Premiera smartfona OnePlus 10T za nami. Flagowiec otrzymał potężną specyfikację techniczną oraz możliwość naładowania akumulatora w zaledwie 19 minut. To nie wszystko.

Jesteśmy świeżo po prezentacji najnowszego flagowca producenta z grupy BBK Electronics, do której należą OPPO, vivo, realme oraz OnePlus. OnePlus 10T, bo tak konkretnie nazywa się urządzenie, na papierze wygląda zjawiskowo. Zapoznając się z pełną specyfikacją techniczną telefonu oraz jego najważniejszymi cechami, można powiedzieć tylko jedno – to przepis na potencjalny hit. Czym nowość może przekonać do siebie użytkowników?

R E K L A M A

OnePlus 10T to flagowiec z krwi i kości

Stylistyka urządzenia to kwestia „smaku”. Subiektywnie OnePlus 10T przypadł mi do gustu. Konstrukcja może się podobać jako całość. Bryła kryje jednak atrakcyjny wizualnie moduł aparatu na pleckach, który istotnie odróżnia smartfon od lwiej części konkurencji. Ocenę designu pozostawię każdemu z osobna, natomiast ja zamierzam skupić się na technikaliach.

Tytułowy smartfon otrzymał 6,7-calowy panel Fluid AMOLED o rozdzielczości 2412 x 1080 pikseli, który może pracować w trybach 60 Hz, 90 Hz oraz 120 Hz. Oczywiście mamy tutaj zgodność z 10-bitową głębią koloru, HDR10+, a także pełne pokrycie palet barwowych sRGB i DCI-P3. Szczytowa jasność wynosi aż 950 nitów. Trzeba powiedzieć wprost, że to kapitalna konfiguracja, która powinna spełnić oczekiwania najbardziej wymagających użytkowników. Warto także dodać, że czytnik linii papilarnych został umieszczony pod ekranem, co w przypadku flagowców jest dziś standardem.

Wydajność zapewni układ Qualcomm Snapdragon 8+ Gen 1 opracowany w 4 nm procesie technologicznym, za którego chłodzenie odpowiada nowy 3D Cooling system 2.0 z komorą parową rozprowadzającą ciepło. Czy zatem OnePlus 10T nie będzie się grzał i zapomnimy o throttlingu? Mam nadzieję to zweryfikować. Wspomniany chip będzie wspierany przez pamięć RAM LPDDR5 (8 GB, 12 GB lub 16 GB), a także szybkie kości 128 GB lub 256 GB UFS 3.1. Renderowanie grafiki będzie realizowane przy użyciu GPU Adreno 730. Całość zamknięto w konstrukcji o wymiarach 163 x 75,4 x 8,75 mm i wadze 203,5 g. Nie zabrakło tu między innymi głośników stereo, WiFi, NFC, 5G oraz Bluetooth 5.2. Android 12 oferuje dodatkowe funkcje realizowane w ramach nakładki Oxygen 12.1 z obietnicą trzech lat aktualizacji.

Szybkie ładowanie i satysfakcjonujący setup fotograficzny

Zanim przejdę do aparatów, chciałbym zatrzymać się na chwilę przy kwestii energii. Bateria pracuje na dwóch ogniwach o łącznej pojemności 4800 mAh, co jak sądzę, zapewni od 1 do 1,5 dnia pracy, ale znacznie ciekawiej zapowiada się system szybkiego ładowania SUPERVOOC 150 W, który według deklaracji producenta zapełni akumulator w 19 minut. Zasadniczo mogę w to uwierzyć. Xiaomi radziło sobie nawet dwie minuty szybciej, a co za tym idzie – to wynik osiągalny w domowych warunkach. Ciekawostką jest to, że sprzęt będzie można ładować nawet przy 20-stopniowym mrozie.

Główny moduł aparatu składa się z trzech kamer umieszczonych na pleckach smartfona OnePlus 10T. Pierwsza to szerokokątny obiektyw ze światłem f/1.8 z matrycą Sony IMX766 o rozdzielczości 50 MP. Zdjęcia ultraszerokokątne (119,9-stopniowe) zapewni nam obiektyw z przysłoną f/2.2 z sensorem 8 MP. System dopełnia 2 MP kamerka marko, które najlepiej pracuje w odległości 2-4 centymetry od fotografowanego obiektu. Co z selfie? Tutaj mamy „jedynie” 16 MP (f/2.4). Dla wielu może to być nieco za mało.

Urządzenie będzie dostępne w naszym kraju już 11 sierpnia, natomiast nie znamy jeszcze polskich cen smartfona OnePlus 10T. Za wariant z 8 GB RAM oraz 128 GB pamięci na dane użytkownika przyjdzie nam zapłacić 699 euro (około 3230 złotych), natomiast opcja z 16 GB RAM i 256 GB pamięci masowej to wydatek 799 euro (około 3760 zł). Różnica pomiędzy wariantami wynosi niemal 500 złotych, co jest w pełni uzasadnione. Otrzymujemy bowiem nie tylko więcej miejsca na nasze zdjęcia, filmy czy aplikacje, ale jako bonus „przytulamy” dodatkową pamięć operacyjną, która wynosi aż 16 GB.

LG kwitnie po wycofaniu się z rynku smartfonów. Czy urządzenia mobilne ciągnęły firmę w dół?