Więcej, szybciej, ale i drożej – odświeżone Mac mini i Mac Studio oficjalnie zaprezentowane
Apple pokazało najnowsze wersje swoich komputerów stacjonarnych, a wraz z nimi dwa nowe układy – Apple M6 i M5 Ultra. Jednakże, poza zwiększoną wydajnością, podwyższeniu uległa również i cena…
To się nazywa wyczucie czasu. Kilkanaście godzin po tym, jak Mark Gurman, reporter serwisu Bloomberg, poinformował o tym, że firma z Cupertino planuje na dniach zaprezentować odświeżone wersje swoich komputerów stacjonarnych, doczekaliśmy się premiery nowego Maca mini i Maca Studio oraz dwóch kolejnych układów z rodziny Apple Silicon – M6 i M5 Ultra. Co ciekawego skrywają nowe komputery i jak bardzo uszczuplą portfele?
Mac mini M6 i M5 Pro
Pierwszą i zarazem najbardziej znaczącą dla przeciętnego użytkownika nowością jest nowy Mac mini, wyposażony w czip Apple M6 lub M5 Pro. Tak jak można się tego spodziewać, najmniejszy Mac jest teraz jeszcze szybszy niż wcześniej – zdaniem producenta, w swoim podstawowym wariancie zaoferuje on czterokrotny wzrost wydajności narzędzi AI i dwa razy większą wydajność układu graficznego względem modelu z układem M4.
Co stoi za tymi obietnicami wydajności? Podstawowy wariant urządzenia został wyposażony w układ M6, na który składa się 12-rdzeniowy procesor z „najszybszą na świecie wydajnością jednowątkową”, 12-rdzeniowe GPU oraz podwójnym 16-rdzeniowym Neural Engine. Czipowi towarzyszy 16 GB zunifikowanej pamięci RAM (które możemy rozszerzyć przy zakupie do 32 GB) o przepustowości 170 GB na sekundę.

Układ M6 został opracowany z wykorzystaniem procesu technologicznego 2 nm i wprowadza przy okazji kilka nowości względem swojego bezpośredniego poprzednika. Jedną z nich jest wprowadzenie trzeciego typu rdzeni – M6 składa się z 2 „super rdzeni”, 4 rdzeni zapewniających wydajność i 6 rdzeni energooszczędnych, dzięki czemu układ jest w stanie lepiej dopasować się do zadań i osiągając jeszcze lepszą wydajność w przeliczeniu na jeden wat.
Ulepszeń doczekał się również układ graficzny, który wzbogacił się o dwa rdzenie względem M5. W połączeniu z licznymi optymalizacjami i ulepszonym technologiom pokroju Dynamic Caching, nowe GPU jest w stanie zaoferować dwukrotnie lepszą wydajność graficzną w programach i grach – Apple jako przykład podaje tutaj Cyberpunka 2077 z włączonym ray tracingiem. Oprócz tego, dzięki temu, że każdy rdzeń GPU jest wyposażony w Neural Accelerator, M6 zapewnia znacznie lepszą wydajność w zastosowaniach AI.

Tak jak wspominałem, Mac mini jest również dostępny w wariancie z układem M5 Pro, który możemy spotkać również w MacBooku Pro. Mówimy tu o 18-rdzeniowym CPU, 20-rdzeniowym GPU oraz maksymalnie 64 GB RAM o przepustowości 307 GB/s. Mac Mini z M5 Pro pod względem wydajności wypadnie pewnie albo tak samo, albo minimalnie lepiej niż wspomniane laptopy – jednym słowem, całkiem przyzwoicie.
Co się zmieniło w samym Macu mini? Dostajemy klasyczny pakiet nowości w postaci szybszej łączności – Wi-Fi 7, Bluetooth 6 oraz szybszy port Ethernet, obsługujący 2,5 Gb/s lub, za dodatkową opłatą, 10 Gb/s. Do tego na froncie znajdziemy dwa porty USB-C w standardzie USB 3 oraz gniazdo słuchawkowe obsługujące słuchawki z wysoką impedancją. Z tyłu znajdują się natomiast trzy porty Thunderbolt 4 (w modelu z M6) lub Thunderbolt 5 (w modelu z M5 Pro), HDMI oraz wspomniany Ethernet. Mac mini obsłuży teraz również technologię genlock, która pozowala na synchronizację kamer i monitorów, w tym iPhone’a 17 Pro.

Nie zmieniło się natomiast położenie przycisku zasilania – podobnie jak w jego poprzedniku znajduje się on na spodzie urządzenia. Niektórym to pasuje, innym nie. Sam się nie wypowiem, bo nie miałem z nim do czynienia.
Mac Studio M5 Max i M5 Ultra
Drugą z nowości jest nowy Mac Studio, który został wyposażony w układy M5 Max i stanowiący nowość w ofercie M5 Ultra. Zaskoczeniem nie będzie tutaj fakt, że najmocniejszy Mac stał się jeszcze lepszy oraz że Apple dumnie proklamuje, że M5 Ultra to najpotężniejszy czip w historii firmy, który nie będzie miał sobie równych zarówno w pracy kreatywnej, jak i przy zastosowaniach związanych z AI.
Podobnie jak w przypadku M5 Pro z Maca mini, nie będę się tutaj rozpisywał na temat M5 Max. Ponownie mamy tu do czynienia z tym samym układem, co w MacBooku Pro – 18 rdzeni CPU, do 40 rdzeni GPU i 16-rdzeniowy Neural Engine. Wszystko to wsparte nawet 128 GB RAM o przepustowości do 614 GB/s. To ten sam znany i lubiany M5 Max.
Ciekawie zaczyna się robić w przypadku M5 Ultra. Według Apple jest to pierwszy chip wykorzystujący enigmatycznie brzmiącą architekturę czteroukładową. W praktyce oznacza to połączenie dwóch „dwuukładowych” czipów M5 Max za pośrednictwem starego, dobrego UltraFusion. Przepustowość pomiędzy poszczególnymi układami wzrosła do 4,4 TB/s a ich gęstość zwiększyła się sześciokrotnie.

