w końcu wyciekną, a nawet jeśli nie, to po stronie serwera i tak coś je czyta i analizuje.