FBI poszukuje obecnie oszustów, którzy nabrali ostatnio reprezentantów amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA na 55 tysięcy dolarów. Ci dali się podobno naciągnąć na kryptowaluty.

Ta sama federalna agencja, która niegdyś pomogła obalić tzw. Silk Road, czyli największą dark webową operację związaną z narkotykami i kryptowalutami, teraz sama została oszukana przez jednego z krypto-fałszerzy. DEA podobno zapłaciło 55 tysięcy dolarów i doszło do phishingu, w ramach którego kontakt z oszustem został urwany.

//dzisiaj na dailyweb

Forbes poinformował o sprawie jako pierwszy. Dowiedzieliśmy się, że FBI poprosiła o pozwolenie na rozpoczęcie zbadania sprawy. Środki zostały przekazane za pomocą portfela do kryptowalut Trezor, który ma być jakimś „bardziej bezpiecznym” sposobem na przetrzymywanie tych walut.

Niestety wszystkie transakcje są dostępne publicznie na blockchainie, przez co „oszust” zauważył, że testowe 45 dolarów w walucie Tether zostało wysłane do portfela należącego do… funkcjonariuszy U.S. Marshals.

Następnie ten „oszust” wykonał ruch zwany w branży jako „airdrop scam”. W gruncie rzeczy wyglądało to tak – użytkownik założył nowy adres z pierwszymi pięcioma i ostatnimi czterema cyferkami z adresu portfela U.S. Marshals. Każdy z portfeli ma bowiem unikalny 30-cyfrowy kod. Następnie wysłał z tego portfela trochę kasy na konto DEA, przez co wszystko wyglądało, jakby pochodziło z konta innych oficjeli.

Kryptowaluty powodem oszustw. Tym razem nabrali się agenci DEA

I tutaj wchodzi nam ludzka natura, zaufanie i trochę lenistwo – skoro oba konta mają tyle wspólnych cyferek, to po sprawdzeniu ktoś jedynie skopiuje całą kombinację cyfr, a nie będzie ich wpisywał pojedynczo. I chociaż Trezor aktywnie ostrzega swoich użytkowników przed airdropowymi scamami, to zwykle ci chcą się dostać do całych portfeli za pomocą linków do stron internetowych. Tutaj jednak wyszło po prostu doświadczenie oszusta i nieuwaga agentów DEA.

Kryptowaluty
Uważajcie na siebie, jeśli bawicie się w kryptowaluty…

DEA w końcu wysłało ponad 50 tysięcy dolarów na adres sfałszowany przez krypto-znawcę, a zanim obie federalne agencje ogarnęły, co się dzieje, to było już za późno – oszust przesłał środki na inne konto.

Gizmodo poprosiło DEA o komentarz, ale na razie go nie otrzymało. Podobnie zresztą z FBI, które nawet odmówiło rozmowy z dziennikarzami portalu. Trochę trudno się dziwić – nie dość, że prowadzone jest aktywne śledztwo, to jeszcze do tego agenci popełnili trochę zawstydzającą gafę. 

Pozytywnym aspektem tej sytuacji jest to, że te wspomniane 55 tysięcy dolarów ma pochodzić z kupki 500 tysięcy dolarów w walucie Tether, która ma być warta tyle samo, co dolar. Federalni zabezpieczyli kryptowalutę z dwóch kont Binance, które były zamieszane w sprawę z praniem pieniędzy ze sprzedaży narkotyków w maju 2023 roku. Za błąd agentów nie zapłacili więc ze swoich podatków Amerykanie.

FBI prowadzi śledztwo, badając adresy mailowe, szukając połączenia między różnymi kontami należącymi do oszusta. Ten podobno szybko zaczął skupować inne kryptowaluty za pieniądze z Tethera, więc znacznie utrudniło to agentom poszukiwania.

Żeby nie było – DEA na przestrzeni ostatnich miesięcy zanotowało kilka zwycięstw przeciwko nielegalnemu handlowi kryptowalutami i płaceniem nimi za narkotyki. Nie uchroniło się jednak przed innymi zarzutami – były agent DEA Carl Force przyznał się do tego, że próbował wyłudzić 50 tysięcy dolarów od założyciela Silk Road, Rossa Ulbrichta w zamian za informacje na temat śledztwa w sprawie platformy.