Przechodząc do konkretów, Apple M5 Ultra charakteryzuje się procesorem wyposażonym w nawet 36 rdzeni, z czego 12 z nich to super rdzenie, a pozostałe to rdzenie zapewniające wydajność. Do tego dochodzi nawet 80-rdzeniowy układ graficzny z akceleratorami Neural Accelerator w każdym rdzeniu oraz 32-rdzeniowy Neural Engine. Układowi towarzyszyć będzie do 512 GB pamięci RAM o przepustowości do 1,2 TB/s.
Rozbudowy doczekał się również silnik multimedialny M5 Ultra, który ma dwa razy więcej bloków kodujących i dekodujących niż M5 Max (tak, też wprawiło mnie to w głęboki szok). W praktyce przełoży się to na możliwość odtworzenia zatrważających 33 strumieni ProRes 422 w rozdzielczości 8K i 30 klatach na sekundę.

Mac Studio doczekał się również paru zmian pod względem przestrzeni dyskowej. Wbudowany dysk SSD jest teraz nawet dwa razy szybszy niż wcześniej, a zostało to osiągnięte za sprawą nowej architektury opartej na PCIe Gen 6. Nowością jest również możliwość wyboru konfiguracji z dyskiem o pojemności 16 TB. Taka przyjemność będzie co prawda słono kosztować, gdyż uszczupli nasz portfel o 37,5 tysiąca złotych, ale jeśli ktoś potrzebuje takiej przestrzeni, to z pewnością znajdzie odpowiednie środki.
Jeśli chodzi natomiast o łączność i porty, podobnie jak w przypadku Maca mini, mówimy tutaj o wsparciu dla Wi-Fi 7 i Bluetooth 6 (za sprawą czipu Apple N1) oraz obecności portów w standardzie Thunderbolt 5. Mac Studio jest w stanie obsłużyć nawet osiem wyświetlaczy lub maksymalnie cztery wyświetlacze Studio Display XDR w rozdzielczości 5K przy 120 Hz. Zaskoczeniem nie powinien być fakt, że nowy Studio również otrzymał wsparcie dla genlock.

Układ i ilość portów nie zmieniła się względem poprzedniej odsłony Maca Studio – dwa USB-A, cztery porty Thunderbolt 5, HDMI, Ethernet 10 Gb/s i gniazdo słuchawkowe z tyłu oraz dwa USB-C (dla M5 Max) lub dwa Thunderbolt 5 (dla M5 Ultra) i czytnik kart SDXC na froncie.
Dostępność i ceny
Na sam koniec pozostaje nam omówić dostępność obu urządzeń. Zarówno Mac mini, jak i Mac Studio trafią do sprzedaży i w ręce klientów 22 września. Przedsprzedaż już została rozpoczęta, więc każdy chętny może złożyć zamówienie już teraz.
Tak jak możecie przeczytać w tytule, nowe komputery Apple są zarówno szybsze, ale i również droższe od swoich poprzedników, co zawdzięczamy trwającemu od kilku miesięcy RAMmageddonowi.

Mac mini kosztuje 4499 zł w wersji z czipem M6 oraz 8499 zł w wersji z M5 Pro. Zniżka dla sektora edukacji (studenci i nauczyciele) obniża te kwoty o 500 zł, co przekłada się na stawki 3999 zł za M6 i 7999 zł za M5 Pro. W obu przypadkach mowa tutaj o konfiguracjach podstawowych – 16 GB RAM i 256 GB SSD dla M6 oraz 24 GB RAM i 512 GB SSD dla M5 Pro.
Mac Studio kosztuje natomiast 12499 zł za wariant z M5 Max oraz 27999 zł za M5 Ultra. Zniżka edukacyjna zbija te kwoty do odpowiednio 11499 zł i 25959 zł. Tutaj również mówimy o podstawowych wariantach – 36 GB RAM i 512 GB SSD dla M5 Max oraz 96 GB RAM i 1 TB SSD dla M5 Ultra

Ceny nie wypadają jakoś cudownie na tle stawek chociażby sprzed roku, ale z drugiej strony nie wyglądają tragicznie. Trochę boli fakt, że jeszcze rok temu Mac mini M4 kosztował 3 tysiące (albo mniej na promocjach), a teraz jego następca z tą samą ilością pamięci RAM i marnymi 256 GB SSD startuje z pułapu 4500 zł, ale co człowiek poradzi.
O tym, jak te nowe komputery wypadają w praktyce, przekonamy się dopiero w przyszłym miesiącu. Tymczasem, pozostaje nam jedynie liczyć na to, że powyższe ceny się utrzymają i nie wzrosną z czasem jeszcze bardziej…
