Apple Watch uratował triatlonistę. To kolejny dowód, że smartwatche mają sens!
Apple Watch już wielokrotnie pokazał, że może uratować komuś życie. W najnowszej, prawdziwej historii poznajemy Conora, który podczas triatlonu miał migotanie przedsionków i nie wiedziałby o tym, gdyby nie jest smart zegarek.
To kolejna inspirująca historia, która pokazuje, że smart zegarki nie są już tylko gadżetem. Teraz to również sprzęt wspierający profilaktykę zdrowia oraz niezastąpiony pomocnik w trakcie treningów i zawodów. Przekonał się o tym ostatnio Conor, który o mały włos treningów nie przypłacił życiem.
Apple Watch wykrywa chorobę serca u triatlonisty

Apple publikuje na YouTube prawdziwe historie swoich użytkowników, którzy uzyskali wymierne korzyści z noszenia Apple Watch. Wśród nich znajdziemy osoby, które straciły przytomność w górach na rowerze, uległy wypadkowi samochodowemu, a nawet takie, które porwał ocean. Wspólnym mianownikiem tych historii jest Apple Watch, które uratował im życie.
W cyklu „prawdziwe historie Apple Watch” właśnie pojawiła się kolejna ciekawa historia. Tym razem dotyczy ona młodego mężczyzny imieniem Conor. Brał on udział w triatlonie, gdy jego Apple Watch pokazał mu tętno 219 uderzeń na minutę. Nie zbagatelizował tego i od razu przeprowadził przy pomocy swojego Apple Watcha test EKG. Wynik nie był jednak po jego myśli.
Smart zegarek Apple poinformował o migotaniu przedsionków (Atrial Fibrillation). Wizyta u lekarza i seria badań dała jeszcze gorszy werdykt. Okazało się, że Conor ma wadę serca, która wymaga pilnej operacji.
Ta historia ma jednak swój happy end. Operacja się udała, Conor wrócił do zdrowia i treningów. Wszystko to jednak dzięki Apple Watch, który w porę zwrócił uwagę na poważną chorobę.
Ta historia pokazuje, że ważna jest nie tylko profilaktyka badań, ale również możliwość intencjonalnego szybkiego reagowania — dzięki Apple Watch w końcu mamy taką możliwość!
