Nie wiem jak Wy, ale ja mam nadal problem z nazwą platformy, która kiedyś nazywała się Twiiter. Lubiłem niebieskiego ptaszka i jego nazwę. Teraz X, iks, eks czy jakkolwiek go nazwiemy, definitywnie odcina się od przeszłości i dawnej nazwy.

Gdy Elon Musk zdecydował się zmienić nazwę swojego ulubionego serwisu społecznościowego, początkowo myśleliśmy, że to kolejny dziwny żart ekscentrycznego miliardera. Okazało się jednak, że to realne działanie, które poprzedziła seria wpadek.

//dzisiaj na dailyweb

Serwis miał problemy z działaniem w wyniku masowych zwolnień programistów i innych pracowników. Zaliczył też kilka problemów z identyfikacją i brandingiem. To wszystko w chwilach, gdy znacznie poważniejszymi problemami były odpływ reklamodawców, cenzura, rzetelność wiadomości oraz armia botów, która nadal działa na platformie.

Twitter przenosi się na x.com

Twitter X

Zmiana nazwy przyniosła sporo problemów. Dotyczyły one również spraw technicznych. Wcześniej wchodząc na x.com, odsyłani byliście do starej strony na serwerze twitter.com. Wprowadzało to zamęt, a niekiedy nawet problemy.

Elon Musk potwierdza opłaty dla nowych użytkowników X (Twitter)

Sam prawie codziennie męczył mnie ten problem, gdy tworząc dla Was teksty, osadzałem w nich materiały z Twittera. Okazywało się bowiem, że nazwa owszem funkcjonowała i wyglądała na nową (x.com), ale link był tylko przekierowaniem ze starego twitter.com. W praktyce wysypywało się linkowanie, które trzeba było samemu naprawiać.

To chyba koniec tych problemów. Jak poinformował przed kilkoma chwilami Elon Musk, wszystkie podstawowe systemy platformy przeniesiono już na x.com. Dla użytkownika oznacza to, że po wpisaniu w okienko przeglądarki twitter.com przekierowani zostaniemy na x.com. Strona x.com, nie będzie za to już nigdzie przekierowywała.

Czy to oficjalny koniec Twittera? Czy to symboliczne pogrzebanie? Tego nie wiemy, tak samo tego jak nazywać dalej serwis, którego wymowa jest bardzo nienaturalna.

Zobacz nasz VLOG!