29.08.2025 8:00

Microsoft zwolnił pracowników biorących udział w proteście przeciw zaangażowaniu firmy w wojnę

Geopolityka wdarła się do biur Microsoftu, dosłownie i w przenośni. Dwoje pracowników firmy zostało właśnie zwolnionych po tym, jak we wtorek wzięli udział w proteście.

Protest podniesiona w górę dłoń

Wszystko działo się w poniedziałek. Do budynku nr 34 znajdującego się na kampusie Microsoftu weszło kilku (jeszcze wówczas) obecnych oraz byłych pracowników, a także osoby niezwiązane zawodowo z gigantem. Protestujący zajęli biuro wiceprezesa Brada Smitha, żądając, by firma natychmiast zerwała współpracę z rządem Izraela. Z powodu okupacji biura przez protestujących zdecydowano się na zamknięcie całego budynku, a protestujących wkrótce aresztowano.

Microsoft zwolnił protestujących pracowników

Z posadami w firmie musieli pożegnać się programiści Riki Fameli oraz Anna Hattle. Ta dwójka należała do siedmioosobowej grupy, która wtargnęła w poniedziałek do biura Brada Smitha, jednego z wiceprezesów odpowiedzialnych za wiele krytycznych aspektów działania giganta znajdujących się na styku biznesu i odpowiedzialności społecznej. Smith jest odpowiedzialny za m.in. kwestie powiązań pomiędzy technologią a społeczeństwem, sztuczną inteligencję, cyberbezpieczeństwo czy prywatność, ale także poszanowanie praw człowieka i zagadnienia związane z imigracją, filantropią oraz działalnością dla klientów non-profit. Miejsce protestu wybrano zatem nieprzypadkowo.


Obiecanki cacanki – Microsoft Recall nadal przechwytuje Twoje hasła i numery kart bankomatowych

Obiecanki cacanki – Microsoft Recall nadal przechwytuje Twoje hasła i numery kart bankomatowych

Jest wiele technologii, z którymi mam problem, ale wiem, że komuś mogą się przydać. Jedną z nich są elektryczne rowery szosowe. Wiem jednak, że skoro są produkowane, to musi być…

R E K L A M A

Grupa No Azure for Apartheid całość zajścia transmitowała na Twitchu skandując Brad Smith, nie ukryjesz się, popierasz ludobójstwo! Zaprezentowano też spreparowany dokument wyglądający jak wezwanie sądowe, w którym oskarżono wiceprezesa o zbrodnie przeciwko ludzkości. Finalnie protestujący wywiesili transparenty i zabarykadowali się biurze. Członkowie grupy domagają się zerwania współpracy Microsoftu z rządem Izraela i wypłatę odszkodowań Palestyńczykom poszkodowanym w wyniku tej kooperacji. Wtargnięcie do budynku w Redmond było kulminacyjnym punktem trwających od miesięcy protestów, które rozpoczęły się po tym, gdy Guardian opublikował informacje, że Izraelczycy wykorzystują chmurę Azure do przechowywania i przetwarzania rozmów telefonicznych Palestyńczyków. Dane mają być pozyskiwane w wyniku szeroko zakrojonej i masowej inwigilacji ludności cywilnej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu.

Microsoft w opublikowanym 15 sierpnia oświadczeniu stwierdził, że tego typu działania naruszają oczywiście warunki korzystania z usługi chmurowej i choć jak dotąd informacje opublikowane przez dziennikarzy nie znalazły potwierdzenia, firma zamierza wszcząć kolejne postępowanie sprawdzające i zweryfikować czy IDF (armia Izraela) rzeczywiście w nielegalny sposób korzysta z zasobów Azure. O wynikach kontroli ma zostać poinformowana opinia publiczna. Tymczasem Brad Smith we wtorek zorganizował w swoim biurze konferencję prasową, podczas której siadając, na krawędzi własnego biurka odniósł się do wydarzeń z poniedziałku stwierdzając, że to był niezwykły dzień. 

Padły też nieco poważniejsze słowa, w których Smith zapewnił, że Microsoft zobowiązuje się zarówno do przestrzegania praw człowieka jak i warunków umów o świadczenie usług na Bliskim Wschodzie. Dodał, że wszyscy codziennie pracują nad tym, aby dotrzeć do sedna sprawy i wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Powiedział też:

Kiedy siedem osób robi to, co zrobiło, szturmuje budynek, zajmuje biuro, zamyka innych ludzi na zewnątrz, instaluje urządzenia podsłuchowe — nawet w prymitywnej formie, w postaci telefonów, telefonów komórkowych ukrytych pod kanapami i za książkami — to nie jest w porządku. Kiedy poproszono ich o opuszczenie budynku, a oni odmówili, to nie jest w porządku.

Teraz dowiadujemy się, że dwójka programistów, która brała udział we wtargnięciu do budynku 34, została zwolniona ze skutkiem natychmiastowym. Rozmówca portalu GeekWire powiedział, że oficjalnie, osoby te straciły pracę w następstwie poważnych naruszeń zasad firmy i naszego kodeksu postępowania. Z pewnością wejście na piętra, na których pracują najważniejsi dyrektorowie Microsoftu, wymagało przełamania pewnych zabezpieczeń, nie mówiąc już o wprowadzeniu do wnętrz osób spoza organizacji. Abstrahując od szlachetnych pobudek, trudno się dziwić, że szefowie postanowili wypowiedzieć protestującym umowy o pracę. Pewne jest też, że protesty w sprawie współpracy Microsoftu i izraelskiej armii w najbliższym czasie się nie zakończą. Nam pozostaje czekać na kolejne oświadczenie Microsoftu, który jak widzimy, obiecuje rzetelnie zbadać tę sprawę.