To może być jeden z pierwszych pozytywnych skutków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. A tak na poważnie – Wielka Brytania pracuje właśnie nad nowym sposobem weryfikacji wieku przy korzystaniu ze stron z treściami pornograficznymi. Każdy zapewne wie, jak teraz wygląda wieryfikacja w większości krajów: wystarczy kliknąć, że jest się pełnoletnim i dostęp zostaje przyznany.

Wielka Brytania jednak chce ukrucić ten proceder raz na zawsze i na podstawie przedstawionych przez nich planów, może się to udać, a w ślad za UK zapewne pójdą inne kraje. Patrząc jednak na to – nomen omen – z boku, aż dziwne jest, że dopiero teraz ktoś wpada na taki pomysł.

Wielka Brytania chce skończyć z porno dla nastolatków

Sposobem na weryfikację wieku ma być podawanie danych kart kredytowych, albo korzystanie z paszportów. Jak wiadomo, te drugie są terez w większości z warstwą elektroniczną, co ma być najbardziej szczelną i wiarygodną metodą weryfikacji wieku osób, które chcą przeglądać materiały pornograficzne dostępne w sieci. Nie jest to pierwsze podejście Wielkiej Brytanii do tego tematu, bo trzy lata temu podejmowano próby, jednak zaniechano je z powodu kwestii technicznych. Wtedy też pojawiało się wiele głosów podważających ochronę prywatności. Podawanie tak wrażliwych danych, jak karty kredytowe, czy też dane z paszportu mogą być okazją do naruszeń.

Jak donosi serwis TheVerge pomysł ten jest „wpisany w olbrzymi projekt prawny, który całkowicie zmienia regulacje dotyczące platform cyfrowych i internetu właśnie”.

Rodzice zasługują na spokój ducha, ponieważ ich dzieci są chronione w Internecie przed oglądaniem rzeczy, których żadne dziecko nie powinno oglądać.

– powiedział minister ds. cyfryzacji Chris Philp w oświadczeniu.

Jeśli pomysł taki sprawdzi się na Wyspach, niewykluczone, że w ślad za nimi pójdą kolejne kraje, w tym te, zrzeszone w Unii Europejskiej. Kwestie techniczne są praktycznie rozwiązane, bo cyfrowe dokumenty, takie jak paszporty czy dowody osobiste są już na porządku dziennym. W dobie walki o prywatność w mediach społecznościowych, a także innych regulacji, zapomniano chyba o najważniejszym – o bezpieczeństwie najmłodszych.